PRZECZYTAŁEŚ? NAPISZ KOMENTARZ. CHOCIAŻ KROPKA!
PRZECZYTAŁEŚ? NAPISZ KOMENTARZ. CHOCIAŻ KROPKA!
PRZECZYTAŁEŚ? NAPISZ KOMENTARZ. CHOCIAŻ KROPKA!
PRZECZYTAŁEŚ? NAPISZ KOMENTARZ. CHOCIAŻ KROPKA!
PRZECZYTAŁEŚ? NAPISZ KOMENTARZ. CHOCIAŻ KROPKA!
PRZECZYTAŁEŚ? NAPISZ KOMENTARZ. CHOCIAŻ KROPKA!
PRZECZYTAŁEŚ? NAPISZ KOMENTARZ. CHOCIAŻ KROPKA!
PRZECZYTAŁEŚ? NAPISZ KOMENTARZ. CHOCIAŻ KROPKA!
PRZECZYTAŁEŚ? NAPISZ KOMENTARZ. CHOCIAŻ KROPKA!
PRZECZYTAŁEŚ? NAPISZ KOMENTARZ. CHOCIAŻ KROPKA!
Ciągle myślałam o Liamie i jego koledze. Musimy się jakoś dogadać.
-Cześć Mon. -Zayn wszedł do sali razem z Laurą.
-Cześć. Co z Liamem i Hazzą? -Spytałam.
-Nie wiem. Miejmy nadzieję, że to wszystko się skończy...
*2 mies. później*
Wszystko było dobrze. Sprawa z Liamem i Hazzą została wyjaśniona. Przeprowadziliśmy się do San Francisco a wraz z nami Lou, eh. Kupiliśmy apartament obok plaży. Niestety zespół Zayn'a się rozpadł. A on? On jest okropny. Za bardzo opiekuńczy. Znowu wróciłam do cięcia się. On tego nie wie. Mam go dość. D O Ś Ć.
-Idę z koleżankami do miasta. -Chwyciłam za torbę.
-Nie idziesz. Nie będę zajmował się Laurą.
-Idę kurwa! Laura sama się może pobawić!
-Pierdolę. O której chcesz wrócić?
-20.00 czyli za 2 godziny.
-19.00 -Powiedział.
-19.30? -Poprosiłam.
-Dobra, jezu. Idź już.
Włożyłam buty i zimowo-wiosenną kurtkę. Wybiegłam z domu i podeszłam do Kate i Sashy.
-Hej! -Cmoknęłam je w policzek po przyjacielsku.
-Hej. -Powiedziały w tym samym momencie.
-Muszę o 19.30 być w domu. -Szepnęłam.
-Co!? Czemu?!
-Zayn kazał...
-Hahahahahahahaha! -Wybuchnęły śmiechem.
-Przestańcie! -Krzyknęłam.
-Beka. Nie umiesz powiedzieć "nie wrócę o 19.30 tylko o 21.00 czy 20.00." ? - W tym momencie przypomniałam sobie, jak Zay mnie uderzył, bo się sprzeciwiłam.
-Nie...
-O ja pierdole. Bo co? Bo się popłacze? -Prawie leżały na ziemi ze śmiechu. Dość.
- O ja pierdole. Takie przyjaciółeczki z was? Takie że zamiast mnie wspierać to mają beke? Spierdalajcie obie, nie chcę was znać. -Odwróciłam się i poszłam w kierunku domu. Cicho do niego weszłam. Ba, bardzo cicho. Chciałam posiedzieć trochę sama...
*40 minut później*
*O. Zayna*
Oglądałem telewizje. Usłyszałem dźwięk sms'a, który dochodził z kuchni. Powoli wszedłem do pomieszczenia. Przeczytałem sms'a o tym, że wygrałem BMW. Masakra. Odłożyłem telefon.
W Ł Ą C Z T O http://www.youtube.com/watch?v=FHG2oizTlpY
Usiadłem na fotelu przy małym stoliku i myślałem o Mon. Tęsknie za nią. Nie ma jej 45 minut i już tęsknie. Pamiętam jak ją uderzyłem, bo chciała jedynie wyjść na spacer. Pamiętam jak się przeze mnie cięła. Pamiętam wszystko. Jestem potworem, nie człowiekiem. Muszę ją przeprosić. Muszę. Zrobię wszystko. Usłyszałem nagle dźwięk sms'a... tym razem Mon. Dochodził z łazienki. Co kurwa? Nacisnąłem klamkę - zamknięte.
-Monica? -Zapukałem. - Otwórz. Nic Ci nie zrobię. Przepraszam. -Cały czas myślałem o tym, co jej robiłem. Łzy kapały mi na podłogę. -Monica? -Wstrzymałem oddech i nie ruszałem się. Nic nie słyszę. Nic a nic. Pociągnąłem mocniej za klamke. Drzwi się otworzyły.
-Monica! -Krzyknąłem, gdy ujrzałem Monicę całą zakrwawioną z pociętymi rękoma a obok pustą szklankę z 3 opakowaniami tabletek i kartką ,,Wybacz. Już nie będę wam przeszkadzać... Zrobiłam to 5 minut po wyjściu. Za pewne już nie żyję. Żegnaj."
-Mon! -Wybuchnąłem płaczem. Sprawdziłem tętno, oddech, temperaturę i wszystko. Nie żyje. To koniec. Jej już nie ma... Zostały tylko wspomnienia i zdjęcia...
*Tydzień później*
Odbywał się pogrzeb Monici. Wraz z Laurą stałem w smutku. Laura stała obok mnie zapłakana. Wszyscy praktycznie płakali. Patrzałem się jak wkładają trumnę do głębokiego dołu. Był to okropny widok. Jej włosy opadały na twarz. Leżała lekko się uśmiechając.
-Kocham Cię... -Wyszeptałem zanim zaczęli zakopywać trumnę.
-Mamusia! -Krzyczała Laura. -Mamusiu!
-Cii. Mamusia jest w niebie. -Próbowałem ją uspokoić.
-Ale ja nie chcę. -Rozpłakała się. Podszedł do nas Lou.
-Współczuję wam... Ale nadal nie wiem, co się stało dokładnie.
-Louis to moja wina. Ona się pocięła i połknęła 3 opakowania tabletek. Napisała mi kartkę. -Podałem mu kawałek papieru. Lou go przeczytał. W mojej głowie malowały się obrazy naszej przyszłości jak i naszych wspomnień. Najgorsze jest to, że zmarła przeze mnie. To ja to zrobiłem. Ja ją zabiłem. -Jak chcesz możesz iść z gośćmi do restauracji. Powiesz im wtedy, że musiałem iść do domu.
-Okej. -Odpowiedział krótko.
-Chodź Lau. -Wsiedliśmy do auta i wróciliśmy do domu. Laura... jest jeszcze mała. Wbiegła do pokoiku i zaczęła bawić się lalkami. Ja wszedłem do sypialni. Pomyślałem sobie "Tu zaraz będzie stała moja Mon" ale ujrzałem pusty pokój. Na kolejny dzień robiąc śniadanie myślałem "Zaraz podam to mojemu skarbowi" ale jadłem w samotności i ciszy słysząc tylko tykanie zegara. Szczerze? Gdy coś zepsułem chciałem usłyszeć "Ty idioto, kurwa. Jesteś beznadziejny!" i zobaczyć mojego misia który pomaga mi to naprawić, lecz Laura zawsze podbiegała i próbowała pomagać. Zawsze gdy szedłem do pracy chciałem całować Monicę na pożegnanie ale zawsze wtedy żegnałem się z Laurą. Chcę aby wszystko wróciło. Nie chcę tak żyć, bez mojego skarba. To tak jakby umarło 90 % mojego życia.
Dni mijały szaro i ponuro. Prawie zdążyłem się przyzwyczaić do tego, że jej już nie ma. Nocami pragnąłem ją przytulać, ale czułem tylko jej zapach na poduszce. To już nie to samo. Ona już nie wróci...
To już koniec opowiadania o Zaynie i Mon. Dziękuję za to, że dodawaliście mi weny swoimi komentarzami. Dziękuję ogólnie za to, że czytaliście moje opowiadanie. Jeśli przeczytałeś ten rozdział - napisz komentarz. Może być to zwykła kropka, ale chcę wiedzieć ile osób to czyta. Pewnie napiszę jeszcze jakiegoś imagina, ale to po feriach. Za błędy czy coś przepraszam!
Dziękuję za wszystko! :')
Pamiętaj - przeczytałeś = komentarz!
Ps. Na początku marca zaglądaj tu, może wstawie link do nowego bloga. :)
.
OdpowiedzUsuń.
.
.
.
HHAHAHAH CHYBA KURWA NIE MYŚLAŁAŚ, ŻE ZOSTAWIĘ PO SOBIE JAKĄŚ PIERDOLONĄ KROPKĘ, CO ?! !!?! !!! !?!?!??!! !?!? !?!? !? !?!?! ?!!? ?! !? ?!!??! ?! ?!?!!??!?!
JAK PYTAM JAK KURWA, ONA SIĘ ZABIŁA?
DJKSAJKHDKHKASJ
Oh, dobra to emocje so sorry
No więc tak...
Ja pierdole, jak wgl mój Zayan mógł ją za to uderzyć? :c
Tak mi żal i jej i jego.
Że to się musiało tak skończyć...
cholera
idę się utopić, kurwa
Ubolewam nad końcem...
:(
;(
:(
:(
:(
Smutek
Amy jest wkurwiona, smutna i wgl swjdhdhsdkhkcxkjdhksa
nie pogodzę się z końcem :c
Smutno...
Zabiję się...
Tak jak Mo...
i...
...
..
.
.
Będę z Tb na nowym blogu <3. Szkoda, że na tym nie pojawią się już Zaym i Monica :C
Ale rozumiem, że chciałaś to tak zakończyć...
nie wiem co jeszcze napisać
to było świetne
i
nie zapomnę nigdy ich historii <3.
~Amy.
co
Usuńahahaha
dziękuję <3
zapraszam na nowego bloga - link będzie na początku marca ;*
Kropka, kurwa kropka.
OdpowiedzUsuńTy pragniesz kropki?
JA CI DAM KROPKE.
JAK MOGŁAŚ JĄ ZABIĆ?!
DLACZEGO TO ZROBIŁAŚ?!
PRZECIEŻ JA SIĘ NIE SPODZIEWAŁAM!
ZARAZ PÓJDĘ SIĘ PRZEJECHAĆ MOIM CZOŁGIEM!
GDZIE KLUCZYKI DO MOJEGO CZOŁGU?!
Dobra.
Odwala mi.
Ale to nic.
Wiesz co jest moim pierdolonym problemem?
Praktycznie nie umiem płakać na imaginach.
Teraz chciałabym zacząć ryczeć.
Ale nie, bo nie umiem, po prostu.
Ale coś we mnie w środku płacze. :c
A tak na marginesie, poetyczne rozpoczęcie, wielce :):):):)
I błagam cię, zapomnij o pomyśle zakończenia jaki ci dzisiaj rano zaproponowałam... XD
Jezu, będę tęsknić za tym opowiadaniem, ehh. :c
Hi hi, a ja wiem o kim będzie następny blog.
Ale nie będę suką i nie zdradzę, hi hi.
Tyle? Tak, tyle.
Lecę ci napisać, że skomentowałam. XD
.............dzisiaj jest coś ze mną nie tak, ale ok.
~Cariosz
co
UsuńXDDD
;* buzi <3
Nie ja nie chce końca :( Super opowiadanie , następne zapewne będzie tak samo zarąbiste.
OdpowiedzUsuńDziękuję! Mam nadzieję, heh ;*
Usuńomg... czytalam tyle opowiadan ktore konczylo sie smiercia i to jest pierwsze przy ktorym sie poplakalam
OdpowiedzUsuńprzy ani jednym nie poleciala mi nawet najmniejsza lza.. a teraz? rycze jak opetana :'ccc NIE MOWIE TEGO ZEBY BYLO CI MILO TYLKO NA PRAWDE PIERWSZY RAZ PLACZE. nie plakalam nawet jak ogladalam pogrzeb tej dziewczynki co JB sie nia opiekowal.. omg nie wierze ze placze.. to takie smutne :cc i slodkie... ;( KOCHAM :CCCC
Dziękuję za miłe słowa <3 jeju :( <3
UsuńBuzi :*
nie ma co dziekowac, skoro doprowadzilas mnie do lez to jestes Boginia ;>> czekam na link ;33 <33
UsuńJAK MOGŁAŚ JĄ ZABIĆ ?!?!?!?! NIE....... BĘDĘ PŁAKAĆ ...... ALE I TAK CIE KOCHAM ! ♥ KCKCKCKCKC :(
OdpowiedzUsuńJeju <3 dziękuję :*
Usuńo matko! myślałam, że coś wyczuje... cokolwiek, oddech, tętno. a tu nic! po prostu makabra, już byłam pewna. :( i jeszcze ta końcówka "Nocami pragnąłem ją przytulać, ale czułem tylko jej zapach na poduszce. To już nie to samo. Ona już nie wróci..." aż oczy mi się zaszkliły. a mama "Zuzka,co ty płaczesz do monitora?":(
OdpowiedzUsuńhttp://louistomlinson-bad.blogspot.com
Dziękuję wszystkim za komentarze <3 Nie myślałam, że kiedykolwiek doprowadzę kogoś do płaczu przez rozdział :o
Usuń♥
.
OdpowiedzUsuń.
.
.
masz tą swoją kropkę xD
jak mogłaś to tak zakończyć?! opowiadanie jest zajebiste :*** LOFFCIAM JE <3