Tyle was tu było. Dziękuję!

wtorek, 5 listopada 2013

30

*Oczami Zayna*
-Idę sprawdzić.. poczekaj tu.. - ukrywałem strach i szybko wybiegłem z salonu.
-Idę z tobą. - Wstała i kierowała się w stronę drzwi.
-Ni.. - wpiła się w moje usta.
-Idę. Z. Tobą. - Uśmiechnęła się sztucznie, ze strachem i złością. Pobiegliśmy do kuchni. Okno było wybite a wewnątrz dziury było trochę krwi. Nagle Monica pisnęła. To nie był pisk strachu. To był pisk fizycznego bólu. Obróciłem się. Zobaczyłem zamaskowaną twarz w czarnej masce i czapce.
-Zostaw ją ! - przerażony popchnąłem go nogą z całej siły, dosłownie z całej siły na szafkę. Nie widziałem jego twarzy, lecz czułem. Jest zły. W jednej chwili zrobiło się ciemno i usłyszałem jedynie ucieknięcie włamywacza. Uciekł.
-Zayn.. ZAYN! Obudź się... - Szepnęła a ja zemdlałem.. albo gorzej.
*Miesiąc później*
 *Oczami Monici*
Spacerowałam po parku. Przeglądałam stare sms'y. Nagle natknęłam się na sms'y od Zayna i do Zayna. Łzy napłynęły mi do oczu. Poczułam chęć odwiedzenia szpitala. Zastopowałam pierwszą lepszą taksówkę.
-Do Szpitala nr 4. - Dałam 20 złotych. - Bez reszty.
*5 minut później*
Wyleciałam z taksówki jak zimowo-jesienny wiatr. Pędziłam do sali nr "33". Miałam przekroczyć próg recepcji, ale..
-Do kogo Pani ? - spytała powolnie recepcjonistka.
-Do Zayna. Zayna Malika. Sala 33. - szybko odpowiedziałam.
-Imię ? -Jezu jak ona przynudza.
-Monica. Mogę już no.. - wskazałam na korytarz.
-Tak. - Pobiegłam w głąb korytarza. Znalazłam drzwi "33". Otworzyłam je. Ujrzałam Zayna w takiej samej pozie co wczoraj, cały czas spał. Jedynie to oddychał i robił jakieś ruchy jak np. Ruch palcem, zakrztuszenie się.
-Cześć Zayn. Wiem że mnie nie słyszysz, ale może jest nadzieja że się obudzisz. - Moja łza spadła na jego dłoń. -Będzie dobrze. - Ruszył ustami jakby próbował mi coś powiedzieć. Czekam już miesiąc. Zayn jest w śpiączce.. a jak obudzi się za kilka lat ? Nie wytrzymam.. Nie.. - rozpłakałam się. Złapałam go za rękę.
-Przepraszam za wszystko.. - spojrzałam na moje bandaże. - Za wszystko.. - Chciałam wyjść kupić sobie herbatę, ale gdy wstałam Zayn zacisnął mi dłoń. Zdziwiłam się.
-Zayn spokojnie zaraz przyjdę. -Jego dłoń się poluzowała.
Chciałam płakać, krzyczeć... ja go kocham
-Mocnicchfff.. - wyjękał coś.
-Ćśś.. zaraz będę.
Oczy były mokre od łez.  Wyszłam z sali. Był tam Harry.
-Siema psychopato. - Niemal krzyknęłam.
-Cześć puszczalska. - Oo tego za wiele.
-Zgwałciłeś mnie i śmiesz nazywać mnie..
-Puszczalska ! - Zaśmiał się. Serio nie mam po co żyć. Wyciągnęłam z torebki paczkę żyletek. - Monica zostaw to! - Jaki typ, troszczy się o "puszczalską". Boże co ?
-ZAYN LEŻY W ŚPIĄCZCE I MAM ROZWALONE ŻYCIE PRZEZ CIEBIE ODWAL SIĘ ! - Schowałam twarz w dłoniach i rozpłakałam się.
-Uspokój się kur*a! - Wstał a z jego kieszeni wysunęła się czarna maska i czapka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz