Automatycznie dostałem gęsiej skórki. Przez żyły przepływała zimna krew. Czułem że zaraz mnie rozsadzi. Nie wiem czy on kłamie czy nie. Monica mi nie powie.
-Niall o czym ty mówisz? Oszalałeś? -Uśmiechnąłem się sztucznie. - Ona by tego nie zrobiła.
-Ona robiła TO wszystkim. No, prawie wszystkim. Każdego, którego spotkała. Szli do łóżka.
-Kiedy to niby robiła?
-Rok temu zaczęła. -Zaśmiałem się.
-Debilu, nie udało Ci się. Rok temu była w śpiączce. Fail. Spierdalaj. -Ruszyłem w stronę auta.
*Oczami Nialla*
Kurwa. Jak ja ich nie cierpię. Oni muszą się rozstać. Jestem ZAZDROSNY. Muszę jakoś ją odebrać Malikowi.
*Oczami Monici*
Do samochodu wsiadł Zayn.
-Co się stało? -Spytałam.
-Nic. Mam dla Ciebie w domu niespodziankę. -Wyruszyliśmy w drogę. Na miejscu jak zwykle usiedliśmy na kanapie w salonie.
-Co się stało? -Spytałam cicho.
-Zamówiłem ci operację. Przeżyjesz, rozumiesz to?! -Cieszył się bardziej niż ja. Popłakałam się. Chciałam przeżyć, ale nie chciałam, żeby Zayn miał ciężar na sobie. Pewnie go męczę. Ale i tak cieszyłam się, że przeżyję. Zayn zaczął mnie całować, a raczej był to taki długi, mocny buziak. Cieszyliśmy się, ale przecież nie mogliśmy się radować całe dnie.
*21.00*
-Idę się umyć. Potem obejrzymy może jakiś film? -Krzyknęłam.
-No okej. -Odpowiedział
Weszłam do łazienki i napuściłam do wanny wody. Kiedyś się w niej pocięłam. Włączyłam radio które było na szafce. Leciała wolna piosenka. Miała w sobie tyle emocji, że nie dało się tego opisać. Wlałam do wody płyn do kąpieli, który zamieniał się w pianę. Po 10 minutach kąpieli szukałam mój ręcznik. Wisiał nad wanną na sznurku. Podniosłam głowę aby ściągnąć ręcznik. W malutkim oknie ujrzałam... Nialla. Podgląduje mnie?! Powstrzymałam się od pisku i szybko zasłoniłam ręcznikiem a on uciekł.
-Jezu, Jezu, Jezu... -Mamrotałam i szybko zaczęłam ubierać piżamę i szlafrok.
-Zayś! -Krzyknęłam a on uśmiechnął się na te zdrobnienie.
-Co się stało? -Biegłam do niego a on złapał mnie w ramiona.
-Tam był Niall.
-Gdzie?
-Podglądywał mnie przez okienko w łazience! -Zayna mięśnie się napięły. Myślałam, że zaraz go rozsadzi.
-Zajebie go. -Chciał wyjść.
-Zayn nie!
-Nie pozwolę mu...
-Jutro.
-Ale -Przerwałam mu i złączyłam nasze usta w długim pocałunku. Objął mnie a ja wtuliłam się w niego. Laura już spała więc włączyliśmy telewizor.
-Co oglądamy? Może jakiś horror? Żebyś miała powód żeby się przytulić. -Słodziak.
-No ok, może "The Ring"? - Grzebałam po płytach z filmami. On kiwnął głową na "tak" więc włączyłam owy film. Zayn otrzymał jakiegoś Sms'a. Kątem oka spojrzałam na jego telefon. Niall...
niedziela, 29 grudnia 2013
wtorek, 17 grudnia 2013
39
Zaśmiałam się. On nie może.
-Tak bardzo chcę ci powiedzieć coś... Ale...
-Co? -Ucałował moją dłoń.
-Ale ja uważam, że to będzie dla Ciebie tylko ciężar. Że ja będę dla Ciebie ciężarem.
-Powiedz.
-Bo... -Przeciągałam.
-No co?!-Krzyknął a ja odchyliłam głowę. -Przepraszam... Powiedz, proszę...
-Dobrze.-Westchnęłam. -Poprosiłam pielęgniarki, żeby Ci nie mówiły. Jest operacja w Szwecji. Kosztuje 100.000 $.... Nie stać nas...
-Damy radę. Zapłacę wszystko, zrobię wszystko, tylko chcę Ciebie.
Westchnęłam.
-Ale jak ty t...
-Mam dobrą "pracę" i... i tyle. Zrobię dla Ciebie wszystko.
-Przepraszam? -Pielęgniarka weszła do sali.
-Tak?
-Może Pani już iść. Jeżeli Pani chce! -Szybko wstałam i wyszłam z sali ubierając kurtkę.
-Przepraszam, do kiedy możliwa jest operacja Monici? -Przytulił mnie do siebie, pokazując, że jestem jego partnerką. Po chwili zorientowałam się, że zapomniałam torebki. Poszłam do sali po zgubę.
-Jeszcze 3 miesiące. -Tak mało? - A po 3 miesiącach... Nie będzie możliwości operacji.
*O. Zayna*
Co mam robić? Zapłacić teraz, zarobić więcej... Myślę, Myślę... Nie myślę.
-Dam kasę teraz. -Powiedziałem bez namysłu. Właśnie. BEZ NAMYSŁU. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale dla Monici zrobię wszystko.
-Na pewno? Pośpiesznie nie można tego robić.-Syknąłem, nie wiem, nie wiem kurwa nic.
-Tak. -Podałem jej kartę, na której są pieniądze, które zarobiłem nagrywając piosenki i płyty.
-To prawie wszystkie pieniądze. Zostanie panu prawie 1000$.
-KURWA NIC MNIE TO NIE OBCHODZI, JA CHCĘ URATOWAĆ MONICĘ! -Recepcjonistki szybko powbijały coś do komputera. Wpisałem pin.
-Operacja będzie dostępna w tych dniach. -Na monitorze wyświetliły się dostępne dni. -Woli pan pół operacji jednego dnia i pół operacji drugiego dnia, czy całość jednego dnia?
Zastanawiałem się chwilę.
-Ile trwa całość?
-Osiem godzin. To ciężka sprawa. Oddzielnie każda operacja miała by po 4h.
-Całość.
-Proszę zaznaczyć dzień. Ekran jest dotykowy. -Kliknąłem na 20 grudnia, za dokładnie 20 dni. -Proszę niedługo skontaktować się z lekarzem. Tu numer. Do widzenia. -Dała mi wizytówkę. Wyszedłem ze szpitala.
-Poczekaj na mnie! -Ze szpitala wybiegła Monica. Zaraz zobaczyłem że kilka metrów za Mon idzie Niall.
-Skąd ty tu jesteś?! -Warknąłem na Nialla a Monica się schowała za mną.
-Podglądywałem co robisz.
-Monica idź do samochodu. -Posłusznie do niego weszła czekając na mnie.
-Co robiłeś dokładnie?! -Szturchnął mnie.
-Zamawiałem operację dla Monici!
-Oh.. O nie.. NIEE!
-Co? -Spytałem
-NIE DAM CI JEJ URATOWAĆ. TA DZIWKA MUSI ZGINĄĆ.
-Co ona ci zrobiła takiego, że jej nie nawidzisz?!
-Spytaj się lepiej, KOMU ONA ROBIŁA.
--------------
Za błędy przepraszam, nie znam się dokładnie na operacjach, na sumie pieniędzy do zapłacenia na operację itd. :)
-Tak bardzo chcę ci powiedzieć coś... Ale...
-Co? -Ucałował moją dłoń.
-Ale ja uważam, że to będzie dla Ciebie tylko ciężar. Że ja będę dla Ciebie ciężarem.
-Powiedz.
-Bo... -Przeciągałam.
-No co?!-Krzyknął a ja odchyliłam głowę. -Przepraszam... Powiedz, proszę...
-Dobrze.-Westchnęłam. -Poprosiłam pielęgniarki, żeby Ci nie mówiły. Jest operacja w Szwecji. Kosztuje 100.000 $.... Nie stać nas...
-Damy radę. Zapłacę wszystko, zrobię wszystko, tylko chcę Ciebie.
Westchnęłam.
-Ale jak ty t...
-Mam dobrą "pracę" i... i tyle. Zrobię dla Ciebie wszystko.
-Przepraszam? -Pielęgniarka weszła do sali.
-Tak?
-Może Pani już iść. Jeżeli Pani chce! -Szybko wstałam i wyszłam z sali ubierając kurtkę.
-Przepraszam, do kiedy możliwa jest operacja Monici? -Przytulił mnie do siebie, pokazując, że jestem jego partnerką. Po chwili zorientowałam się, że zapomniałam torebki. Poszłam do sali po zgubę.
-Jeszcze 3 miesiące. -Tak mało? - A po 3 miesiącach... Nie będzie możliwości operacji.
*O. Zayna*
Co mam robić? Zapłacić teraz, zarobić więcej... Myślę, Myślę... Nie myślę.
-Dam kasę teraz. -Powiedziałem bez namysłu. Właśnie. BEZ NAMYSŁU. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale dla Monici zrobię wszystko.
-Na pewno? Pośpiesznie nie można tego robić.-Syknąłem, nie wiem, nie wiem kurwa nic.
-Tak. -Podałem jej kartę, na której są pieniądze, które zarobiłem nagrywając piosenki i płyty.
-To prawie wszystkie pieniądze. Zostanie panu prawie 1000$.
-KURWA NIC MNIE TO NIE OBCHODZI, JA CHCĘ URATOWAĆ MONICĘ! -Recepcjonistki szybko powbijały coś do komputera. Wpisałem pin.
-Operacja będzie dostępna w tych dniach. -Na monitorze wyświetliły się dostępne dni. -Woli pan pół operacji jednego dnia i pół operacji drugiego dnia, czy całość jednego dnia?
Zastanawiałem się chwilę.
-Ile trwa całość?
-Osiem godzin. To ciężka sprawa. Oddzielnie każda operacja miała by po 4h.
-Całość.
-Proszę zaznaczyć dzień. Ekran jest dotykowy. -Kliknąłem na 20 grudnia, za dokładnie 20 dni. -Proszę niedługo skontaktować się z lekarzem. Tu numer. Do widzenia. -Dała mi wizytówkę. Wyszedłem ze szpitala.
-Poczekaj na mnie! -Ze szpitala wybiegła Monica. Zaraz zobaczyłem że kilka metrów za Mon idzie Niall.
-Skąd ty tu jesteś?! -Warknąłem na Nialla a Monica się schowała za mną.
-Podglądywałem co robisz.
-Monica idź do samochodu. -Posłusznie do niego weszła czekając na mnie.
-Co robiłeś dokładnie?! -Szturchnął mnie.
-Zamawiałem operację dla Monici!
-Oh.. O nie.. NIEE!
-Co? -Spytałem
-NIE DAM CI JEJ URATOWAĆ. TA DZIWKA MUSI ZGINĄĆ.
-Co ona ci zrobiła takiego, że jej nie nawidzisz?!
-Spytaj się lepiej, KOMU ONA ROBIŁA.
--------------
Za błędy przepraszam, nie znam się dokładnie na operacjach, na sumie pieniędzy do zapłacenia na operację itd. :)
piątek, 13 grudnia 2013
38
-Nie! Ja pierdole!
-Tak, szmato. Pojedziesz z nami. -Zobaczyłam Nialla. KURWA CO TU SIĘ DZIEJE.
-Nie wyzywajcie mnie tak! Jezu! -Weszłam do auta na tylne miejsce. Liam z Niall'em usiadł z przodu. Louis usiadł obok mnie.
*7 minut później, 5 minut pieszo do domu*
-Szmata... -Mruknął pod nosem Liam.
-Możecie przestać? -Patrzałam na spadającą na oknie kroplę deszczu. Pada coraz mocniej.
-Możesz się nie wtrącać? Bo zaraz was wywalimy. A jeśli nie wrócicie, to was zajebiemy. - Krzyknął Niall.
-To nas kurwa wywal. -Warknął Lou
-Z chęcią wyjdziemy. -Krzyknęłam.
-To spierdalajcie. -Otworzyliśmy drzwi. Byliśmy jakieś... 5-7 minut do domu na pieszo. Szybko wysiedliśmy i zatrzasnęliśmy drzwi. Odjechali.
-Louis... zimno mi. - Zdjął z siebie kurtkę i nałożył mi, a on sam był jedynie w bluzce z krótkim rękawem.
-Chodź. Szybko. -Szliśmy tak z 5 minut. W końcu dotarliśmy do domu Zayna. Ujrzałam go w oknie.
*Chwilę później*
-Zayn? -Cichutko weszłam do mieszkania wyłaniając tułów zza drzwi.
-Monica, Jezu! -Podbiegł do mnie i wtulił mnie w siebie. -Ja Cię kocham, tak mi się tylko powiedziało.- Do pokoju, w którym byłam, wszedł Niall i Liam.
-Zostawcie mnie! -Złapałam Zayna za tył jego koszulki i schowałam się za nim. On tylko spojrzał się na mnie i wiedział, że coś się stało.
-Co jej zrobiliście? Kurwa! -Popchnął ich obydwu na kanapę.
-Nie chciała tutaj przyjść!
-Wyzywali mnie od szmat i kurew. Liam powiedział, że jak tu nie przyjdę to mnie zabije!- Popłakałam się.
-Idź do pokoju. -Posłusznie wyszłam z salonu do sypialni.
*Oczami Zayna*
-Co wy odpierdalacie?! -Warknąłem na nich.- To można było załatwić w inny sposób.
-Myślałem... że...
-Spierdalajcie. -Wyszli z domu.
*O.Monici*
Bawiłam się z Laurą.
-Mamusiu czemu masz takie dziwne włosy? -Nie mogę jej powiedzieć. Ona tego nie wytrzyma.
-Za 11 miesięcy ja... nie, nic. -Uśmiechnęłam się sztucznie.
*5 miesięcy później*
Wypadły mi wszystkie włosy. Nosiłam perukę podobną do moich dawnych włosów.. Jestem brzydka. Za 6 miesięcy będzie po wszystkim. Dla jasności - mam raka serca. Często ląduję w szpitalu na badaniach. Właśnie w nim jestem. Leżałam na łóżku a Zayn siedział obok mnie i gładził moją dłoń.
-Monica... ja... mogę...
-Co?
-Ja mogę poszukać dawcy serca.
-Zayn. Zrobiłeś już wszystko. Za 6 miesięcy uwolnisz się ode mnie. Będzie po wszystkim. Zapomnisz o mnie szybko, Laura jest malutka i nie zrozumie dokładnie. Mnie nie będzie. Umrę. Będzie dobrze... Odejdę, ty pocierpisz, ale przejdzie Ci... Nigdy nie przestanę Cię kochać. Nawet po śmierci... -Dławiłam się łzami.- Jesteś całym moim życiem. Dasz sobie radę.
-Monica.. Albo to ja umrę..
-O czym ty mówisz?
-Mogę oddać Ci moje serce.
-Tak, szmato. Pojedziesz z nami. -Zobaczyłam Nialla. KURWA CO TU SIĘ DZIEJE.
-Nie wyzywajcie mnie tak! Jezu! -Weszłam do auta na tylne miejsce. Liam z Niall'em usiadł z przodu. Louis usiadł obok mnie.
*7 minut później, 5 minut pieszo do domu*
-Szmata... -Mruknął pod nosem Liam.
-Możecie przestać? -Patrzałam na spadającą na oknie kroplę deszczu. Pada coraz mocniej.
-Możesz się nie wtrącać? Bo zaraz was wywalimy. A jeśli nie wrócicie, to was zajebiemy. - Krzyknął Niall.
-To nas kurwa wywal. -Warknął Lou
-Z chęcią wyjdziemy. -Krzyknęłam.
-To spierdalajcie. -Otworzyliśmy drzwi. Byliśmy jakieś... 5-7 minut do domu na pieszo. Szybko wysiedliśmy i zatrzasnęliśmy drzwi. Odjechali.
-Louis... zimno mi. - Zdjął z siebie kurtkę i nałożył mi, a on sam był jedynie w bluzce z krótkim rękawem.
-Chodź. Szybko. -Szliśmy tak z 5 minut. W końcu dotarliśmy do domu Zayna. Ujrzałam go w oknie.
*Chwilę później*
-Zayn? -Cichutko weszłam do mieszkania wyłaniając tułów zza drzwi.-Monica, Jezu! -Podbiegł do mnie i wtulił mnie w siebie. -Ja Cię kocham, tak mi się tylko powiedziało.- Do pokoju, w którym byłam, wszedł Niall i Liam.
-Zostawcie mnie! -Złapałam Zayna za tył jego koszulki i schowałam się za nim. On tylko spojrzał się na mnie i wiedział, że coś się stało.
-Co jej zrobiliście? Kurwa! -Popchnął ich obydwu na kanapę.
-Nie chciała tutaj przyjść!
-Wyzywali mnie od szmat i kurew. Liam powiedział, że jak tu nie przyjdę to mnie zabije!- Popłakałam się.
-Idź do pokoju. -Posłusznie wyszłam z salonu do sypialni.
*Oczami Zayna*
-Co wy odpierdalacie?! -Warknąłem na nich.- To można było załatwić w inny sposób.
| Laura :) |
-Spierdalajcie. -Wyszli z domu.
*O.Monici*
Bawiłam się z Laurą.
-Mamusiu czemu masz takie dziwne włosy? -Nie mogę jej powiedzieć. Ona tego nie wytrzyma.
-Za 11 miesięcy ja... nie, nic. -Uśmiechnęłam się sztucznie.
*5 miesięcy później*
Wypadły mi wszystkie włosy. Nosiłam perukę podobną do moich dawnych włosów.. Jestem brzydka. Za 6 miesięcy będzie po wszystkim. Dla jasności - mam raka serca. Często ląduję w szpitalu na badaniach. Właśnie w nim jestem. Leżałam na łóżku a Zayn siedział obok mnie i gładził moją dłoń.
-Monica... ja... mogę...
-Co?
-Ja mogę poszukać dawcy serca.
-Zayn. Zrobiłeś już wszystko. Za 6 miesięcy uwolnisz się ode mnie. Będzie po wszystkim. Zapomnisz o mnie szybko, Laura jest malutka i nie zrozumie dokładnie. Mnie nie będzie. Umrę. Będzie dobrze... Odejdę, ty pocierpisz, ale przejdzie Ci... Nigdy nie przestanę Cię kochać. Nawet po śmierci... -Dławiłam się łzami.- Jesteś całym moim życiem. Dasz sobie radę.
-Monica.. Albo to ja umrę..
-O czym ty mówisz?
-Mogę oddać Ci moje serce.
środa, 11 grudnia 2013
37
*Oczami Zayna*
Co ja właśnie powiedziałem...?
-Monica ale mi się walnęło Tak nagle..Ja Cię kocham.. -Jej oczy napełniły się łzami. Cholera.
-Spokojnie, za godzinę mnie tu nie będzie. - Odsunęła mnie od siebie i uciekła do sypialni. Zaczęła się pakować. Co ja narobiłem...
-Zostaw to. Proszę. Kocham Cię... -Nie słuchała mnie. Usiadłem obok niej i spojrzałem głęboko w jej oczy. Ona strasznie mocno płakała. -Wymsknęło mi się.. ja Cię kocham, nie rozumiesz? -Położyłem dłoń na jej dłoni, ale ona ją zepchnęła.
-Jeśli stąd nie wyjdziesz to się zabiję. Powiedz Laurze, że niedługo wrócę. -Powoli wychodziłem z pokoju. Zrobię wszystko aby ją odzyskać.
*Godzinę później*
*O. Monici.*
*19.00*
Stałam pod mostem obok ulicy i dzwoniłam do dawnej przyjaciółki, Kate (Na obrazku).
-Kate? Mogę przyjechać? Proszę... -Płakałam przez telefon.
-No okej, za ile będziesz?
-Za 20 minut. Pa. - Wcisnęłam klawisz rozłączenia. Jechał mój autobus. Wsiadłam do niego i czytałam stare sms'y.
*20 minut później*
Schowałam telefon do kieszeni. Wyjrzałam przez okno, zobaczyłam znajomą mi okolicę. Chciałam wstać ale "coś" mnie "pchnęło". To było zaskoczenie. Razem ze mną w autobusie jechał Louis. Próbowałam cicho wstać żeby mnie nie usłyszał. Nagle zadzwonił jego telefon.
-Halo? Niee, nie znalazłem jej. Spokojnie, Mon się znajdzie. Tak, pa. -Tak wyglądała rozmowa Louisa prawdopodobnie z Zaynem. Ruszyłam w stronę wyjścia. Drzwi się otworzyły. Na moje "Szczęście" wysiadł Lou. Kuuuurwa! Nadepnęłam na pierwszy schodek schodków bardzo cicho. Tak samo postępowałam z innymi. Na sam koniec zadzwonił mój telefon. Louis znał mój dzwonek. Odwrócił głowę i zobaczył mnie. Nie reagowałam i poszłam w stronę domku Kate.
-Monica! - Nie spojrzałam się na niego. -Monica! -Złapał mnie za rękę.
-Czego?
-Zayn się o Ciebie martwi. Wracaj do niego!
-NIE MA MOWY! On mnie nie kocha. Coś jeszcze? Idę do Kate.
-Wracasz ze mną. -Złapał mnie za dłoń.
-Jeśli mnie nie puścisz narobię takiego hałasu że całe miasto się tu zleci.
-Monica proszę... Proszę... Będę z tobą przy nim cały czas, tylko wróć.
-Nie, pa. - Odwróciłam się, stał za mną Liam.
-Pojedziesz z nami kurwo. -Wepchał mnie do auta.
-Spierdalaj. Chcę wyjść!
-Jedziesz do Zayna.
-Spierdalaj. Nie chcę.
-Kurwo zamknij mordę, jedziesz tam i już, a jak nie to Cię ZABIJĘ kurwo!
Co ja właśnie powiedziałem...?
-Monica ale mi się walnęło Tak nagle..Ja Cię kocham.. -Jej oczy napełniły się łzami. Cholera.
-Spokojnie, za godzinę mnie tu nie będzie. - Odsunęła mnie od siebie i uciekła do sypialni. Zaczęła się pakować. Co ja narobiłem...
-Zostaw to. Proszę. Kocham Cię... -Nie słuchała mnie. Usiadłem obok niej i spojrzałem głęboko w jej oczy. Ona strasznie mocno płakała. -Wymsknęło mi się.. ja Cię kocham, nie rozumiesz? -Położyłem dłoń na jej dłoni, ale ona ją zepchnęła.
-Jeśli stąd nie wyjdziesz to się zabiję. Powiedz Laurze, że niedługo wrócę. -Powoli wychodziłem z pokoju. Zrobię wszystko aby ją odzyskać.
*Godzinę później*
| Kate ♥ |
*19.00*
Stałam pod mostem obok ulicy i dzwoniłam do dawnej przyjaciółki, Kate (Na obrazku).
-Kate? Mogę przyjechać? Proszę... -Płakałam przez telefon.
-No okej, za ile będziesz?
-Za 20 minut. Pa. - Wcisnęłam klawisz rozłączenia. Jechał mój autobus. Wsiadłam do niego i czytałam stare sms'y.
*20 minut później*
Schowałam telefon do kieszeni. Wyjrzałam przez okno, zobaczyłam znajomą mi okolicę. Chciałam wstać ale "coś" mnie "pchnęło". To było zaskoczenie. Razem ze mną w autobusie jechał Louis. Próbowałam cicho wstać żeby mnie nie usłyszał. Nagle zadzwonił jego telefon.
-Halo? Niee, nie znalazłem jej. Spokojnie, Mon się znajdzie. Tak, pa. -Tak wyglądała rozmowa Louisa prawdopodobnie z Zaynem. Ruszyłam w stronę wyjścia. Drzwi się otworzyły. Na moje "Szczęście" wysiadł Lou. Kuuuurwa! Nadepnęłam na pierwszy schodek schodków bardzo cicho. Tak samo postępowałam z innymi. Na sam koniec zadzwonił mój telefon. Louis znał mój dzwonek. Odwrócił głowę i zobaczył mnie. Nie reagowałam i poszłam w stronę domku Kate.
-Monica! - Nie spojrzałam się na niego. -Monica! -Złapał mnie za rękę.
-Czego?
-Zayn się o Ciebie martwi. Wracaj do niego!
-NIE MA MOWY! On mnie nie kocha. Coś jeszcze? Idę do Kate.
-Wracasz ze mną. -Złapał mnie za dłoń.
-Jeśli mnie nie puścisz narobię takiego hałasu że całe miasto się tu zleci.
-Monica proszę... Proszę... Będę z tobą przy nim cały czas, tylko wróć.
-Nie, pa. - Odwróciłam się, stał za mną Liam.
-Pojedziesz z nami kurwo. -Wepchał mnie do auta.
-Spierdalaj. Chcę wyjść!
-Jedziesz do Zayna.
-Spierdalaj. Nie chcę.
-Kurwo zamknij mordę, jedziesz tam i już, a jak nie to Cię ZABIJĘ kurwo!
poniedziałek, 9 grudnia 2013
36
Jakiś czas później*
-Cześć.. -Na salę wszedł Louis. Cały czas patrzał się na mnie niezwyczajnie. Tak przyjaciele się na siebie nie patrzą. Usiadł obok mojego łóżka z daleka od Zayna i Hazzy oraz z tym samym wzrokiem wlepionym we mnie.
Obudziłam się ponownie w szpitalu podłączona do kroplówki. Obok mnie siedział Zayn i Harry.
-Czemu ja tu jestem? - Uniosłam delikatnie głowę.
-Zemdlałaś. Nie pamiętasz? W tamtym momencie byłem obok waszego domu, zobaczyłem twój upadek i szybko wbiegłem do salonu. Przez przypadek uderzyłem Zayna.. Połóż się. -Posłusznie położyłam głowę na poduszce.
-Skąd była ta krew z oczu?
-To... podobno to jakiś skutek twojej... choroby... - Powiedział Zayn, ale schował twarz w dłonie.
-Jakiej choroby? - Spytałam a Zayn wyglądał na zdenerwowanego. Prawie się rozpłakał!
-Jezu! Wiesz jakiej... -Powiedział Harry i spuścił głowę na dół.
-Cześć.. -Na salę wszedł Louis. Cały czas patrzał się na mnie niezwyczajnie. Tak przyjaciele się na siebie nie patrzą. Usiadł obok mojego łóżka z daleka od Zayna i Hazzy oraz z tym samym wzrokiem wlepionym we mnie.
-Hej. -Jedyna mu odpowiedziałam.
-Co się stało? Czemu tu jesteś? -Podejrzliwie spojrzał na Hazzę i Zayna.
-Oczywiście. To my. Pewnie! Widzę jak na nas patrzysz. To my coś jej zrobiliśmy.Szczególnie ja, skoro ją kocham całym sercem to pewnie coś jej zrobiłem. -Prawie krzyczał Zayn.
-Uspokój się. -Szepnęłam.
-Nie mów mi co mam robić. Kurwa! Jakim prawem nas oskarżasz ?!
-ZAYN PRZESTAŃ! -Krzyknęłam na pół korytarza. -Co ty odpierdalasz?! - Zauważyłam w jego miodowych tęczówkach złość, jakiej nie widziałam od prawie 4 lat. O kuuuuuuurwa! Zayn zaczepił jakąś pielęgniarke.
-Za 5 minut Monica jedzie ze mną do domu. Czekam!- Wyszedł ze szpitala. Pielęgniarka ostrożnie pomogła mi wstać.
-Proszę uważać.. - Widziałam w jej oczach strach. Kiwnęłam głową.
*Krt.Strszczn.*
Jechałam z Zaynem do domu. Kłóciliśmy się. Na miejscu, wysiadłam a on wrzucił mnie do salonu.
***
-Czego chcesz?! Jak śmiesz krzyczeć na Louis'a?! Nie dam sobą pomiatać.
-Chyba jednak dasz.
-Chyba jednak nie. -Drażniłam się z nim.
-Chyba jednak kurwa tak!
-Chyba jednak mnie nie kochasz. -Szepnęłam. Spojrzał na mnie wściekle i powiedział..
-Masz jebaną racje. Chyba jednak Cię NIE kocham. To zn... Ja..
czwartek, 5 grudnia 2013
35
Na początku dziękuję dziewczynie "Evixxa Truskaffka" ♥ Dodajesz mi weny ♥ Dziękuję też Kari i Lari, ponieważ również dodają mi weny <3 ♥
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po policzkach spływały łzy, a me serce strasznie dudniało.
-Zayn.. Zayn.. Rok.. - Zwinęłam papiery w kulkę i je rzuciłam na podłogę.
-Nie! Tu jest jakiś błąd ! Musi być ! Kur*a musi ! -Kopnął kulkę i wybiegł ze szpitala siadając na ławce. Pobiegłam za nim.
-Zayn ja nie mogę.. musi być jakieś wyjście.. przeszczep ? Operacja ? MUSI ! - Krzyknęłam.
-Kur*a. - wbiegł do szpitala i złapał za ramię tą samą Panię, która robiła mi różne badania. - Da się ją uratować prawda ?! MUSI BYĆ JAKIŚ SPOSÓB! - Powiedział prawie z płaczem.
-Niestety... n..ie... - odeszła. Wybiegłam ze szpitala razem z Zaynem. Pojechaliśmy do domu, cały czas ja płakałam a on był "sparaliżowany"
*5 minut później*
Wbiegłam do łazienki. Miałam na sobie ubranie i czapkę. Kurtkę wywaliłam na podłogę a czapkę zdjęłam. Zauważyłam, że powypadało mi kilka włosów. Dla sprawdzenia przeczesałam je lekko, ale i tak wypadło ich strasznie dużo.
-Dość. -Chwyciłam za żyletkę. Zayn bezpośrednio sobie wszedł. Zapomniałam zamknąć !
-Co ty robisz?! - Wyrwał mi żyletkę. Był mocno wkurwiony bo zrobiłam to po raz kolejny. Złapał mnie za rękę i "wrzucił" do sypialni. - Kur*a ty mądra jesteś ?! -Popchnął mnie na kanapę.
-I tak za rok umrę. Nic mi nie szkodzi! - Chciałam wstać ale trzymał mnie. Również usiadł na kanapę.
-Nie umrzesz. Zrobię wszystko..
-Już zrobiłeś.. Kocham Cię.. - powiedziałam tonem jakbym miała zaraz się zabić. On wyszedł z pokoju i wracał w tą i z powrotem. Weszłam do salonu i spojrzałam w lustro. Przez te 10 dni strasznie zbrzydłam. W tej chwili wszedł Zayn i objął mnie w talii.
-Zawsze będziesz dla mnie perfekcyjna. - Pocałował mnie w szyję.
-Chcę spać. -Cmoknęłam go w nos. Położył mnie na łóżko.
-Idę się zająć Laurą. - Wyszedł z pokoju a ja poszłam spać.
*Godzinę później*
Wstałam i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro, leciała mi krew z nosa. Wzięłam zimne okłady i usiadłam na fotelu. Okłady położyłam na nos i na kark. Następnie pochyliłam się do przodu. Ten krwotok nastał pewnie przez raka. Sama nie wiem...
-Co się stało ? - Do pokoju wszedł Zayn
-Krew zaczęła mi lecieć z nosa. - Odpowiedziałam
-Monica..
-Co ?
-Bo...
-NO MÓW ŻE! - Krzyknęłam. - On pokazał tylko na moje oczy. Opuszkami palców dotknęłam lekko dolnej powieki. Krew leci mi z oka. Zajebiście. Chciałam wstać ale upadłam i dostałam drgawek. - Pomocy.. - szepnęłam i zemdlałam. Usłyszałam jedynie upadnięcie Zayna, lecz zobaczyłam Harry'ego. Ja pierdole.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po policzkach spływały łzy, a me serce strasznie dudniało.
-Zayn.. Zayn.. Rok.. - Zwinęłam papiery w kulkę i je rzuciłam na podłogę.
-Kur*a. - wbiegł do szpitala i złapał za ramię tą samą Panię, która robiła mi różne badania. - Da się ją uratować prawda ?! MUSI BYĆ JAKIŚ SPOSÓB! - Powiedział prawie z płaczem.
-Niestety... n..ie... - odeszła. Wybiegłam ze szpitala razem z Zaynem. Pojechaliśmy do domu, cały czas ja płakałam a on był "sparaliżowany"
*5 minut później*
Wbiegłam do łazienki. Miałam na sobie ubranie i czapkę. Kurtkę wywaliłam na podłogę a czapkę zdjęłam. Zauważyłam, że powypadało mi kilka włosów. Dla sprawdzenia przeczesałam je lekko, ale i tak wypadło ich strasznie dużo.
-Dość. -Chwyciłam za żyletkę. Zayn bezpośrednio sobie wszedł. Zapomniałam zamknąć !
-Co ty robisz?! - Wyrwał mi żyletkę. Był mocno wkurwiony bo zrobiłam to po raz kolejny. Złapał mnie za rękę i "wrzucił" do sypialni. - Kur*a ty mądra jesteś ?! -Popchnął mnie na kanapę.
-I tak za rok umrę. Nic mi nie szkodzi! - Chciałam wstać ale trzymał mnie. Również usiadł na kanapę.
-Nie umrzesz. Zrobię wszystko..
-Już zrobiłeś.. Kocham Cię.. - powiedziałam tonem jakbym miała zaraz się zabić. On wyszedł z pokoju i wracał w tą i z powrotem. Weszłam do salonu i spojrzałam w lustro. Przez te 10 dni strasznie zbrzydłam. W tej chwili wszedł Zayn i objął mnie w talii.
-Zawsze będziesz dla mnie perfekcyjna. - Pocałował mnie w szyję.
-Chcę spać. -Cmoknęłam go w nos. Położył mnie na łóżko.
-Idę się zająć Laurą. - Wyszedł z pokoju a ja poszłam spać.
*Godzinę później*
Wstałam i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro, leciała mi krew z nosa. Wzięłam zimne okłady i usiadłam na fotelu. Okłady położyłam na nos i na kark. Następnie pochyliłam się do przodu. Ten krwotok nastał pewnie przez raka. Sama nie wiem...
-Co się stało ? - Do pokoju wszedł Zayn
-Krew zaczęła mi lecieć z nosa. - Odpowiedziałam
-Monica..
-Co ?
-Bo...
-NO MÓW ŻE! - Krzyknęłam. - On pokazał tylko na moje oczy. Opuszkami palców dotknęłam lekko dolnej powieki. Krew leci mi z oka. Zajebiście. Chciałam wstać ale upadłam i dostałam drgawek. - Pomocy.. - szepnęłam i zemdlałam. Usłyszałam jedynie upadnięcie Zayna, lecz zobaczyłam Harry'ego. Ja pierdole.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)