Tyle was tu było. Dziękuję!

piątek, 3 stycznia 2014

41

-Zayn... -mruknęłam. Otworzył sms'a.

Nialler 

               Monica ma fajną dupę, ile daje za godzinę?
Zignorował to. Objął mnie ramieniem. Zaczęliśmy oglądać film.
*Po filmie*
Byłam zmęczona.
-Zayn idę spać. Idziesz też? - spytałam kiwając się na boki.
-Nie, muszę posprawdzać różne rzeczy.
-Ale -mruknęłam
-Co?
-Gdzie?
-Na kompie. Jezu. Idź spać. -Warknął o co mu chodzi?
-Czemu mówisz takim tonem do mnie?
-BO TAK MI SIĘ KURWA PODOBA! -Wrzasnął. Zazdrosny. Położyłam się w łóżku i zasnęłam.
*O.Zayna*
Niall nas prześladuje. Coś czuję, że on się w niej zabujał. Niech spierdala. Zabuja się wtedy, gdy go pierdolnę w mordę i zacznie się kiwać. Pojebany kurwa debil. Wziąłem laptopa Monici. Miałem ochotę przeglądnąć jej wiadomości na facebook'u. Nie wylogowała się i ma jedno zaproszenie do znajomych. Kliknąłem w ikonkę dwóch ludzików. Niall. Miałem ochotę mu wygarnąć wszystko co o nim myślę. Zaakceptowałem. Wysłałem mu wiadomość jako Mon.
Spierdalaj. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. ROZUMIESZ?! ODPIERDOL SIĘ OD NAS! 
Przeglądałem wiadomości. Kurwa... głupio mi... natknąłem się na takie jak :
JESSICA
Hej Jess, mogę wpaść? Zayn jest wkurwiony... Boję się strasznie... proszę, odpisz... Płaczę...
NATHALIE
Siemka. Pomóż mi... Nie wytrzymam z nim. On mnie prawie uderzył. Ja się go boję. Tnę się kurwa przez niego ale i tak go w chuj kocham. Pomocy...
JADE
JADEEEE! POMOCY, KURWA! PŁACZĘ, CHYBA SIĘ ZABIJĘ. ZAYN PO PROSTU WRACA DO DOMU. PEWNIE PIJANY A JA SIĘ GO KURWA MAĆ BOJĘ. POMOCY PRZYJDŹ, SZYBKO, PROSZĘ! ON NA PEWNO JEST PIJANY! JUŻ SIĘ PRZECIĘŁAM, POMÓŻ MI!

Mam rozumieć, że Mon się mnie boi i się przeze mnie cięła? Odłożyłem laptopa i zasnąłem na kanapie.
*Oczami Monici*
*9.00 Sobota*
Wylegiławałam się w łóżku i wtulałam w kołdrę. Za oknem ćwierkały ptaki i w okna biły gałązki z różowymi kwiatami. Poranek perfekcyjny. Chcę się spytać Zayna czy mogę wyjść z przyjaciółkami do parku.
-Kochanie, mogę się Ciebie o coś spytać?  -Spytałam cichutko.
-Tak. Pytaj o co chcesz, skarbie. -Odpowiedział mi inny głos. GŁOS NIALLA.
-----
PRZEPRASZAM
ZA
BŁĘDY
<3




niedziela, 29 grudnia 2013

40

Automatycznie dostałem gęsiej skórki. Przez żyły przepływała zimna krew. Czułem że zaraz mnie rozsadzi. Nie wiem czy on kłamie czy nie. Monica mi nie powie.
-Niall o czym ty mówisz? Oszalałeś? -Uśmiechnąłem się sztucznie. - Ona by tego nie zrobiła.
-Ona robiła TO wszystkim. No, prawie wszystkim. Każdego, którego spotkała. Szli do łóżka.
-Kiedy to niby robiła?
-Rok temu zaczęła. -Zaśmiałem się.
-Debilu, nie udało Ci się. Rok temu była w śpiączce. Fail. Spierdalaj. -Ruszyłem w stronę auta.
*Oczami Nialla*
Kurwa. Jak ja ich nie cierpię. Oni muszą się rozstać. Jestem ZAZDROSNY. Muszę jakoś ją odebrać Malikowi.
*Oczami Monici*
Do samochodu wsiadł Zayn.
-Co się stało? -Spytałam.
-Nic. Mam dla Ciebie w domu niespodziankę. -Wyruszyliśmy w drogę. Na miejscu jak zwykle usiedliśmy na kanapie w salonie.
-Co się stało? -Spytałam cicho. 
-Zamówiłem ci operację. Przeżyjesz, rozumiesz to?! -Cieszył się bardziej niż ja. Popłakałam się. Chciałam przeżyć, ale nie chciałam, żeby Zayn miał ciężar na sobie. Pewnie go męczę. Ale i tak cieszyłam się, że przeżyję. Zayn zaczął mnie całować, a raczej był to taki długi, mocny buziak. Cieszyliśmy się, ale przecież nie mogliśmy się radować całe dnie. 
*21.00*
-Idę się umyć. Potem obejrzymy może jakiś film? -Krzyknęłam.
-No okej. -Odpowiedział
Weszłam do łazienki i napuściłam do wanny wody. Kiedyś się w niej pocięłam. Włączyłam radio które było na szafce. Leciała wolna piosenka. Miała w sobie tyle emocji, że nie dało się tego opisać. Wlałam do wody płyn do kąpieli, który zamieniał się w pianę. Po 10 minutach kąpieli szukałam mój ręcznik. Wisiał nad wanną na sznurku. Podniosłam głowę aby ściągnąć ręcznik. W malutkim oknie ujrzałam... Nialla. Podgląduje mnie?! Powstrzymałam się od pisku i szybko zasłoniłam ręcznikiem a on uciekł. 
-Jezu, Jezu, Jezu... -Mamrotałam i szybko zaczęłam ubierać piżamę i szlafrok. 
-Zayś! -Krzyknęłam a on uśmiechnął się na te zdrobnienie.
-Co się stało? -Biegłam do niego a on złapał mnie w ramiona.
-Tam był Niall.
-Gdzie? 
-Podglądywał mnie przez okienko w łazience! -Zayna mięśnie się napięły. Myślałam, że zaraz go rozsadzi.
-Zajebie go. -Chciał wyjść.
-Zayn nie! 
-Nie pozwolę mu...
-Jutro.
-Ale -Przerwałam mu i złączyłam nasze usta w długim pocałunku. Objął mnie a ja wtuliłam się w niego. Laura już spała więc włączyliśmy telewizor.
-Co oglądamy? Może jakiś horror? Żebyś miała powód żeby się przytulić. -Słodziak.
-No ok, może "The Ring"? - Grzebałam po płytach z filmami. On kiwnął głową na "tak" więc włączyłam owy film. Zayn otrzymał jakiegoś Sms'a. Kątem oka spojrzałam na jego telefon. Niall...

wtorek, 17 grudnia 2013

39

Zaśmiałam się. On nie może.
-Tak bardzo chcę ci powiedzieć coś... Ale...
-Co? -Ucałował moją dłoń.
-Ale ja uważam, że to będzie dla Ciebie tylko ciężar. Że ja będę dla Ciebie ciężarem.
-Powiedz.
-Bo... -Przeciągałam.
-No co?!-Krzyknął a ja odchyliłam głowę. -Przepraszam... Powiedz, proszę...
-Dobrze.-Westchnęłam. -Poprosiłam pielęgniarki, żeby Ci nie mówiły. Jest operacja w Szwecji. Kosztuje 100.000 $.... Nie stać nas...
-Damy radę. Zapłacę wszystko, zrobię wszystko, tylko chcę Ciebie.
Westchnęłam.
-Ale jak ty t...
-Mam dobrą "pracę" i... i tyle. Zrobię dla Ciebie wszystko.
-Przepraszam? -Pielęgniarka weszła do sali.
-Tak?
-Może Pani już iść. Jeżeli Pani chce! -Szybko wstałam i wyszłam z sali ubierając kurtkę.
-Przepraszam, do kiedy możliwa jest operacja Monici? -Przytulił mnie do siebie, pokazując, że jestem jego partnerką. Po chwili zorientowałam się, że zapomniałam torebki. Poszłam do sali po zgubę.
-Jeszcze 3 miesiące. -Tak mało? - A po 3 miesiącach... Nie będzie możliwości operacji.
*O. Zayna*
Co mam robić? Zapłacić teraz, zarobić więcej... Myślę, Myślę... Nie myślę.
-Dam  kasę teraz. -Powiedziałem bez namysłu. Właśnie. BEZ NAMYSŁU. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale dla Monici zrobię wszystko.
-Na pewno? Pośpiesznie nie można tego robić.-Syknąłem, nie wiem, nie wiem kurwa nic.
-Tak. -Podałem jej kartę, na której są pieniądze, które zarobiłem nagrywając piosenki i płyty.
-To prawie wszystkie pieniądze. Zostanie panu prawie 1000$.
-KURWA NIC MNIE TO NIE OBCHODZI, JA CHCĘ URATOWAĆ MONICĘ! -Recepcjonistki szybko powbijały coś do komputera. Wpisałem pin.
-Operacja będzie dostępna w tych dniach. -Na monitorze wyświetliły się dostępne dni. -Woli pan pół operacji jednego dnia i pół operacji drugiego dnia, czy całość jednego dnia?
Zastanawiałem się chwilę.
-Ile trwa całość?
-Osiem godzin. To ciężka sprawa. Oddzielnie każda operacja miała by po 4h.
-Całość.
-Proszę zaznaczyć dzień. Ekran jest dotykowy. -Kliknąłem na 20 grudnia, za dokładnie 20 dni. -Proszę niedługo skontaktować się z lekarzem. Tu numer. Do widzenia. -Dała mi wizytówkę. Wyszedłem ze szpitala.
-Poczekaj na mnie! -Ze szpitala wybiegła Monica. Zaraz zobaczyłem że kilka metrów za Mon idzie Niall.
-Skąd ty tu jesteś?! -Warknąłem na Nialla a Monica się schowała za mną.
-Podglądywałem co robisz.
-Monica idź do samochodu. -Posłusznie do niego weszła czekając na mnie.
-Co robiłeś dokładnie?! -Szturchnął mnie.
-Zamawiałem operację dla Monici!
-Oh.. O nie.. NIEE!
-Co? -Spytałem
-NIE DAM CI JEJ URATOWAĆ. TA DZIWKA MUSI ZGINĄĆ.
-Co ona ci zrobiła takiego, że jej nie nawidzisz?!
-Spytaj się lepiej, KOMU ONA ROBIŁA.
--------------
Za błędy przepraszam, nie znam się dokładnie na operacjach, na sumie pieniędzy do zapłacenia na operację itd. :)

piątek, 13 grudnia 2013

38

-Nie! Ja pierdole!
-Tak, szmato. Pojedziesz z nami. -Zobaczyłam Nialla. KURWA CO TU SIĘ DZIEJE.
-Nie wyzywajcie mnie tak! Jezu! -Weszłam do auta na tylne miejsce. Liam z Niall'em usiadł z przodu. Louis usiadł obok mnie.
*7 minut później, 5 minut pieszo do domu*
-Szmata... -Mruknął pod nosem Liam.
-Możecie przestać? -Patrzałam na spadającą na oknie kroplę deszczu. Pada coraz mocniej.
-Możesz się nie wtrącać? Bo zaraz was wywalimy. A jeśli nie wrócicie, to was zajebiemy. - Krzyknął Niall.
-To nas kurwa wywal. -Warknął Lou
-Z chęcią wyjdziemy. -Krzyknęłam.
-To spierdalajcie. -Otworzyliśmy drzwi. Byliśmy jakieś... 5-7 minut do domu na pieszo. Szybko wysiedliśmy i zatrzasnęliśmy drzwi. Odjechali.
-Louis... zimno mi. - Zdjął z siebie kurtkę i nałożył mi, a on sam był jedynie w bluzce z krótkim rękawem.
-Chodź. Szybko. -Szliśmy tak z 5 minut. W końcu dotarliśmy do domu Zayna. Ujrzałam go w oknie.
*Chwilę później*
-Zayn? -Cichutko weszłam do mieszkania wyłaniając tułów zza drzwi.
-Monica, Jezu! -Podbiegł do mnie i wtulił mnie w siebie. -Ja Cię kocham, tak mi się tylko powiedziało.- Do pokoju, w którym byłam, wszedł Niall i Liam.
-Zostawcie mnie! -Złapałam Zayna za tył jego koszulki i schowałam się za nim. On tylko spojrzał się na mnie i wiedział, że coś się stało.
-Co jej zrobiliście? Kurwa! -Popchnął ich obydwu na kanapę.
-Nie chciała tutaj przyjść!
-Wyzywali mnie od szmat i kurew. Liam powiedział, że jak tu nie przyjdę to mnie zabije!- Popłakałam się.
-Idź do pokoju. -Posłusznie wyszłam z salonu do sypialni.

*Oczami Zayna*
-Co wy odpierdalacie?! -Warknąłem na nich.- To można było załatwić w inny sposób.
Laura :)
-Myślałem... że...
-Spierdalajcie. -Wyszli z domu.
*O.Monici*
Bawiłam się z Laurą.
-Mamusiu czemu masz takie dziwne włosy? -Nie mogę jej powiedzieć. Ona tego nie wytrzyma.
-Za 11 miesięcy ja... nie, nic. -Uśmiechnęłam się sztucznie.
*5 miesięcy później*
Wypadły mi wszystkie włosy. Nosiłam perukę podobną do moich dawnych włosów.. Jestem brzydka. Za 6 miesięcy będzie po wszystkim. Dla jasności - mam raka serca. Często ląduję w szpitalu na badaniach. Właśnie w nim jestem. Leżałam na łóżku a Zayn siedział obok mnie i gładził moją dłoń.
-Monica... ja... mogę...
-Co?
-Ja mogę poszukać dawcy serca.
-Zayn. Zrobiłeś już wszystko. Za 6 miesięcy uwolnisz się ode mnie. Będzie po wszystkim. Zapomnisz o mnie szybko, Laura jest malutka i nie zrozumie dokładnie. Mnie nie będzie. Umrę. Będzie dobrze... Odejdę, ty pocierpisz, ale przejdzie Ci... Nigdy nie przestanę Cię kochać. Nawet po śmierci... -Dławiłam się łzami.- Jesteś całym moim życiem. Dasz sobie radę.
-Monica.. Albo to ja umrę..
-O czym ty mówisz?
-Mogę oddać Ci moje serce.

środa, 11 grudnia 2013

37

*Oczami Zayna*
Co ja właśnie powiedziałem...?
-Monica ale mi się walnęło Tak nagle..Ja Cię kocham.. -Jej oczy napełniły się łzami. Cholera.
-Spokojnie, za godzinę mnie tu nie będzie. - Odsunęła mnie od siebie i uciekła do sypialni. Zaczęła się pakować. Co ja narobiłem...
-Zostaw to. Proszę. Kocham Cię... -Nie słuchała mnie. Usiadłem obok niej i spojrzałem głęboko w jej oczy. Ona strasznie mocno płakała. -Wymsknęło mi się.. ja Cię kocham, nie rozumiesz? -Położyłem dłoń na jej dłoni, ale ona ją zepchnęła.
-Jeśli stąd nie wyjdziesz to się zabiję. Powiedz Laurze, że niedługo wrócę.  -Powoli wychodziłem z pokoju. Zrobię wszystko aby ją odzyskać.
*Godzinę później*
Kate ♥
*O. Monici.*
*19.00*
Stałam pod mostem obok ulicy i dzwoniłam do dawnej przyjaciółki, Kate (Na obrazku). 
-Kate? Mogę przyjechać? Proszę... -Płakałam przez telefon.
-No okej, za ile będziesz?
-Za 20 minut. Pa. - Wcisnęłam klawisz rozłączenia. Jechał mój autobus. Wsiadłam do niego i czytałam stare sms'y.
*20 minut później*
Schowałam telefon do kieszeni. Wyjrzałam przez okno, zobaczyłam znajomą mi okolicę. Chciałam wstać ale "coś" mnie "pchnęło". To było zaskoczenie. Razem ze mną w autobusie jechał Louis. Próbowałam cicho wstać żeby mnie nie usłyszał. Nagle zadzwonił jego telefon.
-Halo? Niee, nie znalazłem jej. Spokojnie, Mon się znajdzie. Tak, pa. -Tak wyglądała rozmowa Louisa prawdopodobnie z Zaynem. Ruszyłam w stronę wyjścia. Drzwi się otworzyły. Na moje "Szczęście" wysiadł Lou. Kuuuurwa! Nadepnęłam na pierwszy schodek schodków bardzo cicho. Tak samo postępowałam z innymi. Na sam koniec zadzwonił mój telefon. Louis znał mój dzwonek. Odwrócił głowę i zobaczył mnie. Nie reagowałam i poszłam w stronę domku Kate. 
-Monica! - Nie spojrzałam się na niego. -Monica! -Złapał mnie za rękę.
-Czego? 
-Zayn się o Ciebie martwi. Wracaj do niego!
-NIE MA MOWY! On mnie nie kocha. Coś jeszcze? Idę do Kate.
-Wracasz ze mną. -Złapał mnie za dłoń. 
-Jeśli mnie nie puścisz narobię takiego hałasu że całe miasto się tu zleci. 
-Monica proszę... Proszę... Będę z tobą przy nim cały czas, tylko wróć. 
-Nie, pa. - Odwróciłam się, stał za mną Liam.
-Pojedziesz z nami kurwo. -Wepchał mnie do auta. 
-Spierdalaj. Chcę wyjść!
-Jedziesz do Zayna. 
-Spierdalaj. Nie chcę.
-Kurwo zamknij mordę, jedziesz tam i już, a jak nie to Cię ZABIJĘ kurwo! 

poniedziałek, 9 grudnia 2013

36

Jakiś czas później*
Obudziłam się ponownie w szpitalu podłączona do kroplówki. Obok mnie siedział Zayn i Harry. 
-Czemu ja tu jestem? - Uniosłam delikatnie głowę. 
-Zemdlałaś. Nie pamiętasz? W tamtym momencie byłem obok waszego domu, zobaczyłem twój upadek i szybko wbiegłem do salonu. Przez przypadek uderzyłem Zayna.. Połóż się. -Posłusznie położyłam głowę na poduszce. 
-Skąd była ta krew z oczu? 
-To... podobno to jakiś skutek twojej... choroby... - Powiedział Zayn, ale schował twarz w dłonie. 
-Jakiej choroby? - Spytałam a Zayn wyglądał na zdenerwowanego. Prawie się rozpłakał! 
-Jezu! Wiesz jakiej... -Powiedział Harry i spuścił głowę na dół.
-Cześć.. -Na salę wszedł Louis. Cały czas patrzał się na mnie niezwyczajnie. Tak przyjaciele się na siebie nie patrzą. Usiadł obok mojego łóżka z daleka od Zayna i Hazzy oraz z tym samym wzrokiem wlepionym we mnie.
-Hej. -Jedyna mu odpowiedziałam.
-Co się stało? Czemu tu jesteś? -Podejrzliwie spojrzał na Hazzę i Zayna.
-Oczywiście. To my. Pewnie! Widzę jak na nas patrzysz. To my coś jej zrobiliśmy.Szczególnie ja, skoro ją kocham całym sercem to pewnie coś jej zrobiłem. -Prawie krzyczał Zayn.
-Uspokój się. -Szepnęłam.
-Nie mów mi co mam robić. Kurwa! Jakim prawem nas oskarżasz ?! 
-ZAYN PRZESTAŃ! -Krzyknęłam na pół korytarza. -Co ty odpierdalasz?! - Zauważyłam w jego miodowych tęczówkach złość, jakiej nie widziałam od prawie 4 lat. O kuuuuuuurwa! Zayn zaczepił jakąś pielęgniarke.
-Za 5 minut Monica jedzie ze mną do domu. Czekam!- Wyszedł ze szpitala. Pielęgniarka ostrożnie pomogła mi wstać. 
-Proszę uważać.. - Widziałam w jej oczach strach. Kiwnęłam głową. 
*Krt.Strszczn.*
Jechałam z Zaynem do domu. Kłóciliśmy się. Na miejscu, wysiadłam a on wrzucił mnie do salonu.
***
-Czego chcesz?! Jak śmiesz krzyczeć na Louis'a?! Nie dam sobą pomiatać.
-Chyba jednak dasz. 
-Chyba jednak nie. -Drażniłam się z nim.
-Chyba jednak kurwa tak!
-Chyba jednak mnie nie kochasz. -Szepnęłam. Spojrzał na mnie wściekle i powiedział..
-Masz jebaną racje. Chyba jednak Cię NIE kocham. To zn... Ja.. 

czwartek, 5 grudnia 2013

35

Na początku dziękuję dziewczynie "Evixxa Truskaffka" ♥ Dodajesz mi weny ♥ Dziękuję też Kari i Lari, ponieważ również dodają mi weny <3 ♥
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po policzkach spływały łzy, a me serce strasznie dudniało. 

-Zayn.. Zayn.. Rok.. - Zwinęłam papiery w kulkę i je rzuciłam na podłogę. 
-Nie! Tu jest jakiś błąd ! Musi być ! Kur*a musi ! -Kopnął kulkę i wybiegł ze szpitala siadając na ławce. Pobiegłam za nim.
-Zayn ja nie mogę.. musi być jakieś wyjście.. przeszczep ? Operacja ? MUSI ! - Krzyknęłam.
-Kur*a. - wbiegł do szpitala i złapał za ramię tą samą Panię, która robiła mi różne badania. - Da się ją uratować prawda ?! MUSI BYĆ JAKIŚ SPOSÓB! - Powiedział prawie z płaczem.
-Niestety... n..ie... - odeszła. Wybiegłam ze szpitala razem z Zaynem. Pojechaliśmy do domu, cały czas ja płakałam a on był "sparaliżowany" 
*5 minut później*
Wbiegłam do łazienki. Miałam na sobie ubranie i czapkę. Kurtkę wywaliłam na podłogę a czapkę zdjęłam. Zauważyłam, że powypadało mi kilka włosów. Dla sprawdzenia przeczesałam je lekko, ale i tak wypadło ich strasznie dużo. 
-Dość. -Chwyciłam za żyletkę. Zayn bezpośrednio sobie wszedł. Zapomniałam zamknąć ! 
-Co ty robisz?! - Wyrwał mi żyletkę. Był mocno wkurwiony bo zrobiłam to po raz kolejny. Złapał mnie za rękę i "wrzucił" do sypialni. - Kur*a ty mądra jesteś ?! -Popchnął mnie na kanapę. 
-I tak za rok umrę. Nic mi nie szkodzi! - Chciałam wstać ale trzymał mnie. Również usiadł na kanapę. 
-Nie umrzesz. Zrobię wszystko..
-Już zrobiłeś.. Kocham Cię.. - powiedziałam tonem jakbym miała zaraz się zabić. On wyszedł z pokoju i wracał w tą i z powrotem. Weszłam do salonu i spojrzałam w lustro. Przez te 10 dni strasznie zbrzydłam. W tej chwili wszedł Zayn i objął mnie w talii. 
-Zawsze będziesz dla mnie perfekcyjna. - Pocałował mnie w szyję. 
-Chcę spać. -Cmoknęłam go w nos. Położył mnie na łóżko. 
-Idę się zająć Laurą. - Wyszedł z pokoju a ja poszłam spać.
*Godzinę później*
Wstałam i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro, leciała mi krew z nosa. Wzięłam zimne okłady i usiadłam na fotelu. Okłady położyłam na nos i na kark. Następnie pochyliłam się do przodu. Ten krwotok nastał pewnie przez raka. Sama nie wiem...
-Co się stało ? - Do pokoju wszedł Zayn
-Krew zaczęła mi lecieć z nosa. - Odpowiedziałam
-Monica..
-Co ? 
-Bo...
-NO MÓW ŻE! - Krzyknęłam. - On pokazał tylko na moje oczy. Opuszkami palców dotknęłam lekko dolnej powieki. Krew leci mi z oka. Zajebiście. Chciałam wstać ale upadłam i dostałam drgawek. - Pomocy.. - szepnęłam i zemdlałam. Usłyszałam jedynie upadnięcie Zayna, lecz zobaczyłam Harry'ego. Ja pierdole.