Tyle was tu było. Dziękuję!

niedziela, 20 października 2013

27

-Louis kurwa co ?! - wrzasnęłam
-On nie będzie cię dotykał.
-Co ty tu robisz ? - Usłyszałam Zayna za Louisem
-Zabiłem Hazzę. A lecę. Cześć. - Pokazał zakrwawione ręce i szybko uciekł.
-Ja pierdole. - Uśmiechnęłam się sarkastycznie. Serce waliło mi jak młot.
-Monica..
-Kurwa ja nikogo bym nie zabiła nawet za gwałt. Nawet za gorsze rzeczy. Ja bym nikogo nie zabiła ! Ja pierdole co on zrobił .. On pójdzie do więzienia.. Co za ...
-Monica on dobrze zrobił. Ja też bym zabił Harry'ego.

Kurwa, jak można zabić człowieka ?  Ubrałam się. Weszłam do pokoiku Laury. Byłam wkurwiona.
-Laura. - szepnęłam otwierając drzwi. Nie widziałam jej. Podeszłam bliżej. -LAURA! - Wrzasnęłam.
-Co się dzieje, po huja wrzeszczysz ? - Szepnął
-No zobacz! - rozpłakałam się i wskazałam na puste łóżeczko w którym nie było Laury.
-Ja pierdole. - Roześmiał się. - Ona jest w ogrodzie.
-Boże kto ją tam zabrał ? - otarła łzy.
-Myślałem że ty.
-Co?! - biegłam do ogrodu. Laura siedziała grzecznie na trawie. Ale usłyszałam z Zaynem śmiech .. Harry ?! Ujrzałam dalej Louisa.
-Wybacz. Jakbym was nie okłamał to pewnie ja bym nie żył a teraz wszyscy żyją. - Krzyknął i uciekł a krew zalewała moje ciało.
-Cześć kochanie. - Usłyszałam Hazzę łapiącego mnie za pośladki. Zayn. Oddech. Szybko. Kurwa.
-Wypierdalaj stąd kurwa. - Z całej siły walnął rękę Harry'ego a ja czułam łzy w oczach.
-Fajna dupa. - Walnął Zayna z całej siły w ramię a ten upadł na ziemię z jękiem.
-Zayn! Wszystko ok?  - w jednej chwili się podniósł
-Spierdalaj stąd skurwielu.
-Bo ? - w tym momencie Zayn miał przyśpieszony oddech. Wyjął z kieszeni nożyk.
-Spier. - szepnął Zayn - Da - jego głos się podniósł - LAJ ! - Wrzasnął grożąc mu nożem a ten wyszedł z terenu domu. - Już dobrze. - Przysunął mnie do siebie.
-Zayn..
-Co się stało ? - spojrzał na mnie swoimi miodowymi tęczówkami. Zamiast spojrzenia mordercy jak kiedyś, miał oczy jakby patrzał na jakieś dziecko. Cmoknął mnie lekko w policzek wywołując niespodziewane łaskotki. Nie wiedział co chcę mu powiedzieć.
-Bo ja... - lekko go odepchnęłam.
-No co ? - Puścił mnie.
-Ja się wyprowadzam.

1 komentarz: