Tyle was tu było. Dziękuję!

wtorek, 5 listopada 2013

30

*Oczami Zayna*
-Idę sprawdzić.. poczekaj tu.. - ukrywałem strach i szybko wybiegłem z salonu.
-Idę z tobą. - Wstała i kierowała się w stronę drzwi.
-Ni.. - wpiła się w moje usta.
-Idę. Z. Tobą. - Uśmiechnęła się sztucznie, ze strachem i złością. Pobiegliśmy do kuchni. Okno było wybite a wewnątrz dziury było trochę krwi. Nagle Monica pisnęła. To nie był pisk strachu. To był pisk fizycznego bólu. Obróciłem się. Zobaczyłem zamaskowaną twarz w czarnej masce i czapce.
-Zostaw ją ! - przerażony popchnąłem go nogą z całej siły, dosłownie z całej siły na szafkę. Nie widziałem jego twarzy, lecz czułem. Jest zły. W jednej chwili zrobiło się ciemno i usłyszałem jedynie ucieknięcie włamywacza. Uciekł.
-Zayn.. ZAYN! Obudź się... - Szepnęła a ja zemdlałem.. albo gorzej.
*Miesiąc później*
 *Oczami Monici*
Spacerowałam po parku. Przeglądałam stare sms'y. Nagle natknęłam się na sms'y od Zayna i do Zayna. Łzy napłynęły mi do oczu. Poczułam chęć odwiedzenia szpitala. Zastopowałam pierwszą lepszą taksówkę.
-Do Szpitala nr 4. - Dałam 20 złotych. - Bez reszty.
*5 minut później*
Wyleciałam z taksówki jak zimowo-jesienny wiatr. Pędziłam do sali nr "33". Miałam przekroczyć próg recepcji, ale..
-Do kogo Pani ? - spytała powolnie recepcjonistka.
-Do Zayna. Zayna Malika. Sala 33. - szybko odpowiedziałam.
-Imię ? -Jezu jak ona przynudza.
-Monica. Mogę już no.. - wskazałam na korytarz.
-Tak. - Pobiegłam w głąb korytarza. Znalazłam drzwi "33". Otworzyłam je. Ujrzałam Zayna w takiej samej pozie co wczoraj, cały czas spał. Jedynie to oddychał i robił jakieś ruchy jak np. Ruch palcem, zakrztuszenie się.
-Cześć Zayn. Wiem że mnie nie słyszysz, ale może jest nadzieja że się obudzisz. - Moja łza spadła na jego dłoń. -Będzie dobrze. - Ruszył ustami jakby próbował mi coś powiedzieć. Czekam już miesiąc. Zayn jest w śpiączce.. a jak obudzi się za kilka lat ? Nie wytrzymam.. Nie.. - rozpłakałam się. Złapałam go za rękę.
-Przepraszam za wszystko.. - spojrzałam na moje bandaże. - Za wszystko.. - Chciałam wyjść kupić sobie herbatę, ale gdy wstałam Zayn zacisnął mi dłoń. Zdziwiłam się.
-Zayn spokojnie zaraz przyjdę. -Jego dłoń się poluzowała.
Chciałam płakać, krzyczeć... ja go kocham
-Mocnicchfff.. - wyjękał coś.
-Ćśś.. zaraz będę.
Oczy były mokre od łez.  Wyszłam z sali. Był tam Harry.
-Siema psychopato. - Niemal krzyknęłam.
-Cześć puszczalska. - Oo tego za wiele.
-Zgwałciłeś mnie i śmiesz nazywać mnie..
-Puszczalska ! - Zaśmiał się. Serio nie mam po co żyć. Wyciągnęłam z torebki paczkę żyletek. - Monica zostaw to! - Jaki typ, troszczy się o "puszczalską". Boże co ?
-ZAYN LEŻY W ŚPIĄCZCE I MAM ROZWALONE ŻYCIE PRZEZ CIEBIE ODWAL SIĘ ! - Schowałam twarz w dłoniach i rozpłakałam się.
-Uspokój się kur*a! - Wstał a z jego kieszeni wysunęła się czarna maska i czapka.

środa, 30 października 2013

29

Ten "ktoś" zaczął mnie ciągnąć pod krzaki. Nie mogłam krzyczeć. Nic nie mogłam. Czułam w środku pustkę.
-Kim ty jesteś..? - wyszeptałam.
-Monica ja nie wytrzymam bez ciebie. Ja cię Kocham. - Louis. Ocknęłam się bardzo szybko.
-Louis między nami nic nie ma. - Podniosłam się z trudem chwiejąc się. - Po za tym nie musisz mnie tak traktować.
-Jak ?
-Czołgać po ziemi. Louis.. - Nie dokończyłam bo wpił się w moje usta. Mu naprawdę zależy. Ale nie mogę.. - Louis ja jestem z Zaynem. - Oderwałam się i go odepchnęłam.On tylko odszedł mówiąc "Baby, i loved you first..."
-Louis ale.. eh.. - westchnęłam i szłam za nim. Przyśpieszył. - Louis nie bądź dzieckiem! - Krzyknęłam a on obrócił się i nerwowym krokiem do mnie podszedł.
-Czego ty chcesz. -Zakrył twarz dłonią. 
-Louis nie załamuj się. Jesteś dla mnie jak brat. 
-A ty dla mnie jak dziewczyna. - Zaczął mnie znowu całować ale się wyrywałam. Poczułam. Zimny oddech na moim plecach. 
-Ja się nie wtrącam. - Zayn, boże... 


*Oczami Zayna* 


Włącz - http://www.youtube.com/watch?v=arm3eqOtavk
-Zostawiłem Laurę z Liamem. Przyszedł po twoim wyjściu. Ale.. to już nie ma sensu. Jutro ma cię tu nie być. Laura będzie moja. A teraz idę stąd. Nie chcę was  widzieć ! - Wrzasnąłem. Usiadłem na ławce zakrywając  twarz. Kochałem ją..
-Zayn to nie tak jak myślisz..
-DOŚĆ! ZAMKNIJ RYJA! - Wrzasnąłem, lecz nie chciałem tego nawet szepnąć. Ona się rozpłakała i uciekła a Louis stał w miejscu.
-To moja wina..Ona nic nie zrobiła. Zrób coś mi, ale nie jej. Ona tego nie chciała.
-Tak ją kochasz ? - Popchnąłem go. 
-Tak kur*a ją kocham. - Zaczęliśmy zadawać sobie ciosy. W końcu odszedłem. Powolnymi krokami szedłem do domu. 3 minuty później wparowałem do salonu. Zobaczyłem ją z pociętymi rękami pakującą rzeczy. Wszystko było porozwalane. Nie.. nie tym razem.Popatrzaliśmy się na siebie a ja tylko wzruszyłem ramionami ukrywając smutek i złość. 
-Fajnie że gówno cię to obchodzi że się tnę, w końcu, idę po więcej. - walnęła nagle a ja podbiegłem i mimo że straciłem jej zaufanie, przytuliłem ją. Nienawidzę jak ktokolwiek się tnie.
-Przestań. To ja powinienem to zrobić. To ty mnie ..
-TO LOUIS ! JA SIĘ WYRYWAŁAM ! - Krzyknęła.
-Ale.. j...
-Wiesz jak to jest gdy chcesz coś zrobić a nie potrafisz ? JA WIEM ! Ja próbowałam się oderwać.. Co złego zrobiłam ?
-Ale ja kur*a nie wiedziałem że ty chciałaś się oderwać..Monica ja - nie zdążyłem powiedzieć. Ktoś wybił szybę.

sobota, 26 października 2013

28

Włącz http://www.youtube.com/watch?v=0OJpbfprVro
*Oczami Zayna*

Zamroziło mi krew w żyłach. Co ona wygaduje ? Nie zrobi tego, nie ma mowy. Nie wierzę jej. Nie.
-Nie.. Kłamiesz ! - Szepnąłem i złapałem ją za rękę.
-Ja się go boję. Myślałam że będzie dobrze, ale on nas prześladuje.
-I gdzie się wyprowadzisz ? - Złapałem ją w talii.
-Nie wiem.. - wtuliła się we mnie i zaczęła płakać.
-Obronię Cię. Monica będzie dobrze.. - wtuliłem ją w siebie i pocałowałem w czoło.
-Ale ja już nikomu nie wierzę ! - Wybiegła z płaczem do kuchni a ja usiadłem na kanapie i ciężko się zamyślałem co zrobić.

*Oczami Monici*
Czemu musiałam się urodzić.. Czemu ja mam tak przerąbane.. Czemu ja...  czemu... Zaczęłam biegać po kuchni.
-Mam - szepnęłam i wzięłam do ręki kilka paczek tabletek nasennych. Wzięłam szklankę wody i wbiegłam do łazienki. Zamknęłam się na klucz. Wypchnęłam wszystkie z jednego opakowania, potem z drugiego. Wezmę je. Wezmę je naraz. Są małe.
-Otwieraj ! - walił w drzwi aż leciał proch.
-Żegnaj. - Wzięłam tabletki do buzi. Chciałam wziąć łyka wody ale poczułam JEGO ręce na moich rękach.
-Zostaw to. - Przytulił mnie. - Będzie dobrze..
Wyplułam wszystkie tabletki i wyrzuciłam do kosza. Rozpłakałam się.
-Co z Laurą ? Ja nie dam rady. Ja nie mogę jej zatrzymać. - zakryłam twarz dłońmi a oczy Zayna napełniły się złością. Zaciskając Pięści, ciężkim krokiem i szybkim oddechem poszedł do salonu i opadł na kanapę. Wstałam i powolnym krokiem podeszłam do Laury. Popatrzałam na nią z niechęcią.
-Wychodzę. - Walnęłam nagle. - Zajmij się nią. Wrócę o 22. Pa. - Odeszłam.
-Ale.. - nie zdążył powiedzieć a już podbiegłam do drzwi i ubrałam czarną kurtkę. Wzięłam 50 złotych i wyszłam. Powoli zeszłam ze schodów. Wyszłam za furtkę i nie zdążyłam nawet postawić 2 kroków, leżałam na ziemi i widziałam niewyraźną twarz.

niedziela, 20 października 2013

27

-Louis kurwa co ?! - wrzasnęłam
-On nie będzie cię dotykał.
-Co ty tu robisz ? - Usłyszałam Zayna za Louisem
-Zabiłem Hazzę. A lecę. Cześć. - Pokazał zakrwawione ręce i szybko uciekł.
-Ja pierdole. - Uśmiechnęłam się sarkastycznie. Serce waliło mi jak młot.
-Monica..
-Kurwa ja nikogo bym nie zabiła nawet za gwałt. Nawet za gorsze rzeczy. Ja bym nikogo nie zabiła ! Ja pierdole co on zrobił .. On pójdzie do więzienia.. Co za ...
-Monica on dobrze zrobił. Ja też bym zabił Harry'ego.

Kurwa, jak można zabić człowieka ?  Ubrałam się. Weszłam do pokoiku Laury. Byłam wkurwiona.
-Laura. - szepnęłam otwierając drzwi. Nie widziałam jej. Podeszłam bliżej. -LAURA! - Wrzasnęłam.
-Co się dzieje, po huja wrzeszczysz ? - Szepnął
-No zobacz! - rozpłakałam się i wskazałam na puste łóżeczko w którym nie było Laury.
-Ja pierdole. - Roześmiał się. - Ona jest w ogrodzie.
-Boże kto ją tam zabrał ? - otarła łzy.
-Myślałem że ty.
-Co?! - biegłam do ogrodu. Laura siedziała grzecznie na trawie. Ale usłyszałam z Zaynem śmiech .. Harry ?! Ujrzałam dalej Louisa.
-Wybacz. Jakbym was nie okłamał to pewnie ja bym nie żył a teraz wszyscy żyją. - Krzyknął i uciekł a krew zalewała moje ciało.
-Cześć kochanie. - Usłyszałam Hazzę łapiącego mnie za pośladki. Zayn. Oddech. Szybko. Kurwa.
-Wypierdalaj stąd kurwa. - Z całej siły walnął rękę Harry'ego a ja czułam łzy w oczach.
-Fajna dupa. - Walnął Zayna z całej siły w ramię a ten upadł na ziemię z jękiem.
-Zayn! Wszystko ok?  - w jednej chwili się podniósł
-Spierdalaj stąd skurwielu.
-Bo ? - w tym momencie Zayn miał przyśpieszony oddech. Wyjął z kieszeni nożyk.
-Spier. - szepnął Zayn - Da - jego głos się podniósł - LAJ ! - Wrzasnął grożąc mu nożem a ten wyszedł z terenu domu. - Już dobrze. - Przysunął mnie do siebie.
-Zayn..
-Co się stało ? - spojrzał na mnie swoimi miodowymi tęczówkami. Zamiast spojrzenia mordercy jak kiedyś, miał oczy jakby patrzał na jakieś dziecko. Cmoknął mnie lekko w policzek wywołując niespodziewane łaskotki. Nie wiedział co chcę mu powiedzieć.
-Bo ja... - lekko go odepchnęłam.
-No co ? - Puścił mnie.
-Ja się wyprowadzam.

środa, 16 października 2013

Kiedy 27 ?

Cześć, muszę wam powiedzieć, że  27 rozdział będzie wtedy gdy wyzdrowieję. Jestem chora. Myślę że będzie on ok w weekend. Do "zobaczenia". 

środa, 9 października 2013

26

*Oczami Monici*
Zobaczyłam jakąś dziewczynę przytulającą się z Zaynem a na dodatek cmoknięcie. W jednej chwili zaczęłam łkać.
***
-Ty debilu, cioto, egoisto.. - zaczęłam uciekać od niego. Był szybszy. Złapał mnie a ja się wyrywałam
-Mon.. - powiedział.
-Pierdol się! - krzyknęłam
-MONICA! - Wrzasnął na mnie a ta tępa laska się na niego popatrzała ze strachem i podeszła do nas.
-Idź do niej, idź. - szepnęłam
-Wiem że jest już późno ale musiałem ...
-Nie chodzi o to że późno, możesz tu zostać do 23 a teraz nawet całe życie - krzyknęłam
-To o co ? - Spojrzał się na mnie oślepiając mnie miodowymi tęczówkami.
-Nic, przytulasz się z nią, cmoknąłeś.. - powiedziałam sarkastycznie 
-Wybacz że to moja siostra Caroline, która ma narzeczonego który ją torturuję. - puścił mnie. 
-Zayn ja.. 
-Jedź już, ja pójdę pieszo. 
-Ale..
-Już. - pobiegł kawałek sam a potem szedł normalnie. 
*10 minut później*
Pożegnałam opiekunkę. Laura spała. Byłam w łazience. Napuściłam sobie wody do wanny, weszłam do niej i wzięłam nóż. Włożyłam rękę pod wodę i cięłam się. Po chwili woda była czerwona, a ja nakładałam sobie bandaż. Nie wiem po co. Rysowałam resztkami krwi niezamoczonymi w wodzie oraz pisałam różne zdania jak np. "Jestem okropna". Usłyszałam wchodzenie Zayna do domu. Podbiegłam do drzwi i zamknęłam się. A on się dobijał. 
-Jak nie otworzysz tych drzwi to..
-Co ? No dawaj. - zaśmiałam się z płaczem i złością. Chciałam go wyzwać ale wywalił drzwi z hukiem. Zobaczył mnie w krwi z wodą. Na jego twarzy pojawił się wyraz typu "Przyrzekam że zaraz się zabiję." a ja zrozumiałam, że źle zrobiłam bo okaleczanie nic nie da.
-Czemu ..
-Przepraszam.. - zaczęłam płakać zasłaniając twarz dłońmi, i poczułam jak Zayn wyciąga mnie z zakrwawionej wody. Miałam mokre ubranie bo weszłam do wanny w ciuchach.
-To kolejny raz. Nie mogę ci ufać. Od tej pory biorę miesięczny urlop wszędzie i mam cię na oku. Nie pozwolę żebyś niszczyła swoje ciało. 
-Zayn przestań ! - Szepnęłam.
-Idź się przebierz a zaraz sobie pogadamy. - Miał załzawione oczy. 
-Przepraszam..
-To nic nie da.
-Ale ja przepraszam no nie gniewaj się ja cię kocham - oparłam głowę o jego tors, a on wtulił się we mnie. Poszłam się ubrać w moją piżamę. Weszłam do sypialni a Zayn pisał smsa. Wiem, że prosił o ten urlop. Pff.
Wskoczyłam do łóżka a Zayn od razu przyciągnął mnie do siebie, a następnie już na nim leżałam. Leżeliśmy tak z 3 minuty.
-Puścisz mnie ?
-Nie.- zaśmiał się. Zrobiłam smutną minkę a on zmiękł i mnie puścił. Weszłam na facebooka ale nic się nie działo, więc weszłam na aska. Miałam 600 pytań, średnio mam z 10. Dziwne. Weszłam więc zobaczyć pytania.. same hejty. 
-Zayn..
-Przeczytaj mi bo śpię. - zażartował sobie.
-"Odpierdol się od Zayna on jest mój!" "Zayn cię nie kocha on kocha mnie!" "Zayn i jego przyjaciele cie nienawidzą!". Oto moje hejty na asku.
-Daj to. - Od razu wstał. Zaczął nagrywać odpowiedzi video, ale nic nie mówił. Nagrywał siebie tylko lekko przecząc głową. Potem zamknął laptopa, położył rękę na moim udzie i zaczął jechać coraz wyżej. - Nie martw się, kocham cię. 
-Zayn zostaw.. - chciał ściągnąć moje spodnie. - Zayn.. Ja - nie zdążyłam powiedzieć bo wpił się w moje usta i namiętnie całował. Ściągnął moją bluzkę i zaczął bawić się moimi piersiami. Ale on jest uparty! 
-Kocham cię. - zaczął muskać mnie ustami praktycznie wszędzie. W końcu chciał ściągnąć dół od mojej piżamy. Tak i zrobił. Leżałam dosłownie w samych majtkach.
-Zayn.. nie chcę..wybacz. - nałożyłam bluzkę i spodnie od piżamy.
-Co jest ? - Złapał mnie za podbródek i musnął moje usta.
-Nie chcę.. tego.. - wlazłam pod kołdrę.
-Chcesz.
-Nie.
-Tak. - Wlazł pod kołdrę i przytulił mnie do siebie.
-Nie. - Cmoknęłam go w usta.
-Idziesz spać ?
-Jeszcze nie.
-Czyli możemy..
-Dobranoc ! - zaśmiałam się.
-Dobranoc kochanie. - cmoknął mnie i zasnął, ale ja poszłam jeszcze do Laury sprawdzić czy śpi. Na szczęście spała. Jutro muszę się dowiedzieć kiedy pogrzeb.. mamy..
*Nazajutrz, godzina 11.03*
Obudziłam się i chwyciłam za telefon. Zayna nie było (mimo tego że mówił że weźmie urlop) a  Laura jeszcze spała. Ona ciągle śpi. Zadzwoniłam pod dany numer.
-Witam..
-Dzień dobry. - Odpowiedział głos w słuchawce.
-Chciałabym aby pogrzeb odbył się za 3 dni o 15.20. Mówi Monica... - nie zdążyłam powiedzieć nazwiska.
-Malik ?
-Jezu..
-Hm ?
-Nie nic, tak.
-15.20 się nie da, możemy o 16.15.
-Dobra. - powiedziałam z fochem i się rozłączyłam.
Byłam zaspana. Poszłam do kuchni. Ale za drzwiami wpadłam na kogoś. Harry. W krwi. Ręce.
-Zayna już nie ma, uciekł. Zabawimy się ? - oblizał wargę.
-Nie ! - pisnęłam - co ty mu zrobiłeś ?!
-Trochę nożem po ręce, trochę pobicia i uciekł. - Stanęło mi serce.
-Co zrobiłeś  ?! - wrzasnęłam aż zrobiło mi się ciemno przed oczami.
-Jaka ostra. - przybliżał się do mnie. Chciałam uciec ale zatrzymał mnie.
-Spierdalaj ! - Kopałam go i biłam.
-Skoro tak lubisz łamać prawa to możesz złamać to, że najpierw zabawa potem obowiązki. - rzucił mnie na kanapę i zaczął całować, ale się odrywałam.
-Pomocy ! - pisnęłam
-Zamknij się, muszę cię zaliczyć. - rozerwał moją bluzkę i odpiął stanik.
-Kur*a pierdol się cioto ! - płakałam jak dziecko. Co za ciota! Pomoże mi ktoś? - Puszczaj ! - Nie mogłam się uwolnić. Wziął jakąś taśmę i zakleił mi usta. Zamknęłam oczy i płakałam. Nagle wszedł we mnie i poruszał się bardzo szybko. Nawet nie wiedział jak mnie to bolało. - Przestań ! - Wymamrotałam spod taśmy. Zaczął masować, całować moje piersi. Wyjął jakąś strzykawkę z torby, napełnił jakimś płynem i wbił mi raz, drugi, piąty. Zaczęłam być zmęczona.
-Pomocy. - straciłam głos. Zajebiście..
-Nie bój się, będzie tylko trochę nieprzyjemnie - zobaczyłam że ma jakiś bicz.
-Pierdol się huju, Zayn cię zamorduje. - szepnęłam i zasnęłam.
*Oczami Harry'ego*
Kurwa żeby tylko Zayn tego nie zobaczył. Ubrałem się szybko i zostawiłem ją nago na kanapie i kierowałem się w strone drzwi. Zobaczyłem Zayna.
-Co ty robisz? - wrzasnął na mnie a ja uciekłem.
-Nic, spierdalaj. Fajna ta twoja Monica. - Zaśmiałem się i specjalnie podciągnąłem spodnie oraz zacząłem uciekać.
*Oczami Zayna*
Wparowałem do pokoju, leżała tam Monica z wbitą igłą do ramienia cała naga. Hazza.. zgwałcił ją..
-Zabiję skurwiela. Monica..
*Oczami Monici*
W jednej chwili się obudziłam. Nie widziałam nic, nie słyszałam, bolało mnie ramię. Zaczęłam krzyczeć
***
-Ćśś.. Monica.. - dotknął mnie i dopiero wtedy zaczęłam słyszeć i widzieć. -Zabiję go. Ubierz się.

Powoli wstałam i ubrałam się. Usiadłam na kanapie i nic nie mówiłam. Nie wiedziałam co się dzieje. Zabiję się zaraz. Usłyszałam wchodzenie do domu. Myślałam że to Zayn.
-Cześć Monica..
-Cześć Louis. - cicho łkałam.
-Zrobiłem to pierwszy.
-Ale co ?
-Zabiłem Hazzę. -

piątek, 4 października 2013

25 + info dla was

Info : 26 rozdział będzie długi, więc bd pisać go pewnie parę dni :) Niektórzy moi znajomi chcą, abym napisała jakiś taki długi bo piszę "krótkie". Więc skoro niektórzy chcą ten długi rozdział, musza poczekać parę dni <3
-----------------------------------------
Włącz http://www.youtube.com/watch?v=F-4wUfZD6oc , a gdy się skończy - replay
-Co.. - szepnęłam
-Samolot spadł właśnie. Niestety do morza. Jeśli chce pani więcej informacji, proszę dzwonić pod ten numer. Żegnam. - Bezczelnie się rozłączył
Upuściłam telefon na podłogę, lekko go zarysowując.
-Co.. nie możliwe.. NIE! - Zaczęłam płakać i walić rękoma w podłogę.
-Co się stało ? - poczułam rękę Zayna na moim ramieniu.
-Rodzice.. nie żyją.. Wypadek.. do morza.. - tyle zdążyłam powiedzieć bo krztusiłam się łzami. W jednej chwili wtulił mnie w niego tak, abym czuła się bezpiecznie.
Monica jako dziecko
-Monica przykro mi.. - czułam w jego głosie sarkazm. Oderwałam się od niego, wleciałam do sypialni i płakałam. Wysłałam wszystkim smsy, że urodziny odwołane. Dostałam masę smsów "Czemu?" "A spadaj, miałam browary już kupione..". Jedynie Niall, Liam, Louis i Hazza wysłali ":(". Do pokoju przyczołgała się Laura. Przytuliłam ją i płakałam dalej.
*3 godz później*
Zayn jako dziecko
Nieco się uspokoiłam. Zayn poszedł się z kimś spotkać. Nie ma go już od 3 godzin.Oglądałam wspólne zdjęcia na których byłam z  rodzicami.Jedno mnie zaciekawiło.. i to bardzo. Było to zdjęcie, gdzie mama trzymała mnie na ręku, tata stał obok. Za mną stał jakiś chłopczyk, niechcący się chyba pokazał w aparacie. Po wykonaniu tego zdjęcia bawiłam się z nim, a on biegał za mną i przytulał, żartował że mnie kocha... skąd ja go kojarzę.. O mój boże... czy to ..
-Mój boże.. - łzy zaczęły mi kapać, jakby było to jakieś przeznaczenie. - To Zayn... -Przeglądałam kolejne fotki. Na każdym zdjęciu on, patrzącym się na mnie słodkim wzrokiem. Jak to możliwe że poznaliśmy się z 15 lat temu ? Czy on o tym wie ..
Zadzwoniłam po opiekunkę, żeby przypilnowała Laurę. Szybko ubrałam się w czarną bluzkę, białe spodnie, kurtkę o kolorze czarnym z białymi wzorkami
motyla. Opiekunka już była, więc szybko wzięłam rower i pojechałam do parku. Było dość ciemno, ale dużo ludzi. Zakochanych ludzi.. Starszych ludzi.. nawet małe 5 letnie dzieci bawiły się i biegały po parku. Szukałam Zayna. Słyszałam jego śmiech. Rzuciłam rower, i do niego biegłam.
Był z jakąś dziewczyną. Gdy byłam zaledwie 10 m dalej, nadal mnie nie widział.
-Lecę bo Monica będzie zła. Do jutra Sarah, nie poddawaj się bo masz mnie i cię kocham. - Cmoknął ją w policzek i przytulał.
-Jak mogłeś.. - szepnęłam