-Ja Cię kocham i nigdy bym się za to nie fochnął. Kocham cię nad życie. Chcesz iść na spacer ? - Cmoknął mnie w policzek.
-Tak chcę. - Odwzajemniłam pocałunek w policzek.
-Na pewno? - Pocałował mnie w drugi policzek.
-Tak na pewno ! - Krzyknęłam ze śmiechem i złączyłam nasze usta. - Ale miałeś odpoczywać.
-To będę odpoczywał. Ale od jutra. - Położył mnie na siebie. Leżeliśmy tak chwilę.
-Od dziś wieczorem ! - Wtuliłam się w jego tors.
-Dla Ciebie wszystko. - Położył rękę na udzie i jechał nią do góry. Zaczęliśmy się całować, ale przerwał to dzwonek do drzwi. Ktoś walił w nie.
-OTWIERAĆ!-Krzyknął znany mi głos. To Hazza. Louis otworzył mu drzwi. Hazza od razu krzyczał na niego.
-Monici się zachciało?! Ona jest ZAYNA ! -Walnął Louisa w rękę i w policzek. No i podbródek.. no i prawie wszędzie...
-STOP !!! -Wykrzyknęłam i wystawiłam głowę zza ściany. Patrzałam na Hazze wzrokiem typu "Czego chcesz ?!"
-Monica jedziesz ze mną do Zayna. -Chwycił mnie za rękę.- Bezczelna smarkula!
-Nie! Zostaw ! - Ścisnął dłoń. Jezu jak boli.. - leciały mi pierwsze łzy.
-Zostaw ją ! - Hazza ścisnął jeszcze mocniej.. ręka mi pulsuje. Kur*a dość!
Kopnęłam go w nogę. Zleciał na kolana, a ja ryczałam z bólu. Moja ręka.. cała czerwona... odcisk jego dłoni.. żyły mi nawet widać. Loczek podwijał spodnie, i miał tam czerwony ślad.
-Ja go nie kocham Hazz. - Kucnęłam.
-Proszę.. zrób to dla niego.. on Cię kocha. - Miał czerwone oczy a na dodatek łzy w nich.
-Nie. Ja nie umiem kochać "na niby". Ja kocham Louisa. Weź wyjdź. - Posłusznie wyszedł. Ostatnie co mi pokazał za drzwiami.. to włączony dyktafon w telefonie. Zaśmiał się szyderczo. Trzasnęłam drzwiami i usiadłam na kanapę w salonie. Zaczęłam płakać. Poczułam rękę Louisa na moim podbródku. "Podniósł mi głowę" i pocałował mnie w usta.
-Zayn.. mnie zabije.. jezu.. Louis.. czemu jesteś rozmazany ? -Spytałam łapiąc się za głowę.
-Nie jestem rozmazany.. - Chwiałam się ale Louis mnie trzymał.
-I taka szara mgła zamiast Ciebie.. Louis źle się czuję.. Pomocy..- złapałam go za ręce.
*Oczami Louisa*
Jezu gdzie telefon.. o tu! Szybko szybko szybko.. 999.. Jezu szybciej.. Monica miała lekkie drgawki
-Pogotowie, słucham ?
-Szybko przyjechać na Ul. Maj... - przerwało. Telefon się wyłączył.. jezu jezu jezu zabije się zaraz !
***
-Monica.. spójrz na mnie. - Lekko dotykałem jej policzek.
-Ja ja kocham Cię Louis.. - w jednej chwili dgrgawki minęły, a oddech zwolnił się.
-Zostaw mnie Hazza... Ja Louisa kocham a nie Zayna ! - zaczęłam płakać
- Monica tu jestem tylko ja. Louis. Nie ma tu Hazzy. Spokojnie.
Ona tylko pokazała palcem za mnie. Odwróciłem się... i zobaczyłem ciemność.
-Hazza zostaw mnie ! - Prosiłam.
-Nie. Jedziesz do Zayna. - Pogłaskał mnie.. idiota
-Zostaw mnie ! Uciekłam do łazienki i zamknęłam się w niej.
-Dobra, debilko wrócę tu z Niallem i Liamem za 30 minut i będziesz mieć przesrane.
Nie reagowałam. Siedziałam tylko na wannie i bawiłam się włosami
*20 minut później* Usiadłam do wanny i
Wzięłam coś ostrego. Nie mogę no nie wytrzymam.
Po minucie miałam z 40 ran na udach a w ręce żyletkę.
KURWA JAK NIE DODASZ NEXTA DZIŚ TO SIĘ ZABIJĘ JEZUJEZU TO JEST TAKIE ZAJEBISTE <3
OdpowiedzUsuń