Tyle was tu było. Dziękuję!

piątek, 13 września 2013

R.12 (?)

Siedziałam w wannie cała w krwi. Rysowalam krwią napisy "Help" i "Louis" Naglę Louis zaczął krzyczeć
-Monica aniołku gdzie jesteś ? - Krzyczał
-Tu. W łazience. W wannie. Już czerwonej wannie. - Krzyknęłam powstrzymując płacz.
Po chwili Louis zaczął się dobijać do łazienki
-Otwieraj ! - krzyknął
-Nie. - powiedziałam
W jednej chwili drzwi były już wywalone.
-Louis ja.. ja nie mogę.. - zaczęłam płakać zasłaniając twarz dłońmi umazanymi krwią.
-Co ty zrobiłaś?! JAK TY MOGŁAŚ ?! - Wrzasnął na mnie. Zaczęłam płakać jeszcze bardziej. - Dobrze.. już dobrze.. wybacz mi.. - wziął mnie na ręce i nie przejmował się krwią na bluzce. Położył mnie na podłodze w łazience. Szybko wziął bandaż i owinął rany. Spojrzał na napisy na wannie, A potem mi w oczy.
-Obiecaj... nigdy.. tego.. nie .. rób.. - jego łzy leciały jak z cebra. To moja wina..
-Obiecuję. Ale... Liam Hazz i Niall chcą być tu za.. - popatrzałam na zegarek w łazience - za  6 minut..
Idź usiądź na kanapie a ja zaraz przyjdę. Obiecuję. Posłusznie usiadłam na kanapie w salonie i czekałam.. chyba mył wannę.
-Aaa ! Jezu aaaa ! - krzyczał
-CO ?! - Wystraszyłam się.
-Prysznic wyleciał mi z ręki i ochlapałem się.. - powiedział z fochem.
- Weź myj szybciej masz niecałe 5 minut.
*minuta później*
-Juuż ! - weszłam do łazienki.
-Ciesze się że umyłeś wannę... że podłoga jest mokra że obrazek spadł do kibla i że.. mokra jest tylko.. łazienka.. - zaśmiałam się.
-Idź się przebierz. Szybko. - powiedział
Już po minucie byłam przebrana w suche ciuchy. Louis też. Był ubrany w czyste, suche bez krwi rzeczy.
Mieli być za 2 minuty.
-Louis szybko chodź !
-Okej. Że ja na to nie wpadłem. - zaśmiał się i już stał obok mnie
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do parku. Tam usiedliśmy na ławce i Lou zaczął mnie przytulać.
-Czemu to zrobiłaś ? -Patrzał na bandaże.
-Za mocno Cię kocham. Chłopacy zobaczą co mi zrobili.. - Usiadłam mu na kolanach a on trzymał mnie w talii.
-Kochasz Mnie ? - Spytałam
-No nie wiem. - Obróciłam się. Zayn...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz