Był to Louis. Po co on tu przylazł ?
-Idź stąd.. - szeptałam
- Chciałem cię tylko zobaczyć.. czy wszystko Okej.. - wzruszył ramionami i sobie poszedł. Zamknęłam drzwi. Obróciłam się. Zayn.
-Po co on tu przyszedł ? - Westchnął
-Nie wiem !
-Yhy jasne. Na pewno wiesz !
-On powiedział tylko że chciał mnie zobaczyć czy jest okej.. tyle! - Podchodził do mnie. Przeraziłam się strasznie. Myślałam że mnie zabije, uderzy, popchnie, szarpnie, walnie, coś zrobi złego.. Pocałował mnie. Logika Zayna..
-Muszę iść na chwilę- powiedział.
-Czemu ?
-Idę sobie zrobić nowy tatuaż. - W tym momencie chciało mi się śmiać. I to zrobiłam.
-Hahaha ! Żartujesz ?! Masz całe ciało obwalone tymi tatuażami ! Jak zrobisz jeszcze jeden to chyba zwariuję.. - zaczęłam marudzić.
-Moje ciało mój problem. Mam mało tatuaży, chcę więcej. - Powiedział normalnie ale się wkurzał.
-Spójrz na mnie. Ile mam tatuażów ?! 0 ! I żyję ! - zaczął się ubierać.
-Wychodzę. Wrócę z tatuażem. - Zaczął ubierać buty.
-Jak cię zobaczę z tatuażem to się wyprowadzę, albo i gorzej.
-Jasne jasne. Idę, cześć. - Byłam odwrócona do niego a on dał mi buziaka w policzek. Ehh!
*3 godziny później*
Usłyszałam otwieranie drzwi. Zayn. Miał tatuaż. Zajebię go!
-Masz tatuaż tsa ? - Weszłam i zamknęłam się w łazience. Wzięłam żyletkę i przejechałam się z 200 razy po całej nodze. Poczułam czyjąś rękę w talii. Zayn. Zaniósł mnie do sypialni. Byle jak owinął bandażem i mnie zamknął w niej.
-Zayn otwórz mi ! Za każdy tatuaż bd się cięła.. - krzyczałam
-Ciekawe czy w ogóle go widziałaś, czy wiesz co on oznacza. - Słyszałam smutek w jego głosie.
-Otwórz mi Zayn.. - opadłam na drzwi. Po minucie otworzył mi.
-Czemu niszczysz sobie ciało? - spytał
-To ja się powinnam spytać. - Zaczęłam płakać. Przysunął mnie do siebie i przytulił. - Nie tatuuj się to ja się nie będę cięła. - Oparłam głowę o jego tors i spojrzałam się w górę. - Proszę.
-Zobaczymy. - Podniósł mnie żebym nie musiała patrzeć w górę. Zaniósł mnie do sypialni i nie odstawiał na podłogę. Czemu ja jestem taka niska, eh. Ale to słodkie. Zayn otworzył jakieś pudełeczko i wyciągnął z niego śliczną, czarną ze złotymi serduszkami bransoletkę i założył mi ją na rękę.
-Kocham Cię. - Powiedział.
-Jeju jaka śliczna.. ja cię bardziej kocham ! - droczyłam się z nim
-Ja ! - uśmiechnął się.
-Nie bo ja ! - krzyknęłam (oczywiście śmiejąc się)
-Tak ? - położył mnie na łóżku i zaczął łaskotać. - Kto bardziej kogo kocha ?! - śmiał się
-Hahahaha przestań! - Śmiałam się - Ja ciebie ! -Opadły mu ręce i zrobił face palma
- jesteś niemożliwa ! - pisnął
-Hahahahaha - śmiałam się cały czas - ja nie dam wygrać! - podchodził do mnie i szykował się do łaskotania.
-Że co ? - śmiał się
-Dobra kompromis ! Kochamy się równo ! - cmoknęłam go w usta.
-Okej. Ale ja biorę tą większą część ! - cmoknął mnie w nos a ja udawałam obrażoną. - no dobra żartuję tak samo ! - uśmiechnęłam się
-Głodna jestem.
-Mogę ci dać masło. - zachowywał się jak naćpany, ale to było na żarty. Cały czas się śmialiśmy.
-Nie pogardzę ! - zaśmiałam się.
-No dobra, miałem zaproponować omlety ale skoro.. - zażartował
-OMLETY ! - Krzyknęłam i cmoknęłam go w usta. Oczywiście zanim go pocałuję, muszę stanąć na palcach. On poszedł do kuchni a ja grałam na telefonie. Zachciało mi się do toalety. Przeszłam obok kuchni i popatrzałam dyskretnie na Zayna.. w tym momencie miałam na sumieniu moją złość.. on wytatuował sobie.. moje imię..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz