- Zayn przepraszam.. - zaczęłam płakać ale i tak cieszyłam się że Zayn się obudził. - Ja zrobię wszystko żebyś mi wybaczył ... - zaczęłam płakać i nie mogłam już nic powiedzieć.
Zayn tylko resztkami sił przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Oparłam głowę o jego tors.
- Wybaczę Ci wszystko, kocham Cię. - Pocałował mnie w czoło.
Spojrzałam na lekarza, a ten dawał jakieś znaki że muszę wyjść.
-Zayn później przyjdę. Obiecuję. Lekarz zrobi ci tylko badania. Wtedy przyjdę. Dobrze ? - Cmoknęłam go w usta
-Będę czekał. - Uśmiechnął się skrywając ból.
Posłusznie wyszłam z sali.. bardzo chce mi się do toalety.
-Przepraszam gdzie tu jest toaleta ? -Spytałam się jednej z przechodzących pielęgniarek.
- Na parterze obok recepcji. - Wskazała na schody.
-Dziękuję ! - Powiedziałam
Kierowałam się w stronę schodów. Po chwili byłam już na dole. Weszłam do damskiej toalety i "załatwiłam potrzebę". Kierowałam się w stronę wyjścia. Za drzwiami.. zobaczyłam ciemność. Ktoś zasłonił mi oczy jedną ręką, a drugą przytulił. Gdy zsunął rękę z twarzy, obróciłam się. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Pisnęłam cicho ze szczęścia.
-LOUIS ! - Wtuliłam się w niego. Zaczęłam płakać bez powodu. Chyba ze szczęścia.
Gdy się od siebie odczepiliśmy, zaczęłam płakać ale tym razem ze smutku. Był cały posiniaczony, miał oba ramiona w bandażach oraz strupy na twarzy. Wtuliłam się w niego ponownie.
- Nie martw się. Nic mi nie jest. Po prostu Zayn.. a nie ważne. Jak tu trafiłaś ? - Złapał mnie za dłonie. Uśmiechnęłam się.
-Miałam wypadek z Zaynem. To przeze mnie.. - Wtuliłam się w niego - Byłam naćpana.. wyjęłam kluczyki jak jechaliśmy na autostradzie.. chyba walnął nas jakiś duży samochód.. to przeze mnie..
-Biedactwo.. ale mam nadzieję że "naćpana" nie tak dosłownie.? - spytał
-Byłam.. upita i naćpana.. dosłownie.. - zaczęłam płakać zakrywając dłońmi twarz.
- Co ty zrobiłaś.. czemu mi to robisz ? Czemu mi i Zaynowi to robisz? - Łzy spływały mu po policzkach.
-Zayn mnie szantażował, szarpał, popychał,
dziwnie się zachowywał.. nie chciał żebym cię odwiedziła.. - Wtuliła się we mnie. - Ty nigdy mi nic nie zrobiłeś. Mam nadzieję że zostaniemy przyjaciółmi.
-Tak.. przyjaciółmi. - Spuścił głowę na dół.
- Co jest ? - Spytałam łapiąc za jego podbródek.
- Nic. - Spojrzałam na dół. Na podłogę kapały jego łzy.
-Louis..
- O 14.35 czyli za 10 min spotykamy się tu. Wszystko ci powiem.. -wyszeptał i pobiegł schodami na górę.
Poszłam zobaczyć do Zayna. Gdy weszłam do jego sali zasnął. Jeju jaki słodziak ! Podeszłam do niego i złapałam go powoli za rękę. Ten od razu otworzył oczy i się uśmiechnął. Kucnęłam przy nim. Nie miałam żadnego uśmiechu na twarzy.. ja po prostu kocham Louisa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz