Tyle was tu było. Dziękuję!

sobota, 14 września 2013

Rozdział 14

 włącz http://www.youtube.com/watch?v=V4aq043kdfY
- Zayn ! Nie ! ZAYN ! - Wrzeszczałam na cały szpital. Lekarze szybko wpadnęli do sali i mnie z niej wywalili.. bałam się. Stałam pod salą i płakałam. Louis podszedł do mnie.
-Kochasz go.. rozumiem.. - przytulił mnie ze smutkiem
-Ja.. chyba tak... ale.. z tobą mam coś więcej niż przyjaźń, ale mniej niż miłość.. Kocham Cię jak brata ale.. Zobaczyłam jak Zaynowi na mnie zależy... teraz już.. nie żyje.. -rozpłakałam się.
Czekałam z 10 minut albo i więcej na jakieś wiadomości od lekarzy.. Płakałam aż miałam bluzkę mokra.
-Zayn.. on nie żyje.. a ja.. to przeze mnie.. - łkałam - jesteś dla mnie jak brat ale... - już nie mogłam nic mówić choć próbowałam.
-Ćśś.. rozumiem... nie przemęczaj się. - Przytulił mnie i podeszliśmy do recepcji
Wzięłam tylko karteczkę, zapisałam mój numer telefonu z napisem "Dziewczyna Z.Malika"
-Louis.. zawieź mnie do siebie.. - łkałam
-Okej. - wszedł na miejsce kierowcy i pojechaliśmy do jego domu
*10 minut później*
Siedziałam na kanapie i płakałam. Czemu się nie odezwali do mnie ? W końcu zasnęłam
*20 minut później*
Obudził mnie dzwonek telefonu. Nieznane.. Kto może do mnie dzwonić ?
Chwilę się zastanawiałam aż w końcu Louis pobiegł do salonu.

-Odbierz to w końcu proszę Cię ! - zaśmiał się ze smutkiem..
Jak kazał, tak zrobiłam
-Tak słucham ? - łkałam cicho
-Proszę przyjechać do szpitala.. - powiedziała pani poważnym głosem. To ta recepcjonistka.
Od razu się rozłączyłam. Szybko się ubrałam.
-Louis jedziemy do szpitala ! - Krzyknęłam łkając głośniej
- Co jest ? - powoli szedł
- Oni zadzwonili.. że mam szybko przyjechać.. chyba zmarł.. tak przypuszczam..szybko !
*8 MINUT PÓŹNIEJ*
Weszłam do szpitala (Louis został na dworze)  i biegłam do sali. Był tam lekarz który zasłaniał łóżko Zayna..
-Śmierć kliniczna*  - uśmiechnął się.
-CO ?! - Łzy leciały  mi ze szczęścia
Pobiegłam do łóżka.
-Zayn ? - Złapałam go za rękę.
-Monica. - Łzy leciały mu ze szczęścia.
-Ja Cię kocham.. - zaczęłam płakać
-Spójrz na mnie. - Spojrzałam. - Chodź bliżej.
-Po co ? - Podeszłam bliżej
W jednej chwili przytulił mnie i zaczął mnie całować. Miał rękę w bandażach.
Uśmiechnęłam się i biegłam do pielęgniarki.
-Kiedy Zayn może wyjść ?! Przecież to tylko parę ran ! - spytałam
-Jutro.. przecież miał śmierć kliniczną i trzeba mu zrobić badania.
Biegłam do Zayna
-Jutro możesz wyjść ze szpitala ! - pocałowałam go
-To jutro się spytam ciebie coś ważnego..
-Teraz !
-Jutro ! - zaśmiał się
-Teraz ! - prosiłam
-Jutro.
-Foch ! TERAZ ! - Strzelałam focha
-Na pewno ? - spytał
-Tak. - pocałowałam go w usta
-Wyjdziesz za mnie ?






śmierć kliniczna* = Gdy "umierasz" lekarze mogą cię w ciągu paru minut odratować tzn. w ciągu paru minut muszą zacząć cię ratować a po parenastu jak się uda możesz |ożyć|

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz