Tyle was tu było. Dziękuję!

niedziela, 29 września 2013

r 23

-Louis ? - Pisnęłam ze szczęścia.
-Tak. Jak się tu znalazłaś ? - Był jakiś taki.. dziwny..
-A ty ? Czemu nie jesteś u siebie?
-Chciałem się przejść. A ty co tu robisz? - miał zmęczony głos
-Zayn mnie wyzywał i wywalił i potem.. boże.. - łkałam i wtuliłam się w niego. Po przyjacielsku ! Po chwili siedziałam już w aucie Louisa, a 5 minut później byłam pod domem Zayna.
-Co ty robisz ? - Łkałam a on wyszedł z samochodu. - Wracaj ! - Walnęłam w drzwi. Bałam się. Bałam się cholernie. Patrzałam na spadające po szybie samochodu krople deszczu. Usłyszałam walnięcie o samochód. W jednej chwili z niego wybiegłam. Ujrzałam tam Zayna i Louisa. Szarpali się.
-Louis zostaw go. - Odepchnęłam go lekko. - On nadal będzie wszystkich wyzywał i bił... - Szepnęłam. Staliśmy chwilę w ciszy. W końcu Zayn złapał mnie za rękę. Bałam się strasznie. Posłusznie weszłam do domu i usiadłam na kanapie w salonie. Bawiłam się guzikiem. Do salonu wszedł Zayn. Usiadł obok mnie. Nic nie mówił, ale po paru sekundach przysunął mnie do siebie. Odsunęłam się. A on swoje. Kur*a dość.
-Przestań! Już dość spier*oliłeś. - płakałam cicho
-Przestań! Już dość dużo razy się mnie nie słuchałaś. - Prześladuje mnie. Deeeeebil.
-Ale to nie powód do szarpania za włosy ! Ja jestem w ciąży debilu, nie mogę się denerwować. Kur*a zrozum to. Zobacz co mi zrobiłeś ! - Pokazałam mu moje ramię.
-A chcesz jeszcze takie ? Nie ? To kur*a bądź grzeczna.
-Przestań.. - płakałam
-Pierdol się. - Wstał z kanapy i zatrzasnął drzwi.
*Oczami Zayna*
Kur*a ja tu rządzę bo to mój dom. Miała wyjść do pokoju, albo do ogrodu. Ale kur*a ja musiałem ją wywalić. Rozpieszczona pier*olona dziewczyna. Ale.. może nie powinienem jej tak.. szarpać i bić.. Kur*a co ja mam robić?
***
-Monica. - otworzył drzwi.
-Czego ? - Spojrzałam na niego z rozmazanym makijażem.
-Co mam zrobić żebyś mi wybaczyła ? - spytał tonem typu "Yhh no dobra jezu zapytam z łaską"
-Nic.. - otarłam oczy. Gdy uniosłam głowę był bliżej mnie.
-Nic ?
-Tak, nic. - szepnęłam.
-No to już zrobiłem "nic" - przysunął się do mnie. - Monica.. -Spojrzałam na niego.
- Co ? - spytałam piskliwym głosem po płaczu.
-Ja Cię Kocham. - Nie odpowiedziałam nic. Przytulił mnie, nie mogłam się oderwać bo jeszcze mnie uderzy. Pff. - Poszłam do łazienki i zmyłam czarno-szare ślady na policzkach.
Nagle "ktoś" mnie przytulił.
-Monica nie bądź taka..
-Kochasz mnie ?
-Kocham.
-Będziesz mnie ciągnął za włosy i bił ?
-Zależy kiedy.
-Zayn no !
-Monica no to mój dom !
-To skoro to TWÓJ dom to ja się wyprowadzę.
-Monica nie. Dobrze.. - Przytulił mnie pocałował mnie w czoło. Jaka ja głupia ! Nie możliwe. - Nie denerwuj się, tobie i dziecku nie może nic grozić.
*8 miesięcy później, godzina 5.09*
-Ałła ! - Krzyknęłam
-C-coo-co? - Zayn spojrzał na mnie zaspanym wzrokiem.
-Brzuch, skurcze, ałaa Zayn ! - łapałam się za brzuch
Wsiedliśmy do samochodu i przez 2 minuty (Zayn szybciej jechał) pędziliśmy do szpitala.
*3, 4 minuty później*
-Zanim Pan wejdzie proszę nałożyć ten strój - wskazał na zielone coś i popatrzał się na Zayna
*Oczami Zayna*
Ubrałem zieloną maskę i jakiś zielony strój. Mogłem wejść, więc to zrobiłem.
- Ile to zajmie ? - Spytałem
- Dokładnie nie wiem, dziecko się pcha. Niektóre kobiety rodzą 12 godzin, niektóre 2. To jest różnie. Jeśli pan chce, może pan wyjść i potem wrócić. - powiedział szybko
-Monica.. Za 10 minut wrócę. - wyszedłem z sali i zdjąłem na chwilę zielone rzeczy ochronne. Poszedłem kupić sobie wodę. Usłyszałem krzyk.

1 komentarz:

  1. http://milosctomilosc.blogspot.com/2013_09_01_archive.htmlSuper zajrzysz do mnie i skomentujesz kiedy next rozdział

    OdpowiedzUsuń