Tyle was tu było. Dziękuję!

wtorek, 17 września 2013

R.18

-Może wyjść?! - Skakałam z radości a Zayn tylko cicho się śmiał.
-Tak. - odpowiedziała krótko.
*20 minut później*
Siedzieliśmy już w aucie. Trzymałam go za rękę.
-Ja przepraszam.. to moja wina.. jakbym Cię nie zawołała to teraz było by wszystko Okej.. - widział że moje oczy napełniają się łzami.
-Kocham Cię. - Odpowiedział i spojrzał się na mnie. Odwzajemniłam spojrzenie.
-Jak bardzo ? - spytałam
Zamiast odpowiedzi zaczął mnie całować.
-Bardziej niż myślisz.
W końcu zaczęliśmy jechać.
-Zayn pojedźmy do apteki. Chcę kupić test ciążowy..
-Okeeej ! - Pisnął radośnie jak dziecko.
*5 minut później*
Poszłam do apteki a Zayn został w samochodzie. Wzięłam z półki test ciążowy i położyłam go na ladzie wraz z pieniędzmi.
Gdy wychodziłam z apteki, Zayn nie siedział w samochodzie tylko czekał obok drzwi apteki i dał mi buziaka.
-I co kupiłaś ? A jak to zrobisz ? A co to jest ? - zaczął wypytywać i wariować.
-Bądź kobietą to zobaczysz. -Udawał że ma focha. Cmoknęłam go i od razu się uśmiechnął.
*7 minut później*
Weszłam do łazienki. Chciałam zrobić ten test, już miałam zamknąć gdy ..
-Boję się. - Powiedział Zayn.
-Czemu ? - Zaśmiałam się.
-Boję się że się potniesz. - Złapał mnie w talii.  Zawiesiłam mu ręce na szyję.
-Nie potnę się.
-A jeśli jednak ?! - zaczął robić smutne miny
-No dobrze, nie chcesz wiedzieć czy mam dziecko czy nie.. - już powoli wychodziłam.
-Wskakuj i w tej chwili rób ten test ! - Zaśmiał się. Także się zaśmiałam.
*5 minut później*
*Oczami Zayna*
Siedziałem na fotelu i czekałem na Monicę. Nagle usłyszałem cichy huk jakby ktoś walnął w coś i jej płacz. Wleciałem do łazienki bojąc się. Z przyzwyczajenia popatrzałem na jej uda, nadgarstki i wszędzie. Nie pocięła się. To dobrze..
***
*Oczami Monici*
Nie wierzę.. nie.. nie!!
-Co się stało ?! - złapał mnie za ręce.
-Patrz..test.. - zaczęła płakać.
Zayn popatrzał na test.
-2 kreski !? Nie wierzę ! - wziął mnie na ręce i zaczął przytulać, całować itd..
-Nie rozumiesz że ja nie chcę tego dziecka ?! - płakałam
-Ale ja chcę, a poza tym nie wycofamy się ! - cmoknął mnie
-Skąd wiesz ?! Łatwo ci mówić ! Ja nawet 20 lat nie mam i dziecko ?!
-A co niby zrobisz ? - wkurza się. Nie dobrze.
-Usunę je ?!
-Nie ma mowy. - Ścisnął mój nadgarstek.
-Zayn puść.. - łzy kapały mi na kafelki. Gdy puścił miałam czerwony odcisk. Uciekłam. Zamknęłam się w sypialni.
Położyłam się na łóżko i płakałam.  Usłyszałam przekręcanie kluczy. Ma zapasowe. Choleraaa!! Gdy drzwi się otworzyły, Wszedł Zayn. Nie odezwę się do niego ani słowem. Dopóki się nie ogarnie.
Popatrzałam na niego.. Położył się obok mnie. Odsunęłam się. Brzydzę się go. Nie chcę chłopaka który mnie męczy. Przysunął się. Robił mi na złość. Odsunęłam się i tak w kółko w końcu wrzasnęłam śmiechem. Nie mogłam się powstrzymać. To tak słodko wyglądało. KJDFKJBDK ! Co ?! Przecież ja go nie cierpię. Odwróciłam się plecami do niego a on złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie.
-Monica ? - milczałam. - To się nie powtórzy.. - nie odpowiedziałam. - Dobrze.. skoro chcesz.. -
Wyszedł z pokoju i wrócił z żyletką. Usiadł na sofie.
-Zaraz to ja popadnę w cięcie się. - Popatrzał na mnie i przyłożył sobie żyletkę do ramienia.  - Zrobić to ? - nie odpowiedziałam. Przyłożył żyletkę do żyły. Nie mogę. Kolejny raz.
-Nie.. - łkałam.
-Przekonaj mnie. - Ehh. Okej.
Poszłam do kuchni i wzięłam nóż. Nie. Nie chcę się okaleczyć, tylko mu pokazać że jestem w stanie to zrobić sobie. Usiadłam obok niego. Przysunęłam się jak najbardziej jego jak tylko się da. Przyłożyłam nóż do żył. Zayn wyglądał jakby chciał coś powiedzieć, ale milczał. Nie wytrzymał. Rzucił żyletkę gdzieś na podłogę. Zrobiłam to samo. Nie ściskaj go. Nie tul go. Nie wytrzymałam. Musiałam go przytulić. Głuuupia jestem.
-Kocham Cię. Ja po prostu.. nie pozwolę żeby tobie czy dziecku coś się stało. - Cmoknął mnie . - Rozumiesz ?
-Boję się powiedzieć nie, więc tak.. - szepnęła.
*Oczami Zayna*
Jezu.. ona się mnie boi.. sam się zaczynam siebie bać.. Moja biedna Mon.. Ale nie pozwolę żeby usunęła ciąże.
*Oczami Monici*
Jezu jezu jezu jezu jezu ja się go boję. Wczoraj było jeszcze ok ale teraz ? Masakra..
-Zrobię wszystko żebyś mi wybaczyła...-szepnął Zayn.
-Już zrobiłeś wszystko. - Uśmiechnęłam się.
Mieliśmy się pocałować, ale ktoś zapukał. Jezu nie wytrzymam. Poszłam otworzyć. O jezu.. tylko nie on. Po co tu przyszedł..

1 komentarz: