Tyle was tu było. Dziękuję!

piątek, 6 września 2013

Rozdział 1

Zadzwonił budzik. Byłam umówiona na spotkanie w sprawie pracy w kiosku.. nie miałam z czego żyć.
Szybko zerwałam się z łóżka, pobiegłam wziąć szybki prysznic i ubrałam się.

- A jak mnie nie przyjmą ?! Jak powiedzą że jestem za młoda ?! Jezu .. dobra nie histeryzuj Mon.. - pomyślałam.

Poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Nie było dużo czasu... zrobiłam sobie 2 kanapki oraz wyjęłam z lodówki mojego tymbarka.
Zjadłam w 10 minut, była godzina 8.32.
-Zostało 27 minut... - pomyślałam.
Pobiegłam umyć zęby i się uczesać. Zajęło to 10 minut.
-17 minut ?! Muszę biec !
Wzięłam klucze ze stołu, wybiegłam z domu. Zamknęłam drzwi. Wskoczyłam na rower i pojechałam na ulicę Mleczną, czyli tam gdzie miałam dostać pracę. Zupełnie zapomniałam o tym że zostawiłam klucze w drzwiach.. nawet o tym nie pomyślałam i nie wiedziałam. Byłam na miejscu. Zaczepiłam rower przy płocie żeby nikt go nie ukradł. Godzina 9.00, w sam czas dotarłam na miejsce. Uff! Weszłam do kiosku

-Dzień dobry ! Przyszłam na te spotkanie w sprawie pracy. - Z uśmiechem powiedziałam do pani kasjerki.
-Witam ! Tak, dostarczono mi tą informacje. Chodź tu, popatrzysz jak obsługuję klientów. Potem ty kilka będziesz obsługiwać, i tak na zmianę. Potem powiem ci czy dostałaś tą prace, czy nie. Okej, chodź.
Patrz, klikasz tu.. i kasa się otwiera, tu leżą 50 gr, tu zł itd. Co nie ? No a tu ją zam...

-ODDAWAJCIE KASĘ ! -Wpadli jacyś gangsterzy. Krzyknęłam ze strachu. Było ich.. 4 ! tak, 4 !
Wybiegłam z kiosku jak najszybciej. Jak najszybciej, ale po kryjomu .. odczepiłam rower i szybko jechałam byle gdzie. Mój rower o coś uderzył.. spadłam z roweru na prawy bok.. leciała mi krew z łokcia, ramienia, kostki .. nie wiem jeszcze czego. Jedyne co poczułam to że ktoś bierze mnie na ręce i zanosi mnie na jakiś skuter.. nie mówiłam nic. Bałam się i wszystko mnie bolało. Czułam że już jedziemy, nie zdążyłam złapać się niczego, złapałam się tylko.. czyichś ramion. Czułam tytoń i dużo perfum. Wiedziałam że jeśli nie puszczę, stanie się coś.. czułam to.. Szybko złapałam się tej "kierownicy" od motoru, tak aby nie przeszkadzać ... nie wiem nawet komu.. Chciałam się obrócić żeby zobaczyć kto to w ogóle jest.. gdy już miałam go zobaczyć, zasłonił mi oczy. Debil.. W końcu się odezwałam..

-Mogę wiedzieć gdzie jedziemy ? I kim jesteś ? I czego chcesz ? -spytałam ze złością.

Nie odpowiedział. Spytałam ponownie, z większą złością !

-PYTAM SIĘ KIM JESTEŚ, GDZIE JEDZIEMY I CZEGO CHCESZ !

Motor się zatrzymał. Poczułam dreszcze .. bałam się. Zatrzymaliśmy się w jakimś lesie. Chmury były szare, krople spadały z nieba. Bałam się coraz bardziej. W końcu nieznajomy zszedł z motoru. Wziął mnie na ręce. Krzyczałam z całych sił i płakałam. Rzucił mnie na trawę. Uspokoiłam się, ale w środku nadal bałam się i łzy mi leciały litrami. Podszedł do mnie.. podniósł mnie i mogłam zobaczyć jego wygląd, żeby potem opowiedzieć to w komisariacie. Był to wysoki mulat, piękne miodowe oczy.. był brunetem. Patrzał się na mnie przez chwile.. W końcu  wziął taśmę i zakleił mi usta i ręce. Łzy leciały mi jakieś. powiedziała bym.. 50 km/h ! Zauważył to. Podszedł do mnie.. staliśmy pare mm od siebie.. w końcu przytulił mnie.. 


-Co tu się dzieje ? Jakiś gościu najpierw wpada do kiosku i krzyczy że chce forsę, potem wsadza mnie na motor, potem rzuca mnie na trawę, patrzy mi się w oczy, zakleja usta i ręcę taśmą a teraz.. przytula ?!

Odepchnęłam go swoim ciałem. Wtedy ocknął się.
-Jestem Zayn. Jedziemy do mnie. Liam przywiezie nam twoje klucze. Potem pogadamy.. Chcę .. ja ... nieważne. Jedziemy.

-JAK TO KLUCZE W DRZWIACH ZOSTAWIŁAM ?! Eh nie ważne.. skąd on wie że je tam zostawiłam ?!

Ehh. a gdyby tak. mam plan !

-Mmmyozmymimizmeo dosauausu wicji ? -Spytałam
-Nie zdejmę ci taśmy, będziesz się wydzierać.
Pokiwałam przecząco. Zdjął mi taśmę. Z ust i rąk.
Spytałam :
-Mogę .. na chwile.. do lasu.. boo... wc.. i.. - spytałam.

-Jezu, dobra ale szybko! A jak zaczniesz się wydzierać.. to cię zabiję. Będziesz MARTWA.



Wystraszyłam się. Pobiegłam do lasu. Biegłam żeby uciec "drugą stroną"
Spadłam. Walnęłam się w głowę. Chciałam krzyczeć.. ale za późno. Zayn chwycił mnie za nadgarstki.. z całą siłą ciągnął. Nie zapominając o taśmie, którą zakleił mi usta. Wsadził mnie na motor. Odjechaliśmy.. po 5 minutach dotarliśmy, weszliśmy do jego willi.. rzucił mnie na kanapę i zamknął drzwi. Ja ryczałam jak jakieś 3 letnie dziecko. Zayn.. zbliżał się do mnie.Oderwał mi taśmę z ust. Pisnęłam.. krew leciała mi z wargi. Zaczął mną szarpać.
-Głupia... debilko ! Ja się o Ciebie troszczę a ty mi uciekasz !? -Szarpał mną cały czas, zdarzało mu się podnieść rękę.
-To się nazywa troszczenie ?! Ty jesteś jakimś ..
-No dawaj ?! Kim jestem?! Podniósł rękę.
-Debilem, idiotom, typowym egoistą !

-Co powiedziałaś Kotku?  - Zaśmiał się złośliwie Zayn
-Nie mów tak do mnie ! -Krzyknęłam.
Zayn zaczął się śmiać.. po chwili.. spadłam na podłogę zaczęłam ryczeć. Nie wiem czemu..
Zayn podszedł do mnie. Kucnął.. i objął mnie ramieniem, przytulił mnie czule mówiąc że przeprasza i że przyniesie mi coś do picia.

[Oczami Zayna]

Cholera co ja jej zrobiłem.. Niewinna dziewczyna boi się mnie... uderzyłem ją.. co by tu wybrać.. woda.. oranżada.. herbata.. hm.. dobra dam jej oranżadę.
***
[Oczami Moni]
Przestaję ryczeć.. może udam że zasnęłam ? Ciekawe co zrobi..  dobra.. kłade się. Oj nie tak, nie wygodnie, tak też nie. O jezu idzie ! Kładę się byle jak.
***
Zayn wszedł do pokoju i zobaczył że zasnęłam na podłodze. Odłożył oranżadę. Podchodził do mnie.. pochylił się kucnął i..








Sorki że takie słabe ale dopiero się rozkręca ! :3
















4 komentarze:

  1. Strasznie fajnie się zaczyna, podoba mi się, Lol Zayn bad boy fajnie typowe dla niego, biedna laska współczuję jej

    zapraszam do siebie
    http://just-cant-let-her-go-no.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, zapraszam na 2 rozdział :)

      Usuń