Tyle was tu było. Dziękuję!

sobota, 14 września 2013

Rozdział 13

Włącz to  http://www.youtube.com/watch?v=F-4wUfZD6oc

Od razu odeszłam od tematu.. nawet go nie zaczęliśmy.
-Pojedźmy do domu.. tam porozmawiamy.. nie będziemy robić scen przy ludziach.. - Szepnęłam
-Nie pozwolę ci głupia debilko z nim jechać ! JEDZIESZ ZE MNĄ. - Krzyknął
-Nie znasz drogi. - uśmiechnęłam się złowieszczo
-Znam - zrobił to samo
-Nie ?
-Tsa! - Zaczęliśmy się drażnić - Louis prowadź. Szarpnął mnie za rękę i ciągnął do samochodu.
Louis spojrzał na mnie ze smutkiem. Weszłam do samochodu Zayna obok niego. Gdy wyjechaliśmy w miejsca .. zaczęła się.. afera jakiej nigdy w życiu nie doznałam.
-Jesteś.. nienawidzę Cię.. - łzy kapały mu na podłogę od samochodu. Jechaliśmy za samochodem Louisa a po chwili byliśmy na miejscu.
Gdy Louis otworzył mu drzwi, Zayn szeptał jakieś przekleństwa.
-Ona jest moja. Ja jej nie biję, nie szarpię, nie wyzywam tak jak ty. - Popchnął go.
-Nie bijesz? Nie szarpiesz ? To co to kur*a jest ?! - wskazał na bandaż
-Ja ci zaraz powiem co to jest ! - Zaczął go szarpać.
Gdy się uspokoili ja zdjęłam bandaż. Zayn upadł na kolana
-Co ty... cze.... - wbiegł do łazienki. Przeszukiwał wszystko. Poszłam za nim a Louis za mną.
-Czemu to robisz ?! - w ręce trzymał żyletke
-BO TAK MI SIĘ PODOBA ! Ah.. MAM BYĆ SZCZERA. PRZEZ CIEBIE ! - Wyrwałam mu żyletkę i wbiegłam do łazienki. Nie było tam nawet drzwi. Od razu przejechałam się po ręce.
-Nie rób tego ! - Louis wyrwał mi żyletkę z ręki. Zayn szukał bandażu.
Zrobiłam zaledwie jedną ranę, a krew lała się jak nic.
Zayn znalazł jakiś bandaż. Owinął moją nogę i powiedział.
-Tym razem bez nerwów.. powiedz z kim chcesz zostać.. - Wyglądał na wściekłego
- I tak już nie chcę żyć co mi tam zabij mnie. Z człowiekiem który mnie nie bije. Nie wyzywa. Nie szturcha. Nie popycha. Nie jest Zaynem. Jest Louisem. Idź już. Nie mogę na Ciebie patrzeć.
Już miał wychodzić.. ale cofnął się po żyletkę. Przeraziłam się.. uśmiechnął się do mnie złośliwie.
-Ostatni raz mogę powiedzieć ci to : Kocham Cię. Żegnaj. Przejechał się po ręce z 50 razy.. Chciałam wyrwać mu tą żyletkę. Ale zemdlał.
-Louis dzwoń na pogotowie ! Szybko ! - Płakałam
*5 minut później*
* W szpitalu*
- Co z nim ? - Spytałam
-Powinnam Ciebie się o to spytać.
-No.. pokłóciliśmy się i Zayn wziął - jak powiem że żyletkę to pewnie od razu policje zawoła - jakąś .. igłę? Tak, igłę. Chyba tak i .. zaczął się ciąć.. - Łzy kapały mi na podłogę. - Chcę go zobaczyć.
-No dobrze, tylko na 5 minut.
Weszłam. Zayn był nie przytomny. Złapałam go za rękę, i ruszył tylko ustami jakby miał powiedzieć "Minuta. Kocham cię." Jezu jaka Minuta ? Patrzałam na zegar. Minęła minuta. Urządzenie zapikało kilka razy. On.. umarł.. on nie żyje..

1 komentarz:

  1. O jezuuu, miałam nie ryczeć ale mi się nie udało :'( kurwa to poprostu jebie zajebiozą, pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń