Tyle was tu było. Dziękuję!

poniedziałek, 9 września 2013

Rozdział 6

Zaczęłam płakać a moje łzy spadały na podłogę. Bałam się..  Miałam czerwone oczy od płaczu, a policzki strasznie mokre.


Może to Zayn mu coś zrobił ? Albo jeden z jego gangu ?
Wzięłam telefon do ręki. Nie wiedziałam co robić. Łzy spadały na ekran telefonu.

-Ej ? Czemu mam zepsutą godzine ? Przecież jest pewnie około 12.11 ! Eh pewnie zapomniałam go dobrze nastawić.

 Szybko wytarłam łzy i odłożyłam go na stół.





*10 minut później*



Usłyszałam pukanie do drzwi. Popatrzałam się przez wizjer.     Był to Zayn. Trzymał różę.. Jakie to słodkie.. ale z drugiej strony pewnie to on zrobił coś Louisowi.
Otworzyłam mu.

-Hej Zayn..
- Hej kotku. - Dał mi buziaka w usta. - To dla ciebie. -Podał mi róże.
-Jeju jaka śliczna ! Dziękuję! - Wpadłam mu w ramiona tak, aby nie zgnieść róży. - Wejdź. - Zaprowadziłam go do mojego salonu.
Usiedliśmy na kanapie.
Ustawiałam różę w wazonie a Zayn patrzał mi się w oczy. Poczułam jego rękę na moim ramieniu. Obróciłam się do niego.

-Ty płakałaś ? -Zapytał z troską.. Taki milutki a wcześniej to co ?
- Nie.. to znaczy.. - Przypomniałam sobie o Louisie i znowu zaczęłam ryczeć jak dziecko - T-tak .. Co-co-co si-się st-stało L-L-L-L-Loui-Louisowi.. - wydukałam z płaczem.
- Zaatakowałem Go. Dałem mu parę ciosów i kilka razy go kopnąłem. Nie będzie się do Ciebie zbliżał bo jesteś moja.

Odsunęłam się od niego. Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Chciał mnie przytulić ale go odepchnęłam.
Po chwili byłam na jego kolanach. Chciałam uciec. Jak najdalej ale za mocno mnie trzymał za ramiona.

-Zostaw mnie ! - Wykrzyknęłam.
-Nie! ZA DUŻO DLA CIEBIE ROBIĘ !
-Ja chcę do Louisa !

W jego oczach zobaczyłam złość.

-Co ty powiedziałaś ?  - Puścił mnie.
- Chcę iść do Louisa ! CHCĘ GO ZOBACZYĆ ! - Wykrzyknęłam
-Nie ma mowy. Przynajmniej nie ze mną, nie na moim skuterze ani z żadnym moim samochodem ! - Kierował się w stronę drzwi. Gdy był obok nich spojrzał tylko na mnie ze smutkiem i wyszedł.

*Oczami Monici*
Mam dość, dość ! Odkąd Zayn pojawił się w moim życiu, to nie mam po co żyć. Z jednej strony go kocham a  z drugiej nienawidzę. Zadzwoniłam do mojej znajomej Sashy.
***
-Hej Sasha.. - Powiedziałam ze smutkiem
- Siema Mon, coś się stało ? - Spytała
- Przyjdź do mnie z jakimiś tabletkami, proszkami czy co ty tam masz..





2 komentarze: