Tyle was tu było. Dziękuję!

niedziela, 29 grudnia 2013

40

Automatycznie dostałem gęsiej skórki. Przez żyły przepływała zimna krew. Czułem że zaraz mnie rozsadzi. Nie wiem czy on kłamie czy nie. Monica mi nie powie.
-Niall o czym ty mówisz? Oszalałeś? -Uśmiechnąłem się sztucznie. - Ona by tego nie zrobiła.
-Ona robiła TO wszystkim. No, prawie wszystkim. Każdego, którego spotkała. Szli do łóżka.
-Kiedy to niby robiła?
-Rok temu zaczęła. -Zaśmiałem się.
-Debilu, nie udało Ci się. Rok temu była w śpiączce. Fail. Spierdalaj. -Ruszyłem w stronę auta.
*Oczami Nialla*
Kurwa. Jak ja ich nie cierpię. Oni muszą się rozstać. Jestem ZAZDROSNY. Muszę jakoś ją odebrać Malikowi.
*Oczami Monici*
Do samochodu wsiadł Zayn.
-Co się stało? -Spytałam.
-Nic. Mam dla Ciebie w domu niespodziankę. -Wyruszyliśmy w drogę. Na miejscu jak zwykle usiedliśmy na kanapie w salonie.
-Co się stało? -Spytałam cicho. 
-Zamówiłem ci operację. Przeżyjesz, rozumiesz to?! -Cieszył się bardziej niż ja. Popłakałam się. Chciałam przeżyć, ale nie chciałam, żeby Zayn miał ciężar na sobie. Pewnie go męczę. Ale i tak cieszyłam się, że przeżyję. Zayn zaczął mnie całować, a raczej był to taki długi, mocny buziak. Cieszyliśmy się, ale przecież nie mogliśmy się radować całe dnie. 
*21.00*
-Idę się umyć. Potem obejrzymy może jakiś film? -Krzyknęłam.
-No okej. -Odpowiedział
Weszłam do łazienki i napuściłam do wanny wody. Kiedyś się w niej pocięłam. Włączyłam radio które było na szafce. Leciała wolna piosenka. Miała w sobie tyle emocji, że nie dało się tego opisać. Wlałam do wody płyn do kąpieli, który zamieniał się w pianę. Po 10 minutach kąpieli szukałam mój ręcznik. Wisiał nad wanną na sznurku. Podniosłam głowę aby ściągnąć ręcznik. W malutkim oknie ujrzałam... Nialla. Podgląduje mnie?! Powstrzymałam się od pisku i szybko zasłoniłam ręcznikiem a on uciekł. 
-Jezu, Jezu, Jezu... -Mamrotałam i szybko zaczęłam ubierać piżamę i szlafrok. 
-Zayś! -Krzyknęłam a on uśmiechnął się na te zdrobnienie.
-Co się stało? -Biegłam do niego a on złapał mnie w ramiona.
-Tam był Niall.
-Gdzie? 
-Podglądywał mnie przez okienko w łazience! -Zayna mięśnie się napięły. Myślałam, że zaraz go rozsadzi.
-Zajebie go. -Chciał wyjść.
-Zayn nie! 
-Nie pozwolę mu...
-Jutro.
-Ale -Przerwałam mu i złączyłam nasze usta w długim pocałunku. Objął mnie a ja wtuliłam się w niego. Laura już spała więc włączyliśmy telewizor.
-Co oglądamy? Może jakiś horror? Żebyś miała powód żeby się przytulić. -Słodziak.
-No ok, może "The Ring"? - Grzebałam po płytach z filmami. On kiwnął głową na "tak" więc włączyłam owy film. Zayn otrzymał jakiegoś Sms'a. Kątem oka spojrzałam na jego telefon. Niall...

wtorek, 17 grudnia 2013

39

Zaśmiałam się. On nie może.
-Tak bardzo chcę ci powiedzieć coś... Ale...
-Co? -Ucałował moją dłoń.
-Ale ja uważam, że to będzie dla Ciebie tylko ciężar. Że ja będę dla Ciebie ciężarem.
-Powiedz.
-Bo... -Przeciągałam.
-No co?!-Krzyknął a ja odchyliłam głowę. -Przepraszam... Powiedz, proszę...
-Dobrze.-Westchnęłam. -Poprosiłam pielęgniarki, żeby Ci nie mówiły. Jest operacja w Szwecji. Kosztuje 100.000 $.... Nie stać nas...
-Damy radę. Zapłacę wszystko, zrobię wszystko, tylko chcę Ciebie.
Westchnęłam.
-Ale jak ty t...
-Mam dobrą "pracę" i... i tyle. Zrobię dla Ciebie wszystko.
-Przepraszam? -Pielęgniarka weszła do sali.
-Tak?
-Może Pani już iść. Jeżeli Pani chce! -Szybko wstałam i wyszłam z sali ubierając kurtkę.
-Przepraszam, do kiedy możliwa jest operacja Monici? -Przytulił mnie do siebie, pokazując, że jestem jego partnerką. Po chwili zorientowałam się, że zapomniałam torebki. Poszłam do sali po zgubę.
-Jeszcze 3 miesiące. -Tak mało? - A po 3 miesiącach... Nie będzie możliwości operacji.
*O. Zayna*
Co mam robić? Zapłacić teraz, zarobić więcej... Myślę, Myślę... Nie myślę.
-Dam  kasę teraz. -Powiedziałem bez namysłu. Właśnie. BEZ NAMYSŁU. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale dla Monici zrobię wszystko.
-Na pewno? Pośpiesznie nie można tego robić.-Syknąłem, nie wiem, nie wiem kurwa nic.
-Tak. -Podałem jej kartę, na której są pieniądze, które zarobiłem nagrywając piosenki i płyty.
-To prawie wszystkie pieniądze. Zostanie panu prawie 1000$.
-KURWA NIC MNIE TO NIE OBCHODZI, JA CHCĘ URATOWAĆ MONICĘ! -Recepcjonistki szybko powbijały coś do komputera. Wpisałem pin.
-Operacja będzie dostępna w tych dniach. -Na monitorze wyświetliły się dostępne dni. -Woli pan pół operacji jednego dnia i pół operacji drugiego dnia, czy całość jednego dnia?
Zastanawiałem się chwilę.
-Ile trwa całość?
-Osiem godzin. To ciężka sprawa. Oddzielnie każda operacja miała by po 4h.
-Całość.
-Proszę zaznaczyć dzień. Ekran jest dotykowy. -Kliknąłem na 20 grudnia, za dokładnie 20 dni. -Proszę niedługo skontaktować się z lekarzem. Tu numer. Do widzenia. -Dała mi wizytówkę. Wyszedłem ze szpitala.
-Poczekaj na mnie! -Ze szpitala wybiegła Monica. Zaraz zobaczyłem że kilka metrów za Mon idzie Niall.
-Skąd ty tu jesteś?! -Warknąłem na Nialla a Monica się schowała za mną.
-Podglądywałem co robisz.
-Monica idź do samochodu. -Posłusznie do niego weszła czekając na mnie.
-Co robiłeś dokładnie?! -Szturchnął mnie.
-Zamawiałem operację dla Monici!
-Oh.. O nie.. NIEE!
-Co? -Spytałem
-NIE DAM CI JEJ URATOWAĆ. TA DZIWKA MUSI ZGINĄĆ.
-Co ona ci zrobiła takiego, że jej nie nawidzisz?!
-Spytaj się lepiej, KOMU ONA ROBIŁA.
--------------
Za błędy przepraszam, nie znam się dokładnie na operacjach, na sumie pieniędzy do zapłacenia na operację itd. :)

piątek, 13 grudnia 2013

38

-Nie! Ja pierdole!
-Tak, szmato. Pojedziesz z nami. -Zobaczyłam Nialla. KURWA CO TU SIĘ DZIEJE.
-Nie wyzywajcie mnie tak! Jezu! -Weszłam do auta na tylne miejsce. Liam z Niall'em usiadł z przodu. Louis usiadł obok mnie.
*7 minut później, 5 minut pieszo do domu*
-Szmata... -Mruknął pod nosem Liam.
-Możecie przestać? -Patrzałam na spadającą na oknie kroplę deszczu. Pada coraz mocniej.
-Możesz się nie wtrącać? Bo zaraz was wywalimy. A jeśli nie wrócicie, to was zajebiemy. - Krzyknął Niall.
-To nas kurwa wywal. -Warknął Lou
-Z chęcią wyjdziemy. -Krzyknęłam.
-To spierdalajcie. -Otworzyliśmy drzwi. Byliśmy jakieś... 5-7 minut do domu na pieszo. Szybko wysiedliśmy i zatrzasnęliśmy drzwi. Odjechali.
-Louis... zimno mi. - Zdjął z siebie kurtkę i nałożył mi, a on sam był jedynie w bluzce z krótkim rękawem.
-Chodź. Szybko. -Szliśmy tak z 5 minut. W końcu dotarliśmy do domu Zayna. Ujrzałam go w oknie.
*Chwilę później*
-Zayn? -Cichutko weszłam do mieszkania wyłaniając tułów zza drzwi.
-Monica, Jezu! -Podbiegł do mnie i wtulił mnie w siebie. -Ja Cię kocham, tak mi się tylko powiedziało.- Do pokoju, w którym byłam, wszedł Niall i Liam.
-Zostawcie mnie! -Złapałam Zayna za tył jego koszulki i schowałam się za nim. On tylko spojrzał się na mnie i wiedział, że coś się stało.
-Co jej zrobiliście? Kurwa! -Popchnął ich obydwu na kanapę.
-Nie chciała tutaj przyjść!
-Wyzywali mnie od szmat i kurew. Liam powiedział, że jak tu nie przyjdę to mnie zabije!- Popłakałam się.
-Idź do pokoju. -Posłusznie wyszłam z salonu do sypialni.

*Oczami Zayna*
-Co wy odpierdalacie?! -Warknąłem na nich.- To można było załatwić w inny sposób.
Laura :)
-Myślałem... że...
-Spierdalajcie. -Wyszli z domu.
*O.Monici*
Bawiłam się z Laurą.
-Mamusiu czemu masz takie dziwne włosy? -Nie mogę jej powiedzieć. Ona tego nie wytrzyma.
-Za 11 miesięcy ja... nie, nic. -Uśmiechnęłam się sztucznie.
*5 miesięcy później*
Wypadły mi wszystkie włosy. Nosiłam perukę podobną do moich dawnych włosów.. Jestem brzydka. Za 6 miesięcy będzie po wszystkim. Dla jasności - mam raka serca. Często ląduję w szpitalu na badaniach. Właśnie w nim jestem. Leżałam na łóżku a Zayn siedział obok mnie i gładził moją dłoń.
-Monica... ja... mogę...
-Co?
-Ja mogę poszukać dawcy serca.
-Zayn. Zrobiłeś już wszystko. Za 6 miesięcy uwolnisz się ode mnie. Będzie po wszystkim. Zapomnisz o mnie szybko, Laura jest malutka i nie zrozumie dokładnie. Mnie nie będzie. Umrę. Będzie dobrze... Odejdę, ty pocierpisz, ale przejdzie Ci... Nigdy nie przestanę Cię kochać. Nawet po śmierci... -Dławiłam się łzami.- Jesteś całym moim życiem. Dasz sobie radę.
-Monica.. Albo to ja umrę..
-O czym ty mówisz?
-Mogę oddać Ci moje serce.

środa, 11 grudnia 2013

37

*Oczami Zayna*
Co ja właśnie powiedziałem...?
-Monica ale mi się walnęło Tak nagle..Ja Cię kocham.. -Jej oczy napełniły się łzami. Cholera.
-Spokojnie, za godzinę mnie tu nie będzie. - Odsunęła mnie od siebie i uciekła do sypialni. Zaczęła się pakować. Co ja narobiłem...
-Zostaw to. Proszę. Kocham Cię... -Nie słuchała mnie. Usiadłem obok niej i spojrzałem głęboko w jej oczy. Ona strasznie mocno płakała. -Wymsknęło mi się.. ja Cię kocham, nie rozumiesz? -Położyłem dłoń na jej dłoni, ale ona ją zepchnęła.
-Jeśli stąd nie wyjdziesz to się zabiję. Powiedz Laurze, że niedługo wrócę.  -Powoli wychodziłem z pokoju. Zrobię wszystko aby ją odzyskać.
*Godzinę później*
Kate ♥
*O. Monici.*
*19.00*
Stałam pod mostem obok ulicy i dzwoniłam do dawnej przyjaciółki, Kate (Na obrazku). 
-Kate? Mogę przyjechać? Proszę... -Płakałam przez telefon.
-No okej, za ile będziesz?
-Za 20 minut. Pa. - Wcisnęłam klawisz rozłączenia. Jechał mój autobus. Wsiadłam do niego i czytałam stare sms'y.
*20 minut później*
Schowałam telefon do kieszeni. Wyjrzałam przez okno, zobaczyłam znajomą mi okolicę. Chciałam wstać ale "coś" mnie "pchnęło". To było zaskoczenie. Razem ze mną w autobusie jechał Louis. Próbowałam cicho wstać żeby mnie nie usłyszał. Nagle zadzwonił jego telefon.
-Halo? Niee, nie znalazłem jej. Spokojnie, Mon się znajdzie. Tak, pa. -Tak wyglądała rozmowa Louisa prawdopodobnie z Zaynem. Ruszyłam w stronę wyjścia. Drzwi się otworzyły. Na moje "Szczęście" wysiadł Lou. Kuuuurwa! Nadepnęłam na pierwszy schodek schodków bardzo cicho. Tak samo postępowałam z innymi. Na sam koniec zadzwonił mój telefon. Louis znał mój dzwonek. Odwrócił głowę i zobaczył mnie. Nie reagowałam i poszłam w stronę domku Kate. 
-Monica! - Nie spojrzałam się na niego. -Monica! -Złapał mnie za rękę.
-Czego? 
-Zayn się o Ciebie martwi. Wracaj do niego!
-NIE MA MOWY! On mnie nie kocha. Coś jeszcze? Idę do Kate.
-Wracasz ze mną. -Złapał mnie za dłoń. 
-Jeśli mnie nie puścisz narobię takiego hałasu że całe miasto się tu zleci. 
-Monica proszę... Proszę... Będę z tobą przy nim cały czas, tylko wróć. 
-Nie, pa. - Odwróciłam się, stał za mną Liam.
-Pojedziesz z nami kurwo. -Wepchał mnie do auta. 
-Spierdalaj. Chcę wyjść!
-Jedziesz do Zayna. 
-Spierdalaj. Nie chcę.
-Kurwo zamknij mordę, jedziesz tam i już, a jak nie to Cię ZABIJĘ kurwo! 

poniedziałek, 9 grudnia 2013

36

Jakiś czas później*
Obudziłam się ponownie w szpitalu podłączona do kroplówki. Obok mnie siedział Zayn i Harry. 
-Czemu ja tu jestem? - Uniosłam delikatnie głowę. 
-Zemdlałaś. Nie pamiętasz? W tamtym momencie byłem obok waszego domu, zobaczyłem twój upadek i szybko wbiegłem do salonu. Przez przypadek uderzyłem Zayna.. Połóż się. -Posłusznie położyłam głowę na poduszce. 
-Skąd była ta krew z oczu? 
-To... podobno to jakiś skutek twojej... choroby... - Powiedział Zayn, ale schował twarz w dłonie. 
-Jakiej choroby? - Spytałam a Zayn wyglądał na zdenerwowanego. Prawie się rozpłakał! 
-Jezu! Wiesz jakiej... -Powiedział Harry i spuścił głowę na dół.
-Cześć.. -Na salę wszedł Louis. Cały czas patrzał się na mnie niezwyczajnie. Tak przyjaciele się na siebie nie patrzą. Usiadł obok mojego łóżka z daleka od Zayna i Hazzy oraz z tym samym wzrokiem wlepionym we mnie.
-Hej. -Jedyna mu odpowiedziałam.
-Co się stało? Czemu tu jesteś? -Podejrzliwie spojrzał na Hazzę i Zayna.
-Oczywiście. To my. Pewnie! Widzę jak na nas patrzysz. To my coś jej zrobiliśmy.Szczególnie ja, skoro ją kocham całym sercem to pewnie coś jej zrobiłem. -Prawie krzyczał Zayn.
-Uspokój się. -Szepnęłam.
-Nie mów mi co mam robić. Kurwa! Jakim prawem nas oskarżasz ?! 
-ZAYN PRZESTAŃ! -Krzyknęłam na pół korytarza. -Co ty odpierdalasz?! - Zauważyłam w jego miodowych tęczówkach złość, jakiej nie widziałam od prawie 4 lat. O kuuuuuuurwa! Zayn zaczepił jakąś pielęgniarke.
-Za 5 minut Monica jedzie ze mną do domu. Czekam!- Wyszedł ze szpitala. Pielęgniarka ostrożnie pomogła mi wstać. 
-Proszę uważać.. - Widziałam w jej oczach strach. Kiwnęłam głową. 
*Krt.Strszczn.*
Jechałam z Zaynem do domu. Kłóciliśmy się. Na miejscu, wysiadłam a on wrzucił mnie do salonu.
***
-Czego chcesz?! Jak śmiesz krzyczeć na Louis'a?! Nie dam sobą pomiatać.
-Chyba jednak dasz. 
-Chyba jednak nie. -Drażniłam się z nim.
-Chyba jednak kurwa tak!
-Chyba jednak mnie nie kochasz. -Szepnęłam. Spojrzał na mnie wściekle i powiedział..
-Masz jebaną racje. Chyba jednak Cię NIE kocham. To zn... Ja.. 

czwartek, 5 grudnia 2013

35

Na początku dziękuję dziewczynie "Evixxa Truskaffka" ♥ Dodajesz mi weny ♥ Dziękuję też Kari i Lari, ponieważ również dodają mi weny <3 ♥
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po policzkach spływały łzy, a me serce strasznie dudniało. 

-Zayn.. Zayn.. Rok.. - Zwinęłam papiery w kulkę i je rzuciłam na podłogę. 
-Nie! Tu jest jakiś błąd ! Musi być ! Kur*a musi ! -Kopnął kulkę i wybiegł ze szpitala siadając na ławce. Pobiegłam za nim.
-Zayn ja nie mogę.. musi być jakieś wyjście.. przeszczep ? Operacja ? MUSI ! - Krzyknęłam.
-Kur*a. - wbiegł do szpitala i złapał za ramię tą samą Panię, która robiła mi różne badania. - Da się ją uratować prawda ?! MUSI BYĆ JAKIŚ SPOSÓB! - Powiedział prawie z płaczem.
-Niestety... n..ie... - odeszła. Wybiegłam ze szpitala razem z Zaynem. Pojechaliśmy do domu, cały czas ja płakałam a on był "sparaliżowany" 
*5 minut później*
Wbiegłam do łazienki. Miałam na sobie ubranie i czapkę. Kurtkę wywaliłam na podłogę a czapkę zdjęłam. Zauważyłam, że powypadało mi kilka włosów. Dla sprawdzenia przeczesałam je lekko, ale i tak wypadło ich strasznie dużo. 
-Dość. -Chwyciłam za żyletkę. Zayn bezpośrednio sobie wszedł. Zapomniałam zamknąć ! 
-Co ty robisz?! - Wyrwał mi żyletkę. Był mocno wkurwiony bo zrobiłam to po raz kolejny. Złapał mnie za rękę i "wrzucił" do sypialni. - Kur*a ty mądra jesteś ?! -Popchnął mnie na kanapę. 
-I tak za rok umrę. Nic mi nie szkodzi! - Chciałam wstać ale trzymał mnie. Również usiadł na kanapę. 
-Nie umrzesz. Zrobię wszystko..
-Już zrobiłeś.. Kocham Cię.. - powiedziałam tonem jakbym miała zaraz się zabić. On wyszedł z pokoju i wracał w tą i z powrotem. Weszłam do salonu i spojrzałam w lustro. Przez te 10 dni strasznie zbrzydłam. W tej chwili wszedł Zayn i objął mnie w talii. 
-Zawsze będziesz dla mnie perfekcyjna. - Pocałował mnie w szyję. 
-Chcę spać. -Cmoknęłam go w nos. Położył mnie na łóżko. 
-Idę się zająć Laurą. - Wyszedł z pokoju a ja poszłam spać.
*Godzinę później*
Wstałam i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro, leciała mi krew z nosa. Wzięłam zimne okłady i usiadłam na fotelu. Okłady położyłam na nos i na kark. Następnie pochyliłam się do przodu. Ten krwotok nastał pewnie przez raka. Sama nie wiem...
-Co się stało ? - Do pokoju wszedł Zayn
-Krew zaczęła mi lecieć z nosa. - Odpowiedziałam
-Monica..
-Co ? 
-Bo...
-NO MÓW ŻE! - Krzyknęłam. - On pokazał tylko na moje oczy. Opuszkami palców dotknęłam lekko dolnej powieki. Krew leci mi z oka. Zajebiście. Chciałam wstać ale upadłam i dostałam drgawek. - Pomocy.. - szepnęłam i zemdlałam. Usłyszałam jedynie upadnięcie Zayna, lecz zobaczyłam Harry'ego. Ja pierdole. 

czwartek, 28 listopada 2013

34

Dziękuję moim wszystkim komentatorom i dziękuje tym, którzy dodają mi weny <3
----------------------------------

-Prawie 3 lata.. - Powiedziałam. Podbiegłam do niego. Do Zayna. Przytuliłam go i zaczęłam strasznie mocno płakać ze szczęścia. Nic nie mówiliśmy. Laura uciekła do pokoju zadowolona, a Zayn widząc to usiadł na kanapę i posadził mnie na kolana. 
-Tak bardzo Cię kocham. -Cmoknął mnie a ja wtuliłam się w niego jeszcze mocniej. 
Siedzieliśmy tak 5 minut przytulając się do siebie. W końcu odezwałam się.
-Kiedy się obudziłeś ? - Spojrzałam głęboko w jego oczy.
-Jakiś rok temu. Ten rok, a raczej dwa, były najgorsze. Nie widziałem Ciebie. Nie mogłem cię dotknąć, porozmawiać.. 
-Już jestem. Będę na zawsze. - Jego kąciki ust się podniosły.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Zayn poszedł i je otworzył. Byli tam Liam, Harry i Nialler. 
-Hej! Dostaliśmy smsa że Mon jest. Możemy się z nią przywitać ? 
-Jasne. 
Chłopaki weszli do salonu. Sądziłam że powiedzą "hej" ale się mile zaskoczyłam. Każdy po kolei zaczął mnie przyjacielsko przytulać. Po 2 minutach Laura wbiegła do salonu bo usłyszała gości.
-Wujek i wujek i wujek! - Krzyknęła a my się zaśmialiśmy. 
*Krt.Strszczn*
Mijały tak dni. Lecz.. z dnia na dzień coraz bardziej bolało mnie serce. Nie chodzi o to, że ktoś mnie zranił. Dosłownie mnie bolało. Często mdlałam. 
***
-Kiedy pójdziesz do lekarza ? - Martwił się Zayn.
-Nie chcę.. - wyjąkałam i łapałam się za głowę. Bolała mnie. 
-Kurna! Musisz iść ! 
-Ała! - Serce mnie zakuło. - Dobrze pójdę.
Zadzwoniłam do recepcji aby umówić się do lekarza. Powiedziałam że będę za 30 minut. 
*40 minut później*
Pani lekarka w końcu wpuściła mnie do sali i zaczęła badać. Wypytywała mnie o różne rzeczy itd.
-Od kiedy panią tak boli ? 
-Od 10 dni.. - szepnęłam.
-Zrobimy pobieranie krwi i badanie laserowe. Za 3 dni zobaczymy co Pani jest. 
Weszliśmy do jakiegoś zielonego pokoju. Zrobiliśmy pobieranie krwi i laserowe badanie. 
* 3 dni później. 14.30*
Pojechałam z Zaynem do recepcji przychodni aby zobaczyć wyniki. Na miejscu wzięłam i od razu usiadłam na ławkę.
- I co tam pisze ? - spytał
-Coś tam, że negatywnie... że źle... że.. mam raka. To mój ostatni rok. 

środa, 27 listopada 2013

33

Włącz to : http://www.youtube.com/watch?v=5anLPw0Efmo
-Przestań proszę cię! - Zaczęłam mocniej płakać.
-Kur*a to prawda. Jesteś rozpuszczoną debilką, która wydziera się na bezbronne dziecko. Kur*wa jeszcze raz tak zrobisz a pożałujesz. Oj pożałujesz.. - Popchnął mnie na jakiś słup. Uderzyłam się w głowę a on uciekł.
-Nienawidzę cię.. - otrząsnęłam się i wsiadłam do auta.
  Byłam zdenerwowana. Pędziłam po autostradzie z prędkością 150 km/h. Cicho płakałam. Laura chyba zasnęła. Na niebie widniały gęste chmury. Lekko kropił deszcz. Mimo chmur światło przebijało się przez nie strasznie mocno. W końcu słońce było ''przede mną''. Raziło mnie strasznie. W pewnym momencie dosłownie NIC nie mogłam zobaczyć. Gdy patrzałam na szybę była cała biało-złota przez słońce. Próbowałam się zatrzymać ale nie zdążyłam. Huk i krzyk Laury. Czy to KONIEC?
*Aż 2 lata później...*
-Mamo.. mamo? - otworzyłam oczy. Ujrzałam światło dzienne. Obok łóżeczka stała Laura ( w stroju "chorego pacjenta")  razem z Louisem. Nic nie pamiętam..
*Wspomnienie*
Jechałam autostradą. Gdy słońce było strasznie jasne nic nie widziałam. Ciężarówka z ciężkimi towarami zderzyła się ze mną. Jedyne co usłyszałam to krzyk Laury. Potem znalazłam się tu. Byłam z Laurą w śpiączce.
*K.W (Koniec wspomnienia)*
-Laura.. Louis.. - popłakałam się ze szczęścia i smutku jednocześnie. - Ile ja tu..
-2 lata. - odpowiedział Lou. - To moja wina. Przepraszam..
- Dwa lata?! Boże.. A tak w ogóle, przepraszasz ? Ohh! To nic nie da. - chciałam wstać ale byłam sparaliżowana i mogłam ruszać tylko rękoma, głową i górną częścią tułowia. - Ja chcę zejść ! Louis no !
-Pójdę po lekarzy. Spróbujemy cię wnieść na wózek. Nie martw się, pomożemy ci..
*10 minut później*
Siedziałam i uczyłam się obsługiwać wózek inwalidzki.  W sumie było fajnie. Wiem że to dziwne ale zaczęłam się śmiać. Nie umiałam zbyt jeździć i wjeżdżałam w różne ściany. Śmiesznie to wyglądało.
- Na razie ty i Laura zamieszkacie u mnie bez dyskusji. - Ehh - Po powrocie do domu czeka na ciebie niespodzianka.
*Krótkie streszczenie tego, co działo się potem*
Dwa miesiące (lub trzy) chodziłam do lekarza. Z dnia na dzień przestawałam być sparaliżowana. W końcu nauczyłam się chodzić. Umiałam też troszkę biegać, ale po 20 metrach się przewracałam. Louis się bardzo mną opiekował. Pokazał mi, że bardzo mu głupio z powodu kłótni.
***
-Mogę już jechać do domu ? Zawieziesz nas ? - Cieszyłam się.
-No okej. - przygotowaliśmy się i pojechaliśmy do domu.
*10 minut później*
Stałam przy drzwiach.
-Ja już lecę. Pa! - Powiedział.
-Paa! - Odpowiedziałam
-Papa! - krzyknęła Laura z uśmiechem.
Weszłam do domu razem z nią. Ona szybko zdjęła butki i biegła do pokoju.
-Aaaa ! - radosny krzyk Laury. Myślałam że dostała od Louisa nowe zabawki.
-Co się stało ? - krzyknęłam
-Mamusiu chodź zobacz!
Zdjęłam buty i kurtkę. Powolnym krokiem szłam do salonu (dalej był pokój Laury). Stanęłam w drzwiach. Nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Łzy radości napełniły moje oczy.
-Mój boże. - zasłoniłam usta i popłakałam się z radości.


sobota, 23 listopada 2013

32

-To nie może być przypadek. Louis jedziemy.. - Rzuciłam telefon na fotel i wybiegłam z domu razem z Louisem i Laurą zamykając drzwi. Wzięłam samochód Zayna i pojechałam z nimi do Szpitala.
*5 minut później*
Wbiegłam na salę bez żadnych pytań. Louis z Laurą czekali na ławce przed szpitalem. Gdy spojrzałam na łóżko... Zawiodłam się. Zayn nadal "spał".
Spojrzałam za siebie
-Oddaj ten telefon ! - Te zdania krzyknęła jakaś pielęgniarka do jakiegoś chłopaka z telefonem Zayna. Podbiegłam do niego.
-Ty wysłałeś tego sms'a !? - popchnęłam go i wyrwałam z jego ręki telefon.
-Może. - uciekł
Usiadłam na podłodze i zakryłam twarz dłońmi. Strasznie płakałam. Zayn może wybudzić się za kilka lat.. a nawet w ogóle.. Podeszła jakaś pielęgniarka. 
-Czy on się wybudzi?! - wstałam szybko przecierając oczy.
-Na pewno się wybudzi ale nie wiadomo dokładnie kiedy. - chciała już iść.
-A mniej więcej ? - zatrzymałam ją
-Jezu nie wiem! W ciągu roku ?! 
-Ale..
-Proszę! Panem Malikiem opiekujemy się najbardziej z tego całego szpitala. Codziennie sprawdzamy czy coś nie zagraża jemu zdrowiu. Ma najlepszą opiekę z całego szpitala. Proszę już sobie odpuścić dalszych pytań! - Odeszła szybko
-Za takie coś to ja dziękuję! - krzyknęłam i wyszłam ze szpitala.
-Gdzie tata ? - do mojej nogi wtuliła się Laura
-Śpi. - Gdy wypowiedziałam te słowa, Laura się rozpłakała.
-Ale ja chcę żeby tata był już z nami ! - Usiadła na trawę. - Nigdzie nie jadę !
-Musisz z nami jechać! 
-Ja czekam na tatę ! - Kurwa.
-Dość! Jedziemy! - wzięłam ją na ręce i wsadziłam do samochodu.
-Monica spokojnie ! - Szepnął Lou.
-Nie! - Wsadziłam ją do fotelika dla dzieci w samochodzie.
-Spokojnie ! - Wrzasnął na mnie i ścisnął mi dłonie mocno. W moich oczach pojawiły się łzy bólu - fizycznego.
-Louis puść.. - pisnęłam. - Proszę.. - Puścił mnie w końcu. 
-Co ty odwalasz ?! To małe dziecko ! - Wszedł do samochodu obok miejsca kierowcy. 
-Ja nic nie zrobiłam ! - Również usiadłam w samochodzie.
-Nie krzyczy się na dziecko! Ojooj! Wybacz, powiedziałem że na dzieci się nie krzyczy ale ja na Ciebie krzyczę A TY JESTEŚ ROZPUSZCZONĄ MAŁOLATĄ! - Krzyknął na mnie. Dosyć. Pożałuje. 

piątek, 15 listopada 2013

Info

Hej :/ Ostatnio nie mam weny do pisania rozdz. :/
32 będzie chyba za tydzień, niestety, mało pozytywnych komentarzy (i innych też) - mało weny..
Przykro mi ale te dwa tygodnie mam męczące. Bądźcie cierpliwi (jest tam kto ? :/) 

piątek, 8 listopada 2013

31

Odskoczyłam przerażona. Chciałam wrzeszczeć..
-To ty ! - W moich oczach od razu było widać łzy które kapały na podłogę.
-To nie tak.. - Chciał mnie złapać ale odskoczyłam. Złapał mnie jeszcze raz, z całej siły.
-Puść mnie ! - Ścisnął mocnej. Poczułam mocne pulsowanie, widziałam tzw. "Mroczki" przed oczami, wszystko ucichło.
-Wybacz mi. Muszę. - W tym momencie zemdlałam. Obudziłam się w jakiejś sali. Mój nadgarstek był cały fioletowo-czerwony.
-Laura.. gdzie Laura.. - powoli podnosiłam się. Była 19.00 Cholera! Szybko wstałam i po cichu wybiegłam ze szpitala. Zamówiłam taxi i pojechałam do domu.
*19.5*
W salonie paliło się światło. Zaczęłam pukać do drzwi. Otworzył mi Louis.
Laura ♥
-Laura była sama w domu, gdzie ty byłaś ?! - Krzyczał na mnie. Debil!
-W szpitalu u Zayna a potem sama leżałam w sali bo Harry zaczął ściskać mi nadgarstek ! - Odepchnęłam go i weszłam do salonu. Wzięłam na ręce Laurę.
-Już jestem.. -delikatnie cmoknęłam ją w czoło. Wszedł Louis.
-I co z Zaynem ? - Spytał
-Cały czas "śpi".. -posadziłam Laurę przed telewizorem i włączyłam jakieś bajki. - Ja nie wytrzymam, chcę Zayna tu i teraz. - Zaczęłam płakać. Mała Laura podpełzła do mnie i przytuliła się do mojej nogi. Uśmiechnęłam się do niej sztucznie. -Lou co ja mam zrobić.. - Przytulił mnie
-Czekaj. - Odpowiedział
-Czekam miesiąc..
-To poczekaj kilka lat.
-Nie pomagasz. - usiadłam na kanapie i popijałam herbatę. Dostałam smsa.. Zayn?! - szybko włączyłam. Nic nie rozumiałam.. sms "brzmiał" "Pasjjjgkmk olkjjuhyugy mggg osdcg cdgj yjg. Msgsfgg osgg nnn i ccdf ajf rhhh ajghjdfhj tkgnkjfgk uggg jdsfsdf" -Louis...! - Krzyknęłam. Wszedł do salonu a ja postawiłam mu telefon przed nosem.
-Może telefon mu spadł..
-I wszedł w menu, kliknął smsy, napisał długie coś co zdaniami nie można nawet nazwać i wysłał do mnie. Rozumiem ? - Mówiłam szybko.
-No.. nie wiem.
-Louis ja nie wiem co myśleć. Zayn.. może..
-Tata ? - usłyszałam dziecięcy głosik, Laurę.
-Tak tata.. no.. może to on.. albo nie..
-Monica ! - Źrenice Louisa się powiększyły..
-Co ?
-Zobacz na pierwsze litery tych dziwnych wyrazów.. - szepnął. Przeczytałam więc i teraz na serio nie wiedziałam co myśleć.

wtorek, 5 listopada 2013

30

*Oczami Zayna*
-Idę sprawdzić.. poczekaj tu.. - ukrywałem strach i szybko wybiegłem z salonu.
-Idę z tobą. - Wstała i kierowała się w stronę drzwi.
-Ni.. - wpiła się w moje usta.
-Idę. Z. Tobą. - Uśmiechnęła się sztucznie, ze strachem i złością. Pobiegliśmy do kuchni. Okno było wybite a wewnątrz dziury było trochę krwi. Nagle Monica pisnęła. To nie był pisk strachu. To był pisk fizycznego bólu. Obróciłem się. Zobaczyłem zamaskowaną twarz w czarnej masce i czapce.
-Zostaw ją ! - przerażony popchnąłem go nogą z całej siły, dosłownie z całej siły na szafkę. Nie widziałem jego twarzy, lecz czułem. Jest zły. W jednej chwili zrobiło się ciemno i usłyszałem jedynie ucieknięcie włamywacza. Uciekł.
-Zayn.. ZAYN! Obudź się... - Szepnęła a ja zemdlałem.. albo gorzej.
*Miesiąc później*
 *Oczami Monici*
Spacerowałam po parku. Przeglądałam stare sms'y. Nagle natknęłam się na sms'y od Zayna i do Zayna. Łzy napłynęły mi do oczu. Poczułam chęć odwiedzenia szpitala. Zastopowałam pierwszą lepszą taksówkę.
-Do Szpitala nr 4. - Dałam 20 złotych. - Bez reszty.
*5 minut później*
Wyleciałam z taksówki jak zimowo-jesienny wiatr. Pędziłam do sali nr "33". Miałam przekroczyć próg recepcji, ale..
-Do kogo Pani ? - spytała powolnie recepcjonistka.
-Do Zayna. Zayna Malika. Sala 33. - szybko odpowiedziałam.
-Imię ? -Jezu jak ona przynudza.
-Monica. Mogę już no.. - wskazałam na korytarz.
-Tak. - Pobiegłam w głąb korytarza. Znalazłam drzwi "33". Otworzyłam je. Ujrzałam Zayna w takiej samej pozie co wczoraj, cały czas spał. Jedynie to oddychał i robił jakieś ruchy jak np. Ruch palcem, zakrztuszenie się.
-Cześć Zayn. Wiem że mnie nie słyszysz, ale może jest nadzieja że się obudzisz. - Moja łza spadła na jego dłoń. -Będzie dobrze. - Ruszył ustami jakby próbował mi coś powiedzieć. Czekam już miesiąc. Zayn jest w śpiączce.. a jak obudzi się za kilka lat ? Nie wytrzymam.. Nie.. - rozpłakałam się. Złapałam go za rękę.
-Przepraszam za wszystko.. - spojrzałam na moje bandaże. - Za wszystko.. - Chciałam wyjść kupić sobie herbatę, ale gdy wstałam Zayn zacisnął mi dłoń. Zdziwiłam się.
-Zayn spokojnie zaraz przyjdę. -Jego dłoń się poluzowała.
Chciałam płakać, krzyczeć... ja go kocham
-Mocnicchfff.. - wyjękał coś.
-Ćśś.. zaraz będę.
Oczy były mokre od łez.  Wyszłam z sali. Był tam Harry.
-Siema psychopato. - Niemal krzyknęłam.
-Cześć puszczalska. - Oo tego za wiele.
-Zgwałciłeś mnie i śmiesz nazywać mnie..
-Puszczalska ! - Zaśmiał się. Serio nie mam po co żyć. Wyciągnęłam z torebki paczkę żyletek. - Monica zostaw to! - Jaki typ, troszczy się o "puszczalską". Boże co ?
-ZAYN LEŻY W ŚPIĄCZCE I MAM ROZWALONE ŻYCIE PRZEZ CIEBIE ODWAL SIĘ ! - Schowałam twarz w dłoniach i rozpłakałam się.
-Uspokój się kur*a! - Wstał a z jego kieszeni wysunęła się czarna maska i czapka.

środa, 30 października 2013

29

Ten "ktoś" zaczął mnie ciągnąć pod krzaki. Nie mogłam krzyczeć. Nic nie mogłam. Czułam w środku pustkę.
-Kim ty jesteś..? - wyszeptałam.
-Monica ja nie wytrzymam bez ciebie. Ja cię Kocham. - Louis. Ocknęłam się bardzo szybko.
-Louis między nami nic nie ma. - Podniosłam się z trudem chwiejąc się. - Po za tym nie musisz mnie tak traktować.
-Jak ?
-Czołgać po ziemi. Louis.. - Nie dokończyłam bo wpił się w moje usta. Mu naprawdę zależy. Ale nie mogę.. - Louis ja jestem z Zaynem. - Oderwałam się i go odepchnęłam.On tylko odszedł mówiąc "Baby, i loved you first..."
-Louis ale.. eh.. - westchnęłam i szłam za nim. Przyśpieszył. - Louis nie bądź dzieckiem! - Krzyknęłam a on obrócił się i nerwowym krokiem do mnie podszedł.
-Czego ty chcesz. -Zakrył twarz dłonią. 
-Louis nie załamuj się. Jesteś dla mnie jak brat. 
-A ty dla mnie jak dziewczyna. - Zaczął mnie znowu całować ale się wyrywałam. Poczułam. Zimny oddech na moim plecach. 
-Ja się nie wtrącam. - Zayn, boże... 


*Oczami Zayna* 


Włącz - http://www.youtube.com/watch?v=arm3eqOtavk
-Zostawiłem Laurę z Liamem. Przyszedł po twoim wyjściu. Ale.. to już nie ma sensu. Jutro ma cię tu nie być. Laura będzie moja. A teraz idę stąd. Nie chcę was  widzieć ! - Wrzasnąłem. Usiadłem na ławce zakrywając  twarz. Kochałem ją..
-Zayn to nie tak jak myślisz..
-DOŚĆ! ZAMKNIJ RYJA! - Wrzasnąłem, lecz nie chciałem tego nawet szepnąć. Ona się rozpłakała i uciekła a Louis stał w miejscu.
-To moja wina..Ona nic nie zrobiła. Zrób coś mi, ale nie jej. Ona tego nie chciała.
-Tak ją kochasz ? - Popchnąłem go. 
-Tak kur*a ją kocham. - Zaczęliśmy zadawać sobie ciosy. W końcu odszedłem. Powolnymi krokami szedłem do domu. 3 minuty później wparowałem do salonu. Zobaczyłem ją z pociętymi rękami pakującą rzeczy. Wszystko było porozwalane. Nie.. nie tym razem.Popatrzaliśmy się na siebie a ja tylko wzruszyłem ramionami ukrywając smutek i złość. 
-Fajnie że gówno cię to obchodzi że się tnę, w końcu, idę po więcej. - walnęła nagle a ja podbiegłem i mimo że straciłem jej zaufanie, przytuliłem ją. Nienawidzę jak ktokolwiek się tnie.
-Przestań. To ja powinienem to zrobić. To ty mnie ..
-TO LOUIS ! JA SIĘ WYRYWAŁAM ! - Krzyknęła.
-Ale.. j...
-Wiesz jak to jest gdy chcesz coś zrobić a nie potrafisz ? JA WIEM ! Ja próbowałam się oderwać.. Co złego zrobiłam ?
-Ale ja kur*a nie wiedziałem że ty chciałaś się oderwać..Monica ja - nie zdążyłem powiedzieć. Ktoś wybił szybę.

sobota, 26 października 2013

28

Włącz http://www.youtube.com/watch?v=0OJpbfprVro
*Oczami Zayna*

Zamroziło mi krew w żyłach. Co ona wygaduje ? Nie zrobi tego, nie ma mowy. Nie wierzę jej. Nie.
-Nie.. Kłamiesz ! - Szepnąłem i złapałem ją za rękę.
-Ja się go boję. Myślałam że będzie dobrze, ale on nas prześladuje.
-I gdzie się wyprowadzisz ? - Złapałem ją w talii.
-Nie wiem.. - wtuliła się we mnie i zaczęła płakać.
-Obronię Cię. Monica będzie dobrze.. - wtuliłem ją w siebie i pocałowałem w czoło.
-Ale ja już nikomu nie wierzę ! - Wybiegła z płaczem do kuchni a ja usiadłem na kanapie i ciężko się zamyślałem co zrobić.

*Oczami Monici*
Czemu musiałam się urodzić.. Czemu ja mam tak przerąbane.. Czemu ja...  czemu... Zaczęłam biegać po kuchni.
-Mam - szepnęłam i wzięłam do ręki kilka paczek tabletek nasennych. Wzięłam szklankę wody i wbiegłam do łazienki. Zamknęłam się na klucz. Wypchnęłam wszystkie z jednego opakowania, potem z drugiego. Wezmę je. Wezmę je naraz. Są małe.
-Otwieraj ! - walił w drzwi aż leciał proch.
-Żegnaj. - Wzięłam tabletki do buzi. Chciałam wziąć łyka wody ale poczułam JEGO ręce na moich rękach.
-Zostaw to. - Przytulił mnie. - Będzie dobrze..
Wyplułam wszystkie tabletki i wyrzuciłam do kosza. Rozpłakałam się.
-Co z Laurą ? Ja nie dam rady. Ja nie mogę jej zatrzymać. - zakryłam twarz dłońmi a oczy Zayna napełniły się złością. Zaciskając Pięści, ciężkim krokiem i szybkim oddechem poszedł do salonu i opadł na kanapę. Wstałam i powolnym krokiem podeszłam do Laury. Popatrzałam na nią z niechęcią.
-Wychodzę. - Walnęłam nagle. - Zajmij się nią. Wrócę o 22. Pa. - Odeszłam.
-Ale.. - nie zdążył powiedzieć a już podbiegłam do drzwi i ubrałam czarną kurtkę. Wzięłam 50 złotych i wyszłam. Powoli zeszłam ze schodów. Wyszłam za furtkę i nie zdążyłam nawet postawić 2 kroków, leżałam na ziemi i widziałam niewyraźną twarz.

niedziela, 20 października 2013

27

-Louis kurwa co ?! - wrzasnęłam
-On nie będzie cię dotykał.
-Co ty tu robisz ? - Usłyszałam Zayna za Louisem
-Zabiłem Hazzę. A lecę. Cześć. - Pokazał zakrwawione ręce i szybko uciekł.
-Ja pierdole. - Uśmiechnęłam się sarkastycznie. Serce waliło mi jak młot.
-Monica..
-Kurwa ja nikogo bym nie zabiła nawet za gwałt. Nawet za gorsze rzeczy. Ja bym nikogo nie zabiła ! Ja pierdole co on zrobił .. On pójdzie do więzienia.. Co za ...
-Monica on dobrze zrobił. Ja też bym zabił Harry'ego.

Kurwa, jak można zabić człowieka ?  Ubrałam się. Weszłam do pokoiku Laury. Byłam wkurwiona.
-Laura. - szepnęłam otwierając drzwi. Nie widziałam jej. Podeszłam bliżej. -LAURA! - Wrzasnęłam.
-Co się dzieje, po huja wrzeszczysz ? - Szepnął
-No zobacz! - rozpłakałam się i wskazałam na puste łóżeczko w którym nie było Laury.
-Ja pierdole. - Roześmiał się. - Ona jest w ogrodzie.
-Boże kto ją tam zabrał ? - otarła łzy.
-Myślałem że ty.
-Co?! - biegłam do ogrodu. Laura siedziała grzecznie na trawie. Ale usłyszałam z Zaynem śmiech .. Harry ?! Ujrzałam dalej Louisa.
-Wybacz. Jakbym was nie okłamał to pewnie ja bym nie żył a teraz wszyscy żyją. - Krzyknął i uciekł a krew zalewała moje ciało.
-Cześć kochanie. - Usłyszałam Hazzę łapiącego mnie za pośladki. Zayn. Oddech. Szybko. Kurwa.
-Wypierdalaj stąd kurwa. - Z całej siły walnął rękę Harry'ego a ja czułam łzy w oczach.
-Fajna dupa. - Walnął Zayna z całej siły w ramię a ten upadł na ziemię z jękiem.
-Zayn! Wszystko ok?  - w jednej chwili się podniósł
-Spierdalaj stąd skurwielu.
-Bo ? - w tym momencie Zayn miał przyśpieszony oddech. Wyjął z kieszeni nożyk.
-Spier. - szepnął Zayn - Da - jego głos się podniósł - LAJ ! - Wrzasnął grożąc mu nożem a ten wyszedł z terenu domu. - Już dobrze. - Przysunął mnie do siebie.
-Zayn..
-Co się stało ? - spojrzał na mnie swoimi miodowymi tęczówkami. Zamiast spojrzenia mordercy jak kiedyś, miał oczy jakby patrzał na jakieś dziecko. Cmoknął mnie lekko w policzek wywołując niespodziewane łaskotki. Nie wiedział co chcę mu powiedzieć.
-Bo ja... - lekko go odepchnęłam.
-No co ? - Puścił mnie.
-Ja się wyprowadzam.

środa, 16 października 2013

Kiedy 27 ?

Cześć, muszę wam powiedzieć, że  27 rozdział będzie wtedy gdy wyzdrowieję. Jestem chora. Myślę że będzie on ok w weekend. Do "zobaczenia". 

środa, 9 października 2013

26

*Oczami Monici*
Zobaczyłam jakąś dziewczynę przytulającą się z Zaynem a na dodatek cmoknięcie. W jednej chwili zaczęłam łkać.
***
-Ty debilu, cioto, egoisto.. - zaczęłam uciekać od niego. Był szybszy. Złapał mnie a ja się wyrywałam
-Mon.. - powiedział.
-Pierdol się! - krzyknęłam
-MONICA! - Wrzasnął na mnie a ta tępa laska się na niego popatrzała ze strachem i podeszła do nas.
-Idź do niej, idź. - szepnęłam
-Wiem że jest już późno ale musiałem ...
-Nie chodzi o to że późno, możesz tu zostać do 23 a teraz nawet całe życie - krzyknęłam
-To o co ? - Spojrzał się na mnie oślepiając mnie miodowymi tęczówkami.
-Nic, przytulasz się z nią, cmoknąłeś.. - powiedziałam sarkastycznie 
-Wybacz że to moja siostra Caroline, która ma narzeczonego który ją torturuję. - puścił mnie. 
-Zayn ja.. 
-Jedź już, ja pójdę pieszo. 
-Ale..
-Już. - pobiegł kawałek sam a potem szedł normalnie. 
*10 minut później*
Pożegnałam opiekunkę. Laura spała. Byłam w łazience. Napuściłam sobie wody do wanny, weszłam do niej i wzięłam nóż. Włożyłam rękę pod wodę i cięłam się. Po chwili woda była czerwona, a ja nakładałam sobie bandaż. Nie wiem po co. Rysowałam resztkami krwi niezamoczonymi w wodzie oraz pisałam różne zdania jak np. "Jestem okropna". Usłyszałam wchodzenie Zayna do domu. Podbiegłam do drzwi i zamknęłam się. A on się dobijał. 
-Jak nie otworzysz tych drzwi to..
-Co ? No dawaj. - zaśmiałam się z płaczem i złością. Chciałam go wyzwać ale wywalił drzwi z hukiem. Zobaczył mnie w krwi z wodą. Na jego twarzy pojawił się wyraz typu "Przyrzekam że zaraz się zabiję." a ja zrozumiałam, że źle zrobiłam bo okaleczanie nic nie da.
-Czemu ..
-Przepraszam.. - zaczęłam płakać zasłaniając twarz dłońmi, i poczułam jak Zayn wyciąga mnie z zakrwawionej wody. Miałam mokre ubranie bo weszłam do wanny w ciuchach.
-To kolejny raz. Nie mogę ci ufać. Od tej pory biorę miesięczny urlop wszędzie i mam cię na oku. Nie pozwolę żebyś niszczyła swoje ciało. 
-Zayn przestań ! - Szepnęłam.
-Idź się przebierz a zaraz sobie pogadamy. - Miał załzawione oczy. 
-Przepraszam..
-To nic nie da.
-Ale ja przepraszam no nie gniewaj się ja cię kocham - oparłam głowę o jego tors, a on wtulił się we mnie. Poszłam się ubrać w moją piżamę. Weszłam do sypialni a Zayn pisał smsa. Wiem, że prosił o ten urlop. Pff.
Wskoczyłam do łóżka a Zayn od razu przyciągnął mnie do siebie, a następnie już na nim leżałam. Leżeliśmy tak z 3 minuty.
-Puścisz mnie ?
-Nie.- zaśmiał się. Zrobiłam smutną minkę a on zmiękł i mnie puścił. Weszłam na facebooka ale nic się nie działo, więc weszłam na aska. Miałam 600 pytań, średnio mam z 10. Dziwne. Weszłam więc zobaczyć pytania.. same hejty. 
-Zayn..
-Przeczytaj mi bo śpię. - zażartował sobie.
-"Odpierdol się od Zayna on jest mój!" "Zayn cię nie kocha on kocha mnie!" "Zayn i jego przyjaciele cie nienawidzą!". Oto moje hejty na asku.
-Daj to. - Od razu wstał. Zaczął nagrywać odpowiedzi video, ale nic nie mówił. Nagrywał siebie tylko lekko przecząc głową. Potem zamknął laptopa, położył rękę na moim udzie i zaczął jechać coraz wyżej. - Nie martw się, kocham cię. 
-Zayn zostaw.. - chciał ściągnąć moje spodnie. - Zayn.. Ja - nie zdążyłam powiedzieć bo wpił się w moje usta i namiętnie całował. Ściągnął moją bluzkę i zaczął bawić się moimi piersiami. Ale on jest uparty! 
-Kocham cię. - zaczął muskać mnie ustami praktycznie wszędzie. W końcu chciał ściągnąć dół od mojej piżamy. Tak i zrobił. Leżałam dosłownie w samych majtkach.
-Zayn.. nie chcę..wybacz. - nałożyłam bluzkę i spodnie od piżamy.
-Co jest ? - Złapał mnie za podbródek i musnął moje usta.
-Nie chcę.. tego.. - wlazłam pod kołdrę.
-Chcesz.
-Nie.
-Tak. - Wlazł pod kołdrę i przytulił mnie do siebie.
-Nie. - Cmoknęłam go w usta.
-Idziesz spać ?
-Jeszcze nie.
-Czyli możemy..
-Dobranoc ! - zaśmiałam się.
-Dobranoc kochanie. - cmoknął mnie i zasnął, ale ja poszłam jeszcze do Laury sprawdzić czy śpi. Na szczęście spała. Jutro muszę się dowiedzieć kiedy pogrzeb.. mamy..
*Nazajutrz, godzina 11.03*
Obudziłam się i chwyciłam za telefon. Zayna nie było (mimo tego że mówił że weźmie urlop) a  Laura jeszcze spała. Ona ciągle śpi. Zadzwoniłam pod dany numer.
-Witam..
-Dzień dobry. - Odpowiedział głos w słuchawce.
-Chciałabym aby pogrzeb odbył się za 3 dni o 15.20. Mówi Monica... - nie zdążyłam powiedzieć nazwiska.
-Malik ?
-Jezu..
-Hm ?
-Nie nic, tak.
-15.20 się nie da, możemy o 16.15.
-Dobra. - powiedziałam z fochem i się rozłączyłam.
Byłam zaspana. Poszłam do kuchni. Ale za drzwiami wpadłam na kogoś. Harry. W krwi. Ręce.
-Zayna już nie ma, uciekł. Zabawimy się ? - oblizał wargę.
-Nie ! - pisnęłam - co ty mu zrobiłeś ?!
-Trochę nożem po ręce, trochę pobicia i uciekł. - Stanęło mi serce.
-Co zrobiłeś  ?! - wrzasnęłam aż zrobiło mi się ciemno przed oczami.
-Jaka ostra. - przybliżał się do mnie. Chciałam uciec ale zatrzymał mnie.
-Spierdalaj ! - Kopałam go i biłam.
-Skoro tak lubisz łamać prawa to możesz złamać to, że najpierw zabawa potem obowiązki. - rzucił mnie na kanapę i zaczął całować, ale się odrywałam.
-Pomocy ! - pisnęłam
-Zamknij się, muszę cię zaliczyć. - rozerwał moją bluzkę i odpiął stanik.
-Kur*a pierdol się cioto ! - płakałam jak dziecko. Co za ciota! Pomoże mi ktoś? - Puszczaj ! - Nie mogłam się uwolnić. Wziął jakąś taśmę i zakleił mi usta. Zamknęłam oczy i płakałam. Nagle wszedł we mnie i poruszał się bardzo szybko. Nawet nie wiedział jak mnie to bolało. - Przestań ! - Wymamrotałam spod taśmy. Zaczął masować, całować moje piersi. Wyjął jakąś strzykawkę z torby, napełnił jakimś płynem i wbił mi raz, drugi, piąty. Zaczęłam być zmęczona.
-Pomocy. - straciłam głos. Zajebiście..
-Nie bój się, będzie tylko trochę nieprzyjemnie - zobaczyłam że ma jakiś bicz.
-Pierdol się huju, Zayn cię zamorduje. - szepnęłam i zasnęłam.
*Oczami Harry'ego*
Kurwa żeby tylko Zayn tego nie zobaczył. Ubrałem się szybko i zostawiłem ją nago na kanapie i kierowałem się w strone drzwi. Zobaczyłem Zayna.
-Co ty robisz? - wrzasnął na mnie a ja uciekłem.
-Nic, spierdalaj. Fajna ta twoja Monica. - Zaśmiałem się i specjalnie podciągnąłem spodnie oraz zacząłem uciekać.
*Oczami Zayna*
Wparowałem do pokoju, leżała tam Monica z wbitą igłą do ramienia cała naga. Hazza.. zgwałcił ją..
-Zabiję skurwiela. Monica..
*Oczami Monici*
W jednej chwili się obudziłam. Nie widziałam nic, nie słyszałam, bolało mnie ramię. Zaczęłam krzyczeć
***
-Ćśś.. Monica.. - dotknął mnie i dopiero wtedy zaczęłam słyszeć i widzieć. -Zabiję go. Ubierz się.

Powoli wstałam i ubrałam się. Usiadłam na kanapie i nic nie mówiłam. Nie wiedziałam co się dzieje. Zabiję się zaraz. Usłyszałam wchodzenie do domu. Myślałam że to Zayn.
-Cześć Monica..
-Cześć Louis. - cicho łkałam.
-Zrobiłem to pierwszy.
-Ale co ?
-Zabiłem Hazzę. -

piątek, 4 października 2013

25 + info dla was

Info : 26 rozdział będzie długi, więc bd pisać go pewnie parę dni :) Niektórzy moi znajomi chcą, abym napisała jakiś taki długi bo piszę "krótkie". Więc skoro niektórzy chcą ten długi rozdział, musza poczekać parę dni <3
-----------------------------------------
Włącz http://www.youtube.com/watch?v=F-4wUfZD6oc , a gdy się skończy - replay
-Co.. - szepnęłam
-Samolot spadł właśnie. Niestety do morza. Jeśli chce pani więcej informacji, proszę dzwonić pod ten numer. Żegnam. - Bezczelnie się rozłączył
Upuściłam telefon na podłogę, lekko go zarysowując.
-Co.. nie możliwe.. NIE! - Zaczęłam płakać i walić rękoma w podłogę.
-Co się stało ? - poczułam rękę Zayna na moim ramieniu.
-Rodzice.. nie żyją.. Wypadek.. do morza.. - tyle zdążyłam powiedzieć bo krztusiłam się łzami. W jednej chwili wtulił mnie w niego tak, abym czuła się bezpiecznie.
Monica jako dziecko
-Monica przykro mi.. - czułam w jego głosie sarkazm. Oderwałam się od niego, wleciałam do sypialni i płakałam. Wysłałam wszystkim smsy, że urodziny odwołane. Dostałam masę smsów "Czemu?" "A spadaj, miałam browary już kupione..". Jedynie Niall, Liam, Louis i Hazza wysłali ":(". Do pokoju przyczołgała się Laura. Przytuliłam ją i płakałam dalej.
*3 godz później*
Zayn jako dziecko
Nieco się uspokoiłam. Zayn poszedł się z kimś spotkać. Nie ma go już od 3 godzin.Oglądałam wspólne zdjęcia na których byłam z  rodzicami.Jedno mnie zaciekawiło.. i to bardzo. Było to zdjęcie, gdzie mama trzymała mnie na ręku, tata stał obok. Za mną stał jakiś chłopczyk, niechcący się chyba pokazał w aparacie. Po wykonaniu tego zdjęcia bawiłam się z nim, a on biegał za mną i przytulał, żartował że mnie kocha... skąd ja go kojarzę.. O mój boże... czy to ..
-Mój boże.. - łzy zaczęły mi kapać, jakby było to jakieś przeznaczenie. - To Zayn... -Przeglądałam kolejne fotki. Na każdym zdjęciu on, patrzącym się na mnie słodkim wzrokiem. Jak to możliwe że poznaliśmy się z 15 lat temu ? Czy on o tym wie ..
Zadzwoniłam po opiekunkę, żeby przypilnowała Laurę. Szybko ubrałam się w czarną bluzkę, białe spodnie, kurtkę o kolorze czarnym z białymi wzorkami
motyla. Opiekunka już była, więc szybko wzięłam rower i pojechałam do parku. Było dość ciemno, ale dużo ludzi. Zakochanych ludzi.. Starszych ludzi.. nawet małe 5 letnie dzieci bawiły się i biegały po parku. Szukałam Zayna. Słyszałam jego śmiech. Rzuciłam rower, i do niego biegłam.
Był z jakąś dziewczyną. Gdy byłam zaledwie 10 m dalej, nadal mnie nie widział.
-Lecę bo Monica będzie zła. Do jutra Sarah, nie poddawaj się bo masz mnie i cię kocham. - Cmoknął ją w policzek i przytulał.
-Jak mogłeś.. - szepnęłam

poniedziałek, 30 września 2013

24

W jednej chwili nałożyłem ochronny strój i wbiegłem do sali.
-Co się dzieje ?! - Krzyknąłem
-Zayn, uspokój się - zaśmiała się ledwo. - tylko mnie zabolało.
*5 Godzin później*
Czekałem za salą na jakieś informacje. Z sali wyszedł lekarz.
-Chce pan wejść zobaczyć córkę?
-Tak ! - Zawsze chciałem mieć córeczkę.
*Oczami Mon*
Zayn wparował do sali jak gepard.
-Pokaż ! - Piszczał
-Cicho. Śpi. - byłam smutna, bo miałam zaledwie 19 lat. 19 lat i dziecko.. nie mogłam uwierzyć. Ale i tak ją kocham. -Jak ją nazwiemy ? - Uśmiechnęłam się sztucznie do Zayna
-Może.. Laura?
-Okej.
*3 dni później*
Wsiedliśmy do auta. Zapięliśmy w specjalnym foteliku Laurę, i pojechaliśmy do domu. Zayn był jakiś taki podekscytowany.
-Nie mogę się doczekać.
-Czego ?
-Muszę ci coś pokazać. Jak ciebie nie było zrobiłem coś..
-Okej. -chciałam go cmoknąć delikatnie w policzek, ale w jednej sekundzie odwrócił się i złączył nasze usta cały czas patrząc na drogę.
*5 minut później*
Weszłam do domu, i otworzyłam "wolny" i "pusty" pokój. Po chwili chciałam zawiesić się Mu na szyję i u dziękować za wszystko. On ten szary, stary i brzydki pokój zmienił na śliczny pokój dla dziecka. Zayn od razu pokochał Laurę. Słoodziak !
-O mój boże o mój boże ! - piszczałam - Kocham cię ! - zawiesiłam się mu na szyję.  Zaczął mnie całować, a zaciekawiona i nierozumiejąca Laura się nam przyglądała.
*Krótkie "oczami Zayna"*
Niech tylko się nie dowie, że wyremontowałem ten pokój za zabicie pewnego chłopaka..
*5 miesięcy później*
***
-Zayn wiesz co za tydzień jest ? - spytałam
-Nie.. a co ? - szczerzył zęby jak 2 latek. Ah.
-Moje urodziny głuptasie! - Udawałam że mam focha.
*O.Monici*
 19 urodziny się zbliżały. Zaprosiłam mamę i tatę. Już jadą samolotem, i wezmą dziś hotel na 3 dni, a jutro przyjdą na urodziny.
*Godzina 17.13, czyli 2 godziny później*
Zadzwonił zastrzeżony numer.
-Halo ? - spytałam.
-Witam, Monica Malik ? - nie było ślubu a oni już "Malik"
-No, można tak powiedzieć.
-Pani rodzice nie żyją.

niedziela, 29 września 2013

r 23

-Louis ? - Pisnęłam ze szczęścia.
-Tak. Jak się tu znalazłaś ? - Był jakiś taki.. dziwny..
-A ty ? Czemu nie jesteś u siebie?
-Chciałem się przejść. A ty co tu robisz? - miał zmęczony głos
-Zayn mnie wyzywał i wywalił i potem.. boże.. - łkałam i wtuliłam się w niego. Po przyjacielsku ! Po chwili siedziałam już w aucie Louisa, a 5 minut później byłam pod domem Zayna.
-Co ty robisz ? - Łkałam a on wyszedł z samochodu. - Wracaj ! - Walnęłam w drzwi. Bałam się. Bałam się cholernie. Patrzałam na spadające po szybie samochodu krople deszczu. Usłyszałam walnięcie o samochód. W jednej chwili z niego wybiegłam. Ujrzałam tam Zayna i Louisa. Szarpali się.
-Louis zostaw go. - Odepchnęłam go lekko. - On nadal będzie wszystkich wyzywał i bił... - Szepnęłam. Staliśmy chwilę w ciszy. W końcu Zayn złapał mnie za rękę. Bałam się strasznie. Posłusznie weszłam do domu i usiadłam na kanapie w salonie. Bawiłam się guzikiem. Do salonu wszedł Zayn. Usiadł obok mnie. Nic nie mówił, ale po paru sekundach przysunął mnie do siebie. Odsunęłam się. A on swoje. Kur*a dość.
-Przestań! Już dość spier*oliłeś. - płakałam cicho
-Przestań! Już dość dużo razy się mnie nie słuchałaś. - Prześladuje mnie. Deeeeebil.
-Ale to nie powód do szarpania za włosy ! Ja jestem w ciąży debilu, nie mogę się denerwować. Kur*a zrozum to. Zobacz co mi zrobiłeś ! - Pokazałam mu moje ramię.
-A chcesz jeszcze takie ? Nie ? To kur*a bądź grzeczna.
-Przestań.. - płakałam
-Pierdol się. - Wstał z kanapy i zatrzasnął drzwi.
*Oczami Zayna*
Kur*a ja tu rządzę bo to mój dom. Miała wyjść do pokoju, albo do ogrodu. Ale kur*a ja musiałem ją wywalić. Rozpieszczona pier*olona dziewczyna. Ale.. może nie powinienem jej tak.. szarpać i bić.. Kur*a co ja mam robić?
***
-Monica. - otworzył drzwi.
-Czego ? - Spojrzałam na niego z rozmazanym makijażem.
-Co mam zrobić żebyś mi wybaczyła ? - spytał tonem typu "Yhh no dobra jezu zapytam z łaską"
-Nic.. - otarłam oczy. Gdy uniosłam głowę był bliżej mnie.
-Nic ?
-Tak, nic. - szepnęłam.
-No to już zrobiłem "nic" - przysunął się do mnie. - Monica.. -Spojrzałam na niego.
- Co ? - spytałam piskliwym głosem po płaczu.
-Ja Cię Kocham. - Nie odpowiedziałam nic. Przytulił mnie, nie mogłam się oderwać bo jeszcze mnie uderzy. Pff. - Poszłam do łazienki i zmyłam czarno-szare ślady na policzkach.
Nagle "ktoś" mnie przytulił.
-Monica nie bądź taka..
-Kochasz mnie ?
-Kocham.
-Będziesz mnie ciągnął za włosy i bił ?
-Zależy kiedy.
-Zayn no !
-Monica no to mój dom !
-To skoro to TWÓJ dom to ja się wyprowadzę.
-Monica nie. Dobrze.. - Przytulił mnie pocałował mnie w czoło. Jaka ja głupia ! Nie możliwe. - Nie denerwuj się, tobie i dziecku nie może nic grozić.
*8 miesięcy później, godzina 5.09*
-Ałła ! - Krzyknęłam
-C-coo-co? - Zayn spojrzał na mnie zaspanym wzrokiem.
-Brzuch, skurcze, ałaa Zayn ! - łapałam się za brzuch
Wsiedliśmy do samochodu i przez 2 minuty (Zayn szybciej jechał) pędziliśmy do szpitala.
*3, 4 minuty później*
-Zanim Pan wejdzie proszę nałożyć ten strój - wskazał na zielone coś i popatrzał się na Zayna
*Oczami Zayna*
Ubrałem zieloną maskę i jakiś zielony strój. Mogłem wejść, więc to zrobiłem.
- Ile to zajmie ? - Spytałem
- Dokładnie nie wiem, dziecko się pcha. Niektóre kobiety rodzą 12 godzin, niektóre 2. To jest różnie. Jeśli pan chce, może pan wyjść i potem wrócić. - powiedział szybko
-Monica.. Za 10 minut wrócę. - wyszedłem z sali i zdjąłem na chwilę zielone rzeczy ochronne. Poszedłem kupić sobie wodę. Usłyszałem krzyk.

środa, 25 września 2013

r.22

Tam był Niall, cały we krwi.
-Co ci się stało ? - przestraszyłam się. Miał parę siniaków..
-Zayn.. ehh.. - gdy to powiedział nie mogłam uwierzyć że on mu to zrobił.
-Jak to ? Nie wierzę..- Poczułam odepchnięcie. Spadłam na podłogę.. nie mogłam się ruszyć, strasznie boli.
-Zayn zostaw mnie ! - Niall powiedział to z takim głosem jakby mu groził.
-Idź stąd Monica. - Szepnął Zayn
-Nie.. - pokręciłam głową.
-WYJDŹ W TEJ CHWILI ! - Krzyknął
-Nie ! - wrzasnęłam. Nie powinnam tego robić. Pociągnął mnie za włosy i wywalił za drzwi, mimo że padał deszcz i była burza.
-Kur*a nie będę się z tobą bawił. Spierdalaj. - zatrzasnął mi drzwi przed nosem
*Oczami Zayna*
Kurwa co za wstrętna dziewucha. Będę robił co chcę. Jak się tu potem pojawi to znaczy że nie da rady sobie żyć sama. A niech się pierdoli. Kurwa kurwa kurwa kurwa. W sumie nie powinienem jej tak traktować.. Ale zasłużyła.
*Oczami Monici*
Co za pierdolony dekl. Idę stąd. Najpierw mnie kocha a potem traktuje jak zabawkę.
***
-W takim razie żegnam. - Chciałam szepnąć ale powiedziałam to na głos i uciekłam do domu. Nie będę szukać kluczy, tylko po prostu wywalę okna. Gdy byłam już ok. 50 metrów za domem Zayna, zobaczyłam go. Wyszedł z domu i mnie zobaczył. Biegł do mnie. Zadrżałam ze strachu..
-Monica ku*wa nie o to mi chodziło ! - krzyczał
-Spierdalaj! - wystawiłam mu środkowy palec i usiadłam na kawałku  pola zatapiając się wśród zboża. Zaczęłam płakać i cicho go wyzywać.
-Jebaniec głupi.. - miałam rozmazany makijaż. Poczułam szarpnięcie. Papierosy. Perfumy. Ciężki oddech. Zayna. W jednej chwili już stałam, a raczej Zayn mnie trzymał. W końcu samodzielnie zaczęłam stać. Popatrzałam chwilę na niego, i chciałam iść, ale On walnął mnie w ramię po czym upadłam na miękkie zboże.
-Czego chcesz ? - łapałam się z bólu za czerwono-fioletowe ramię.
-Kur*a wyjaśnić o co mi chodziło. Chciałem żebyś poszła do ogrodu albo do pokoju, ale kur*a nie. Wracaj. - Kopnęłam go parę razy i szybko uciekłam. Nie wiedziałam gdzie uciekałam ..
*2 minuty później*
Byłam w lesie. Bałam się.
-Halo !? - krzyczałam. Nikogo. Żadnej żywej duszy. Zaczęłam krzyczeć i błagać o pomoc.
-Jeśli ktoś tu jest to proszę pomóżcie mi ! - Krzyczałam - błagam ! - Szukałam byle kogo kto mógł by mi pomóc.
-Jest tu ktoś..? - szepnęłam pytająco sama do siebie.
-Tak. - Powiedział znajomy mi głos
-Znam ten głos. - pomyślałam. Louis...

poniedziałek, 23 września 2013

r 21

-Bu ! - zaśmiał się.
-Idź stąd.. chciałeś go zabić.. - wypychałam go.
-Jeju no przepraszam. Chciałem poważnie pogadać, nie mógł tego słyszeć..
-I dlatego chciałeś go zabić ? - popchnęłam go
-Kur*a Mon tracę cierpliwość. - Krzyknął
-A ja do ciebie - też krzyknęłam i przerzuciłam go na podłogę. Parę lat temu uczyłam się karate, ale nie wiedziałam że nadal je umiem. - Wypierda*aj stąd i to już.-Widać że się bał. Szybko wyskoczył oknem a w drzwiach stał Zayn z opadłą szczęką.
-Wowowowow jak ty to.. - ledwo co powiedział. Podeszłam do niego dać mu całuska a on się przestraszył i latał po domu wydzierając się. W końcu poślizgnął się i wpadł na mnie, miałam okazje go pocałować.
-Zayn ?
-Tak Malik jestem. - zaśmiał się.
-Omlet ci się pali. - śmiałam się a on wbiegł do kuchni i darł się w niebogłosy. - Żartowałam ! - krzyknęłam
*5 minut później*
Siedzieliśmy przy stole i jedliśmy omleta. Była godzina 18.55.  Byłam bardzo śpiąca. Gdy zjedliśmy, była godzina 19.01 opadałam ze zmęczenia. Zamknęły mi się oczy. Poczułam że Zayn bierze mnie na ręce. Położył mnie na łóżko.
-Ubierz się w piżamę. Za 3 minuty będę. - chciał wyjść.
-Alauey zmeecibautaagaaaaaa - wymamrotałam
-Ubierz się - tracił cierpliwość.
-Nie, jestem zmęczona ! - krzyknęłam
-No to sam cię ubiorę ! - zaśmiał się.
-Okej - powiedziałam obojętnie. Poczułam że ktoś mnie przerzucił na plecy. Zayn podwinął mi koszulkę
-Okej, skoro chcesz to okej ! - zaśmiał się i przyłożył usta do mojego brzucha, a potem dmuchał powietrzem wywołując wielkie łaskotki.
-Hahaha przestań proszę Cię ! - Śmiałam się i się wyrywałam. Po chwili przestał. Poszłam do łazienki i ubrałam moją piżamę. Gdy wyszłam z łazienki, za drzwiami był Zayn. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Praktycznie już spałam. Zayn zgasił światło i położył się obok mnie przykrywając nas kołdrą. Przysunął się jak najbliżej mnie, i obrócił mnie twarzą do twarzy.
*Godzina 6.40*
Wcześnie poszłam spać = wcześnie się obudziłam. Otworzyłam oczy a Zayna nie było. Zobaczyłam tylko karteczkę "Wrócę o 7.30". Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapki. Poszłam do salonu i włączyłam telewizje. O 7.00 poszłam się przebrać. Rozpuściłam włosy i zrobiłam lekki makijaż. I tak zajęło to 30 min. Wyszłam. To co zobaczyłam, zamurowało mnie.

czwartek, 19 września 2013

r.20

Weszłam do łazienki i "załatwiłam potrzebę". Potem weszłam do kuchni. Spojrzałam na tatuaż "Monica ♥" i miałam wyrzuty sumienia..
-Zayn ja przepraszam.. - nic nie powiedział tylko patrzał na mnie ciekawym wzrokiem typu "że co ? o co chodzi ?" - Ja nie wiedziałam że ten tatuaż... jest dla mnie.. - ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać. Zayn tylko przytulił mnie i nie odezwał się ani słowem.
-Kocham Cię. Wszystko Ci wybaczę. Jesteś dla mnie wszystkim.. Nie musisz za nic dziękować czy płakać przez to. Rozumiesz? - Schylił się żebyśmy byli na równej wysokości. Zawiesiłam mu się na szyję.
-Tak.. chyba..- odpowiedziałam z załzawionymi oczami.
-Teraz leć wytrzeć łzy. - Pobiegłam do łazienki i wytarłam łzy. Popatrzałam na żyletkę. Wzięłam ją do ręki.. i poszłam do kuchni. Złapałam Zayna za rękę i podałam mu żyletkę.
-Wywal to.. Nie chcę się ciąć.. Proszę cię wywal to.. - Zayn na chwilę znieruchomiał a potem upuścił żyletkę i zaczął mnie ściskać, tylko dlatego bo nie chcę widzieć tej żyletki już na oczy.
-Jezu, jak dobrze. Wywalę to.. - widać że w jego głosie była radość. Wziął żyletkę i wywalił przez okno (oczywiście dopiero jak nikogo nie było na chodniku, żeby nie było że kogoś skaleczył).
Potem zaczął znowu mnie ściskać.
-Zaaynn puuść - kaszlnęłam - mnie nie oddychać ja - śmiałam się i puścił mnie. Wrócił do przyrządzania omletów a ja usiadłam do stołu i czytałam gazetę. Byłam jakoś zdenerwowana, chciałam wypić piwo, ale przypomniało mi się. Ciąża. Ehh.. Ktoś Puka. Poszłam otworzyć.
-Hej, jest Zayn ? - To był Liam.
-Tak. Jest, tylko trochę zajęty. - Odpowiedziałam.
-A przekażesz mu to? - podał mi do ręki jakąś kopertę.
-Spoko, przekażę.
-Okej, ja lecę, Do zobaczenia. - Kiwnął głową.
-Na razie. - odpowiedziałam wolno, ciekawa co jest w kopercie.
Poszłam do kuchni i położyłam kopertę na stole.
-Liam dał ci jakąś kopertę. Był przed chwilą. - spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem
-Jaką kopertę ? - wskazałam palcem na dość dużą żółtą kopertę. - Weź otwórz bo ja jestem zajęty. -Posłusznie otworzyłam. Właśnie tego chciałam. Gdy już ją otworzyłam, był tam jakiś dokument.
-Jakiś dokument tu jest. Coś o waszej nowej piosence.. I że za 2 dni o 15.00 musicie być w studiu. I tyle. - odłożyłam kartkę na stół
-A, okej. - odpowiedział krótko.
*Jakiś czas później*
-A wolisz omleta na słodko czy na słono czy warzywno czy na sucho czy jak ? - spytał
-Słodko ! - pisnęłam radośnie.
Usłyszałam dzwonek telefonu. Podbiegłam, dzwonił Harry.
-Czego chcesz ? - odebrałam
Usłyszałam zamiast jego głosu, mój. Echo ? Nie sądzę. Coś innego.
-Hazza ! - wyłączył się a za mną usłyszałam głos. Hazza stał za mną.

środa, 18 września 2013

R.19

Był to Louis. Po co on tu przylazł ?
-Idź stąd..   - szeptałam
- Chciałem cię tylko zobaczyć.. czy wszystko Okej.. - wzruszył ramionami i sobie poszedł.  Zamknęłam drzwi. Obróciłam się. Zayn.
-Po co on tu przyszedł ? - Westchnął
-Nie wiem !
-Yhy jasne. Na pewno wiesz !
-On powiedział tylko że chciał mnie zobaczyć czy jest okej.. tyle! - Podchodził do mnie. Przeraziłam się strasznie. Myślałam że mnie zabije, uderzy, popchnie, szarpnie, walnie, coś zrobi złego.. Pocałował mnie. Logika Zayna..
-Muszę iść na chwilę- powiedział.
-Czemu ?
-Idę sobie zrobić nowy tatuaż. - W tym momencie chciało mi się śmiać. I to zrobiłam.
-Hahaha ! Żartujesz ?! Masz całe ciało obwalone tymi tatuażami ! Jak zrobisz jeszcze jeden to chyba zwariuję.. - zaczęłam marudzić.
-Moje ciało mój problem. Mam mało tatuaży, chcę więcej. - Powiedział normalnie ale się wkurzał.
-Spójrz na mnie. Ile mam tatuażów ?! 0 ! I żyję ! - zaczął się ubierać.
-Wychodzę. Wrócę z tatuażem. - Zaczął ubierać buty.
-Jak cię zobaczę z tatuażem to się wyprowadzę, albo i gorzej.
-Jasne jasne. Idę, cześć. - Byłam odwrócona do niego a on dał mi buziaka w policzek. Ehh!
*3 godziny później*
Usłyszałam otwieranie drzwi. Zayn. Miał tatuaż. Zajebię go!
-Masz tatuaż tsa ? - Weszłam i zamknęłam się w łazience. Wzięłam żyletkę i przejechałam się z 200 razy po całej nodze. Poczułam czyjąś rękę w talii. Zayn. Zaniósł mnie do sypialni. Byle jak owinął bandażem i mnie zamknął w niej.
-Zayn otwórz mi ! Za każdy tatuaż bd się cięła.. - krzyczałam
-Ciekawe czy w ogóle go widziałaś, czy wiesz co on oznacza. - Słyszałam smutek w jego głosie.
-Otwórz mi Zayn.. - opadłam na drzwi. Po minucie otworzył mi.
-Czemu niszczysz sobie ciało? - spytał
-To ja się powinnam spytać. - Zaczęłam płakać. Przysunął mnie do siebie i przytulił. - Nie tatuuj się to ja się nie będę cięła. - Oparłam głowę o jego tors i spojrzałam się w górę. - Proszę.
-Zobaczymy. - Podniósł mnie żebym nie musiała patrzeć w górę. Zaniósł mnie do sypialni i nie odstawiał na podłogę. Czemu ja jestem taka niska, eh. Ale to słodkie. Zayn otworzył jakieś pudełeczko i wyciągnął z niego śliczną, czarną ze złotymi serduszkami bransoletkę i założył mi ją na rękę.
-Kocham Cię. - Powiedział.
-Jeju jaka śliczna.. ja cię bardziej kocham ! - droczyłam się z nim
-Ja ! - uśmiechnął się.
-Nie bo ja ! - krzyknęłam (oczywiście śmiejąc się)
-Tak ? - położył mnie na łóżku i zaczął łaskotać. - Kto  bardziej kogo kocha ?! - śmiał się
-Hahahaha przestań! - Śmiałam się - Ja ciebie ! -Opadły mu ręce i zrobił face palma
- jesteś niemożliwa ! - pisnął
-Hahahahaha - śmiałam się cały czas - ja nie dam wygrać! - podchodził do mnie i szykował się do łaskotania.
-Że co ? - śmiał się
-Dobra kompromis ! Kochamy się równo ! - cmoknęłam go w usta.
-Okej. Ale ja biorę tą większą część ! - cmoknął mnie w nos a ja udawałam obrażoną. - no dobra żartuję tak samo ! - uśmiechnęłam się
-Głodna jestem.
-Mogę ci dać masło. - zachowywał się jak naćpany, ale to było na żarty. Cały czas się śmialiśmy.
-Nie pogardzę ! - zaśmiałam się.
-No dobra, miałem zaproponować omlety ale skoro.. - zażartował
-OMLETY ! - Krzyknęłam i cmoknęłam go w usta. Oczywiście zanim go pocałuję, muszę stanąć na palcach. On poszedł do kuchni a ja grałam na telefonie. Zachciało mi się do toalety. Przeszłam obok kuchni i popatrzałam dyskretnie na Zayna.. w tym momencie miałam na sumieniu moją złość.. on wytatuował sobie.. moje imię..

wtorek, 17 września 2013

R.18

-Może wyjść?! - Skakałam z radości a Zayn tylko cicho się śmiał.
-Tak. - odpowiedziała krótko.
*20 minut później*
Siedzieliśmy już w aucie. Trzymałam go za rękę.
-Ja przepraszam.. to moja wina.. jakbym Cię nie zawołała to teraz było by wszystko Okej.. - widział że moje oczy napełniają się łzami.
-Kocham Cię. - Odpowiedział i spojrzał się na mnie. Odwzajemniłam spojrzenie.
-Jak bardzo ? - spytałam
Zamiast odpowiedzi zaczął mnie całować.
-Bardziej niż myślisz.
W końcu zaczęliśmy jechać.
-Zayn pojedźmy do apteki. Chcę kupić test ciążowy..
-Okeeej ! - Pisnął radośnie jak dziecko.
*5 minut później*
Poszłam do apteki a Zayn został w samochodzie. Wzięłam z półki test ciążowy i położyłam go na ladzie wraz z pieniędzmi.
Gdy wychodziłam z apteki, Zayn nie siedział w samochodzie tylko czekał obok drzwi apteki i dał mi buziaka.
-I co kupiłaś ? A jak to zrobisz ? A co to jest ? - zaczął wypytywać i wariować.
-Bądź kobietą to zobaczysz. -Udawał że ma focha. Cmoknęłam go i od razu się uśmiechnął.
*7 minut później*
Weszłam do łazienki. Chciałam zrobić ten test, już miałam zamknąć gdy ..
-Boję się. - Powiedział Zayn.
-Czemu ? - Zaśmiałam się.
-Boję się że się potniesz. - Złapał mnie w talii.  Zawiesiłam mu ręce na szyję.
-Nie potnę się.
-A jeśli jednak ?! - zaczął robić smutne miny
-No dobrze, nie chcesz wiedzieć czy mam dziecko czy nie.. - już powoli wychodziłam.
-Wskakuj i w tej chwili rób ten test ! - Zaśmiał się. Także się zaśmiałam.
*5 minut później*
*Oczami Zayna*
Siedziałem na fotelu i czekałem na Monicę. Nagle usłyszałem cichy huk jakby ktoś walnął w coś i jej płacz. Wleciałem do łazienki bojąc się. Z przyzwyczajenia popatrzałem na jej uda, nadgarstki i wszędzie. Nie pocięła się. To dobrze..
***
*Oczami Monici*
Nie wierzę.. nie.. nie!!
-Co się stało ?! - złapał mnie za ręce.
-Patrz..test.. - zaczęła płakać.
Zayn popatrzał na test.
-2 kreski !? Nie wierzę ! - wziął mnie na ręce i zaczął przytulać, całować itd..
-Nie rozumiesz że ja nie chcę tego dziecka ?! - płakałam
-Ale ja chcę, a poza tym nie wycofamy się ! - cmoknął mnie
-Skąd wiesz ?! Łatwo ci mówić ! Ja nawet 20 lat nie mam i dziecko ?!
-A co niby zrobisz ? - wkurza się. Nie dobrze.
-Usunę je ?!
-Nie ma mowy. - Ścisnął mój nadgarstek.
-Zayn puść.. - łzy kapały mi na kafelki. Gdy puścił miałam czerwony odcisk. Uciekłam. Zamknęłam się w sypialni.
Położyłam się na łóżko i płakałam.  Usłyszałam przekręcanie kluczy. Ma zapasowe. Choleraaa!! Gdy drzwi się otworzyły, Wszedł Zayn. Nie odezwę się do niego ani słowem. Dopóki się nie ogarnie.
Popatrzałam na niego.. Położył się obok mnie. Odsunęłam się. Brzydzę się go. Nie chcę chłopaka który mnie męczy. Przysunął się. Robił mi na złość. Odsunęłam się i tak w kółko w końcu wrzasnęłam śmiechem. Nie mogłam się powstrzymać. To tak słodko wyglądało. KJDFKJBDK ! Co ?! Przecież ja go nie cierpię. Odwróciłam się plecami do niego a on złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie.
-Monica ? - milczałam. - To się nie powtórzy.. - nie odpowiedziałam. - Dobrze.. skoro chcesz.. -
Wyszedł z pokoju i wrócił z żyletką. Usiadł na sofie.
-Zaraz to ja popadnę w cięcie się. - Popatrzał na mnie i przyłożył sobie żyletkę do ramienia.  - Zrobić to ? - nie odpowiedziałam. Przyłożył żyletkę do żyły. Nie mogę. Kolejny raz.
-Nie.. - łkałam.
-Przekonaj mnie. - Ehh. Okej.
Poszłam do kuchni i wzięłam nóż. Nie. Nie chcę się okaleczyć, tylko mu pokazać że jestem w stanie to zrobić sobie. Usiadłam obok niego. Przysunęłam się jak najbardziej jego jak tylko się da. Przyłożyłam nóż do żył. Zayn wyglądał jakby chciał coś powiedzieć, ale milczał. Nie wytrzymał. Rzucił żyletkę gdzieś na podłogę. Zrobiłam to samo. Nie ściskaj go. Nie tul go. Nie wytrzymałam. Musiałam go przytulić. Głuuupia jestem.
-Kocham Cię. Ja po prostu.. nie pozwolę żeby tobie czy dziecku coś się stało. - Cmoknął mnie . - Rozumiesz ?
-Boję się powiedzieć nie, więc tak.. - szepnęła.
*Oczami Zayna*
Jezu.. ona się mnie boi.. sam się zaczynam siebie bać.. Moja biedna Mon.. Ale nie pozwolę żeby usunęła ciąże.
*Oczami Monici*
Jezu jezu jezu jezu jezu ja się go boję. Wczoraj było jeszcze ok ale teraz ? Masakra..
-Zrobię wszystko żebyś mi wybaczyła...-szepnął Zayn.
-Już zrobiłeś wszystko. - Uśmiechnęłam się.
Mieliśmy się pocałować, ale ktoś zapukał. Jezu nie wytrzymam. Poszłam otworzyć. O jezu.. tylko nie on. Po co tu przyszedł..